Straż Graniczna działając we współpracy z Agencją Frontex dokonała kolejnej operacji powrotowej. W środę 22 kwietnia z Łodzi wystartował samolot, na którego pokładzie deportowano 10 Gruzinów.
Gruzińscy przestępcy w Polsce
Obywatele Gruzji, którzy zostali przymusowo deportowani, naruszyli polski porządek prawny. Zarzucono im między innymi liczne przestępstwa przeciwko mieniu, kradzieże, prowadzenie pojazdów pod wpływem alkoholu oraz spowodowanie uszczerbku na zdrowiu.
Deportacja na podstawie decyzji administracyjnej
Gruzini otrzymali decyzje administracyjne o zobowiązaniu do powrotu, które podlegają natychmiastowemu wykonaniu. Aż 8 osób z 10 otrzymało decyzje ze względu bezpieczeństwa państwa i ochrony porządku publicznego. Cała operacja powrotowa została zorganizowana przez stronę niemiecką w formule collecting return operation, natomiast eskortę stanowili funkcjonariusze służb gruzińskich.
Współpraca Straży Granicznej i Agencji Frontex
Agencja Frontex odgrywała rolę koordynatora całej operacji na wszystkich etapach oraz utrzymywała kontakt ze wszystkimi uczestnikami, w tym z władzami Polski i Gruzji.
Przymusowe powroty
Powroty przymusowe realizowane są przez Straż Graniczną jako działanie cykliczne. To złożony i wieloetapowy proces, który wymaga ścisłej współpracy wielu służb i instytucji. Jednocześnie stanowi jeden z najskuteczniejszych instrumentów przeciwdziałania nielegalnej migracji i ochrony bezpieczeństwa i porządku publicznego.
Deportacja obywateli Ukrainy
Kilka dni temu Straż Graniczna poinformowała, że funkcjonariusze z województwa warmińsko-mazurskiego, takie same decyzje wydali wobec obywateli Ukrainy. Obywatele Ukrainy oskarżeni byli o prowadzenie pojazdów pod wpływem alkoholu, nieopłacanie grzywien oraz licznych kradzieży. Trzech z nich już wcześniej w Polsce odbywało karę pozbawienia wolności. Wszystkich mężczyzn doprowadzono na przejście graniczne w Dorohusku i Medyce, skąd zostali przekazani stronie ukraińskiej.
Czytaj też:
Zmiana na granicy z Białorusią. Szef MON z jednoznacznym stanowiskiemCzytaj też:
Migranci mają dość? Duże zmiany przy granicy polsko-białoruskiej
