PiS przeciw połączeniu MSZ i UKIE

PiS przeciw połączeniu MSZ i UKIE

Dodano:   /  Zmieniono: 
Klub PiS zgłosił w Sejmie wniosek o odrzucenie projektu ustawy dotyczącego połączenia UKIE z MSZ. Rządowej propozycji broni PO; PSL i Lewica mimo zastrzeżeń chcą nad nią pracować.

Projekt ustawy o rządowym systemie koordynacji spraw związanych z członkostwem w Unii Europejskiej przewiduje połączenie Ministerstwa Spraw Zagranicznych i Urzędu Komitetu Integracji Europejskiej. Pracownicy UKIE mają zostać przeniesieni do MSZ.

Przepisy zawarte w projekcie mają usprawnić funkcjonowanie administracji rządowej oraz uprościć tryb podejmowania decyzji w sprawach dotyczących polityki zagranicznej i członkostwa Polski w UE. Wzmocnieniu ma ulec koordynacyjna rola ministra spraw zagranicznych.

Zgodnie z projektem, zasadą ma być uzgadnianie stanowisk poszczególnych ministrów wásprawach wymagających jednolitego stanowiska rządu wobec UE.

System koordynacji oparty ma być na dwóch poziomach: Rady Ministrów, zajmującej się wszystkimi sprawami związanymi z członkostwem Polski w UE oraz nowo utworzonego Komitetu ds. Europejskich, który będzie mógł działać z upoważnienia Rady Ministrów.

System ma spowodować, że większość problemów i spornych stanowisk będzie rozwiązywana na poziomie Komitetu. Brak uzgodnienia stanowiska w Komitecie skutkować będzie przeniesieniem sprawy do rozstrzygnięcia przez Radę Ministrów.

Karol Karski (PiS) ocenił podczas piątkowej debaty w Sejmie nad projektem, że propozycja jest sprzeczna z konstytucją. Tłumaczył, że przewiduje ona możliwość upoważnienia nowo utworzonego Komitetu przez rząd do załatwiania spraw, które zgodnie z ustawą zasadniczą należą do wyłącznej kompetencji Rady Ministrów.

"Czytając poszczególne przepisy projektu ustawy odnosi się wrażenie, że zamiarem projektodawców nie jest dekoncentracja polityki europejskiej na rzecz poszczególnych ministrów, jak sugeruje to uzasadnienie, a skoncentrowanie tej polityki w gestii jednego organu, a mianowicie MSZ, kosztem rządu i pozostałych ministrów" - powiedział poseł PiS.

Karski uważa, że przyjęcie propozycji może oznaczać, że dotychczasowy dorobek Urzędu Komitetu Integracji Europejskiej nie będzie wykorzystywany dla wzmocnienia pozycji premiera i usprawnienia koordynacji. Jego zdaniem, dorobek ten zostanie "włączony w punkt widzenia jednego ministra", a nie całej administracji rządowej.

Karski złożył wniosek o odrzucenie projektu w pierwszym czytaniu.

Dariusz Lipiński (PO) podkreślił, że przyjęcie projektu spowoduje, że rząd będzie odpowiedzialny za podejmowanie kluczowych decyzji dotyczących spraw europejskich, a sprawy mniej ważne będą rozstrzygane na niższym poziomie

"Z jednej strony chcemy zachować kompetencje i decydujący głos poszczególnych ministrów we właściwych im sprawach, ale jednocześnie musimy zapewnić, by Polska na forum instytucji UE prezentowała jednym głosem spójne stanowisko" - zaznaczył polityk PO.

Lipiński zapowiedział, że PO poprze projekt ustawy, zwłaszcza że istnieje potrzeba stworzenia ram prawnych koordynacji polityki europejskiej rządu, w związku z przygotowaniami, do prezydencji naszego kraju w UE.

Tadeusz Iwiński (Lewica) uważa, że projekt nie zawsze jest precyzyjny. Jego zastrzeżenia budzi kwestia kierowania Komitetem ds. Europejskich. Jego zdaniem, powinien mu przewodzić albo konsekwentnie premier, albo minister spraw zagranicznych.

Klub Lewicy mimo uwag opowiedział się za przyjęciem projektu i skierowaniem go do dalszych prac w komisjach: ds. UE oraz spraw zagranicznych.

Andrzej Grzyb (PSL) wyraził wątpliwość, czy zadania analityczno- eksperckie UKIE, "nie znikną w bieżącej pracy MSZ". W jego ocenie koordynacja Komitetu ds. Europejskich w praktyce będzie wyglądała tak, że to sekretarz stanu w MSZ ds. europejskich będzie nim kierował.

Grzyb zapowiedział jednak, że jego klub opowiada się za skierowaniem projektu do dalszych prac.

Wiceszef MSZ Andrzej Kremer podkreślił, że propozycja rządu została zgłoszona po konsultacjach z konstytucjonalistami. Tłumaczył, że Rada Ministrów zachowuje całość kompetencji, ale może delegować część swoich zadań na wybrane zespoły funkcjonujące w jej ramach.

"Różnica będzie polegała na tym, że obecnie delegowanie odbywa się na podstawie zarządzenia premiera. My próbujemy ukształtować ramy takiego delegowania ustawowo. Nie wydaje się by niekonstytucyjne było doprecyzowywanie" - oświadczył.

Głosowanie nad wnioskiem o odrzucenie projektu odbędzie się na następnym posiedzeniu Sejmu w przyszłym tygodniu.

pap, keb
 0

Czytaj także