PiS: szczyt europejski był względnym sukcesem

PiS: szczyt europejski był względnym sukcesem

Dodano:   /  Zmieniono: 2
Mianem "względnego sukcesu" określił prezes PiS Jarosław Kaczyński rezultaty unijnego szczytu w Brukseli. Poprzedni z początku marca nazwał "mieleniem powietrza", a rząd obarczył odpowiedzialnością za to, że Polska nie należy do G-20.
Na czwartkowo-piątkowym szczycie w Brukseli politycy zatwierdzili wart 5 mld euro plan pobudzania unijnej gospodarki, obiecali MFW 75 mld dolarów oraz zwiększyli do 50 mld euro pułap pomocy dla pozostających poza strefą euro nowych krajów UE.

Ponadto unijni przywódcy ostatecznie zaaprobowali zgłoszoną przez Polskę ponad rok temu nową inicjatywę zacieśniania współpracy UE ze wschodnimi sąsiadami pod nazwą Partnerstwo Wschodnie (PW), przeznaczając na nią do końca 2013 roku dodatkowe 600 mln euro.

"Mamy za sobą kolejny szczyt europejski, został odniesiony względny sukces, bardzo pozytywną informacją jest to, że prezydent i premier ze sobą dobrze współpracowali, ale jednocześnie trzeba wspomnieć o szczycie poprzednim" - powiedział w sobotę Kaczyński.

"O tym szczycie, gdzie najpierw prowadzono kampanię, tu w Polsce, że mają być jakieś euroobligacje, że są jakieś zagrożenia, a potem okazało się, że takich zagrożeń po prostu nie ma i nigdy nie było, natomiast to, co zostało przedstawione jako sukces - decyzje w sprawie protekcjonizmu - okazało się fikcją" - mówił prezes. Przywołał w tym kontekście zapowiedź koncernu Renault, który zamierza przenieść produkcję jednego z aut ze Słowenii z powrotem do Francji. "Wszystko, co działo się na tym szczycie, to było mielenie powietrza niemające nic wspólnego z realiami Unii Europejskiej" - powiedział.

"To jest ważna sprawa, bo polityka zagraniczna powinna odnosić się do konkretów, nie być propagandą. Tutaj mamy ciągle ten mechanizm, że się ciągle tworzy jakieś rzekome niebezpieczeństwa, żeby później ogłosić, że się odniosło sukces, albo ogłasza się sukces po czymś, co w praktyce nie ma najmniejszego znaczenia" - powiedział.

Za "wielką porażkę rządu Donalda Tuska i osobiście Donalda Tuska" prezes PiS uznał nie wejście Polski do grupy G-20. "Polska ma wszelkie podstawy, żeby w tej grupie być. Polska gospodarka, wedle różnych obliczeń, jest na miejscu od 18. do 21. na świecie; jesteśmy co najmniej siódmą gospodarką Unii Europejskiej, jesteśmy także najważniejszym i największym państwem regionu Europu środkowowschodniej" - wyliczał.

Zdaniem Jarosława Kaczyńskiego, nieobecność Polski w G-20 oznacza degradację Polski i jest dla innych krajów sygnałem, że Polskę należy traktować "w sposób, który nie oddaje naszego potencjału". "Bo polska polityka zagraniczna jest skrajnie niesprawna i polskie kierownictwo po prostu nie potrafi prowadzić polskich spraw" - ocenił.

Odniósł się też do niedawnej wypowiedzi Władysława Frasyniuka (Partia Demokratyczna), który w kontekście zarzutów nepotyzmu wobec wicepremiera z PSL i łagodnej postawy samego premiera mówił, że nie rozumie umiłowania do chłopów, którzy "częściej dobijali powstańców i ściągali kamasze niż tak naprawdę brali udział w walce o niepodległość".

"Otóż to jest wypowiedź niebywale wręcz skandaliczna. To jest obrażanie wielu, wielu milionów Polaków nie tylko tych, którzy żyją dziś na polskiej wsi, ale i który z polskiej wsi się wywodzą" - skomentował Kaczyński. "To jest wypowiedź pokazująca na nastrój w pewnych środowiskach; nastrój, który pan Frasyniuk być może mniej pod tym względem wyrobiony niż inni, bezpośrednio przekazuje. "Nastrój, który nie może być nastrojem grup, które się uważają za elitę" - powiedział prezes PiS.

Zdaniem Kaczyńskiego, Frasyniuk skompromitował się tą wypowiedzią i "zniszczył wielką część swojego pięknego dorobku z lat osiemdziesiątych".

Pytany, czy przyjmie wyzwanie premiera Tuska i zagra z nim w piłkę nożną, Kaczyński odparł, że on sam nie, ale partia jest gotowa wystawić reprezentanta. "Ja osobiście piłkarzem nie jestem, ale jeżeliby pan premier był tak dobry i skorzystał z jakiegoś mojego kolegi, jesteśmy do dyspozycji" - powiedział Kaczyński, wskazując na Ryszarda Czarneckiego i Jacka Kurskiego, którzy grywali w reprezentacji polityków przeciw dziennikarzom.

W piątek prezes PiS zarzucił premierowi, że za dużo gra w piłkę, a za mało nadzoruje ministrów odpowiedzialnych za budowę autostrad. Tusk replikował, że zrezygnuje z jednego treningu tygodniowo, jeżeli szef PiS zechce z nim zagrać.

pap, keb

 2

Czytaj także