Macierewicz "węszy" prowokację polityczną

Macierewicz "węszy" prowokację polityczną

Dodano:   /  Zmieniono: 
Nosi to znamię prowokacji politycznej - tak sprawę przeszukań u członków Komisji Weryfikacyjnej ds. WSI Piotra Bączka i Leszka Pietrzaka oraz zarzutów dla płk. Aleksandra L. i dziennikarza Wojciecha S. komentuje Antoni Macierewicz (PiS).

Jego zdaniem klub parlamentarny PiS "rozważy jakie czynności podjąć w tej sprawie. Taki bezprzykładny atak na media musi się spotkać z naszą reakcją" - mówił Macierewicz w czwartek dziennikarzom.

B. szef Komisji Weryfikacyjnej - podkreślał, że prokuratura nie znalazła jakichkolwiek materiałów obciążających Bączka i Pietrzaka. "Wartość tych materiałów jest taka, że nie ma podstaw do stawiania zarzutów, ani aresztowania członków komisji weryfikacyjnej" - dodał. Twierdził też, że w zabezpieczonych materiałach nie ma żadnych oznaczonych klauzulą tajności. "Cóż z tego, że jakieś dokumenty były w kopercie z napisem +tajne+" - pytał.

Komentując czwartkową informację prokuratury, że dowodem płatnej protekcji Aleksandra L. i Wojciecha S. jest zawiadomienie od b. żołnierza WSI, któremu mieli oni za 200 tys. zł załatwić pozytywną weryfikację, Macierewicz stwierdził, iż prokuratura przyznała, że to jedyny dowód w sprawie.

"Cały zarzut płatnej protekcji postawiono w oparciu o jedno, słowem jedno doniesienie b. żołnierza WSI i nie poparte żadnym innym dowodem" - mówił dziennikarzom dodając, że nie przedstawiono w czwartek dowodu, iż raport z weryfikacji WSI wyniesiono z komisji.

"Mieliśmy do czynienia z prowokacją polityczną, bezprzykładnym atakiem na wolne media" - powiedział Macierewicz. Przekonywał też, że funkcjonariusz państwowy, który dokonuje ingerencji w swobody obywatelskie - a takim czymś jest np. rewizja - ma obowiązek się wylegitymować, czego funkcjonariusze ABW nie wykonali, gdy rewidowali we wtorek dziennikarzy w Górze Kalwarii, w domu Piotra Bączka.

ab, pap