Prezydent: ratyfikacja Traktatu Lizbońskiego po ustawie kompetencyjnej

Prezydent: ratyfikacja Traktatu Lizbońskiego po ustawie kompetencyjnej

Dodano:   /  Zmieniono: 
Fot. A. Jagielak/Wprost
Prezydent Lech Kaczyński zapowiedział w austriackim Grazu, że podpisze akt ratyfikujący Traktat Lizboński w czerwcu bądź lipcu, ale dopiero "po ustawie kompetencyjnej".

Pytany, kiedy ratyfikuje Traktat, prezydent powiedział: "Sądzę, że w czerwcu lub lipcu, po ustawie kompetencyjnej, bo rozumiem, że w Polsce poważne siły polityczne, które sprawują władzę, będą dotrzymywały słowa".

W Grazu odbyło się dwudniowe spotkanie ośmiu prezydentów: Austrii, Finlandii, Łotwy, Niemiec, Polski, Portugalii, Węgier i Włoch.

Na wspólnej konferencji prasowej prezydenci zapewniali, że z ratyfikacją Traktatu Lizbońskiego w ich państwach nie będzie kłopotu.

Lech Kaczyński podkreślał, że Polska, jeśli chodzi o drogę parlamentarną, "ratyfikowała" Traktat Lizboński. Przyznał, że "brakuje podpisu prezydenta", ale nie sądzi, by były z tym kłopoty.

Jak ocenił, w Grazu prezydenci zgodzili się co do jednego - że Traktat Lizboński jest sukcesem. Według L. Kaczyńskiego, na obecnym etapie rozwoju Unii "osiągnięto maksymalny stopień możliwej integracji, tak by ona nie stała się kontrskuteczna w stosunku do celów Unii".

Także prezydent Niemiec Horst Koehler zapewniał, że jego kraj na pewno zdąży na czas z ratyfikacją; podkreślał, że podpisanie Traktatu było "wielkim krokiem naprzód" w Unii. Dzięki jego przyjęciu - jak mówił - będzie można skoncentrować się teraz na "meritum", czyli na miejscach pracy, dochodach Europejczyków i zapewnieniu godziwego bytu obywatelom.

Prezydent Włoch Giorgio Napolitano ocenił, że przyjęcie Traktatu było wyjściem z impasu konstytucyjnego. Zapewniał, że nowy włoski rząd ma wolę ratyfikowania Traktatu, a w obu izbach parlamentu jest on na liście priorytetów.

Z kolei prezydent Łotwy Valdis Zatlers podkreślał, że jednym z ważniejszych tematów dwudniowych rozmów w Grazu była sytuacja w Gruzji. Jak mówił, jest to ważna sprawa, ponieważ nie można dopuścić do eskalacji sytuacji w Gruzji i tworzenia nowej strefy konfliktu. Przekonywał, że należy dążyć do uspokojenia sytuacji w tym kraju.

Prezydent Węgier Laszlo Solyom przypomniał, że Węgry były pierwszym krajem, który ratyfikował Traktat. Według niego, Traktat to "minimum" niezbędne do uczynienia UE silną organizacją.

Według prezydenta Portugalii Anibala Cavaco Silvy, Traktat nie jest idealny, ale jest ważnym instrumentem dla Unii, by mogła ona odgrywać należną jej rolę w świecie.

Fińska prezydent Tarja Halonen zapewniała, że Traktat w jej kraju na pewno będzie przyjęty bez żadnych opóźnień, a obecnie jest w parlamencie. Halonen oceniła, że Traktat daje możliwość stworzenia "nowej Europy".

Z kolei prezydent Austrii Heinz Fischer podkreślał, że we wtorek podpisał ratyfikację Traktatu, "po dość intensywnych rozmowach" w jego kraju. Austriacka Rada Narodowa ratyfikowała Traktat na początku kwietnia.

Jak relacjonował polski prezydent, przywódcy rozmawiali też w Grazu o polityce zagranicznej i bezpieczeństwa UE. "My stoimy na stanowisku, że polityka unijna będzie polityką równoległą, w jak największym możliwym stopniu koordynowaną z politykami poszczególnych państw, które nie zatracają swojej prawno- międzynarodowej podmiotowości" - powiedział, zaznaczając, że takie jest stanowisko Polski.

Prezydent Kaczyński poinformował też, że w środę rozmawiał z prezydentem Gruzji Micheilem Saakaszwilim. Dzień wcześniej Lech Kaczyński również rozmawiał telefonicznie z gruzińskim prezydentem. Saakaszwili zadzwonił do Kaczyńskiego, aby poinformować go o zaogniającej się sytuacji w Abchazji.

Polski prezydent relacjonował w środę, że dzień wcześniej rozmawiał "z odpowiednimi osobami" i prosił o rozmowę z prezydentem Saakaszwilim. Jak mówił, to wszystko zostało "zrealizowane", za co jest bardzo wdzięczny sekretarzowi generalnemu NATO Jaapowi de Hoop Schefferowi.

L.Kaczyński ocenił, że we wtorek w Gruzji nastąpiło "pewne uspokojenie", ale w środę pojawiły się kolejne niepokojące informacje.

"Po powrocie do Warszawy będą podejmowane następne działania (w sprawie Gruzji)" - zapowiedział prezydent. Jak mówił, te działania będą spowodowane przekazanymi mu przez prezydenta Gruzji informacjami, że "na stanowisko szefa stanu tzw. armii abchaskiej powołany został wysoki oficer rosyjski".

"To są fakty, które bardzo niepokoją" - ocenił Lech Kaczyński. Jak mówił, "jeżeli ktoś ma nawet średnią pamięć i przeżył na tym świecie parę lat, to wie, co to oznacza". Prezydent dodał, że "nie pamiętam, by interwencje rosyjskie nazywały się inaczej jak bratnia pomoc".

pap, ss, ab

 0

Czytaj także