J. Kaczyński pozwany za "agenta-śpiocha"

J. Kaczyński pozwany za "agenta-śpiocha"

Dodano:   /  Zmieniono: 2
Przeprosin i wpłaty 10 tys. zł na cel społeczny żąda Janusz Kaczmarek - prokurator krajowy i szef MSWiA w rządzie PiS - od Jarosława Kaczyńskiego za to, że ten nazwał go "agentem-śpiochem" i obarczył winą za niesfinalizowanie m.in. śledztw paliwowych.

 

Kaczmarek żąda w pozwie, by Kaczyński przeprosił go i wyraził "szczery żal" za nieprawdziwe i krzywdzące zarzuty. Domaga się też, by Kaczyński zamieścił przeprosiny na swój koszt w "Gazecie Wyborczej", "Rzeczpospolitej", dzienniku "Polska", "Newsweeku", "Polityce", "Wprost", "Gościu Niedzielnym" oraz na portalu internetowym PiS.

W lipcu szef PiS mówił m.in. że Kaczmarek "to był po prostu człowiek drugiej strony, jak to niektórzy nazywają - taki +śpioch+. To jest nawiązanie do agenta +śpiocha+. Ktoś przez wiele lat nie wypełniał swojej funkcji, potem dostaje sygnał i zaczyna pracować jako agent" - dodał.

"Otóż on rzeczywiście bardzo zręcznie się wkupił w łaski naszego środowiska, parę rzeczywistych spraw załatwił, bo to bardzo sprawny i inteligentny człowiek, a następnie zaczął różnych układów bronić i dzięki temu, różne śledztwa nagle się okazywały niemożliwe, choćby to paliwowe" - powiedział b. premier.

"Oczywiście ja się domyślam, nie mam dowodów, że to on, ale to nagle się zaczęło wszystko mieszać i ta sprawa, o którą dzisiaj jest oskarżony minister Ziobro - żeby było jasne, bez cienia jakichkolwiek podstaw, bo z całą pewnością nie było tam żadnego przestępstwa - zaczęła się jakoś nadmiernie komplikować" - powiedział J.Kaczyński

"Wypowiedzi Kaczyńskiego nie mają odzwierciedlenia w faktach" - mówił wtedy Kaczmarek, zapowiadając podjęcie "kroków prawnych" wobec J. Kaczyńskiego. "Mam wrażenie, że wszystko, co złe, było przeze mnie. Niedługo pewnie dowiem się, że brak konta i prawa jazdy Jarosława Kaczyńskiego też jest moją winą" - ironizował b. szef MSWiA.

 

By nie przegrać procesu o ochronę dóbr osobistych, pozwany musi wykazać prawdziwość swych twierdzeń lub chociaż dowieść, że działał w interesie społecznym.

Kaczmarka odwołano w sierpniu 2007 r. z funkcji szefa MSWiA, bo "znalazł się w kręgu podejrzenia" w sprawie przecieku z akcji CBA w resorcie rolnictwa. ABW zatrzymała go pod koniec sierpnia 2007 r., razem z b. szefem policji Konradem Kornatowskim i ówczesnym szefem PZU Jaromirem Netzlem. Ma zarzut zatajenia spotkania z Ryszardem Krauzem w hotelu Marriott w lipcu 2007 r. i utrudniania śledztwa w sprawie przecieku z akcji CBA - za co grozi do 5 lat więzienia.

Prokuratura nie zarzuciła mu zdrady tajemnicy co do samej akcji CBA; nie wystąpiła też o areszt. Ujawniła zaś na specjalnej, transmitowanej przez telewizje, konferencji podsłuchy rozmów, obciążające całą trójkę. Sąd uznał potem zatrzymanie b. szefa MSWiA za "bezzasadne i nieprawidłowe" - on sam wystąpił o odszkodowanie. Kaczmarek mówi, że nie był źródłem przecieku; nie ujawnia jednak, czemu ukrywał spotkanie z Krauzem.

pap, em
 2

Czytaj także