Zdrojewski o akceptacji niekompetencji w kulturze

Zdrojewski o akceptacji niekompetencji w kulturze

Będę budował sprzeciw wobec akceptacji niekompetencji w kulturze - zapowiedział w Krakowie minister kultury i dziedzictwa narodowego Bogdan Zdrojewski podczas spotkania z przedstawicielami środowiska kulturalnego Krakowa i Małopolski.

Spotkanie, zorganizowane w dawnej Fabryce Oskara Schindlera, przekształconej właśnie w Oddział Muzeum Historycznego Miasta Krakowa, było pierwszym z cyklu spotkań ze środowiskami kulturalnymi poszczególnych regionów Polski, organizowanych w ramach projektu "Mapa Kultury".

Zdaniem min. Zdrojewskiego "mechanizm akceptacji niekompetencji w kulturze" pojawił się stopniowo i niemal niezauważalnie, dotyczy np. ludzi zarządzających kulturą, którzy - jak mówił - powinni szeroko czerpać z kultury, ale niekiedy tego nie potrafią albo nie potrzebują, a mimo to są akceptowani przez środowisko.

"Jeżeli ktoś jest niekompetentny, nie przeczytał nowości, nie chodzi do  teatru, nie korzysta z dóbr kultury - a mimo to jest akceptowany, to oznacza, że  akceptowana jest jego niekompetencja. Będę budował sprzeciw wobec takiej sytuacji, bez względu na to, czy będzie to dotyczyło telewizji publicznej, pojedynczego dyrektora, pojedynczej osoby" - powiedział Zdrojewski.

Minister kultury mówił głównie o problemach polskiej kultury, tych znanych od  dawna, i tych stwierdzonych podczas przygotowań do Kongresu Kultury Polskiej, który pod koniec września odbędzie się właśnie w Krakowie.

Według ministra istnieją duże zaniedbania w sferze edukacji artystycznej. "Wielką zapaścią, nad którą bolejemy, jest odkryta dziura w edukacji artystycznej. Straciliśmy całą dekadę, jeśli chodzi o kształcenie artystyczne dzieci i młodzieży w szkołach publicznych. Muzyka i plastyka, które dziesięć lat temu wypadły ze szkół podstawowych, dopiero teraz wracają - mówił minister. Ale  to tylko wierzchołek góry lodowej. Niekompetencja młodego pokolenia w obszarze kultury jest dla nas wielką bolączką" - dodał Zdrojewski.

Minister podkreślił, że w niektórych dziedzinach kultury Polacy oddalają się od Europy Zachodniej. Tak jest np. w przypadku tańca artystycznego, czytelnictwa, gry na instrumentach.

"Dostęp do rozrywki jest coraz łatwiejszy (...) ale coraz trudniejszy do  kultury wysokiej" - ocenił Zdrojewski.

Poinformował, że ministerstwo kultury, m.in. zwiększyło dotacje na edukację kulturalną, aby poprawić sytuację. Przywrócono też oraz zwiększono zakres edukacji artystycznej. Minister zapowiedział, że resort kultury uruchomi portal poświęcony kulturze adresowany do dzieci i już wdrożył program Filmoteki Szkolnej, dzięki któremu uczniowie mają szansę poznawać ambitniejsze kino. Z  kolei akcja "Lato w teatrze" to półkolonie dla dzieci i młodzieży, które będą prowadzone w okresie wakacji w teatrach.

Z myślą o mieszkańcach mniejszych miejscowości ministerstwo przygotowało projekt aktywizacji teatrów, aby prezentowały swoje spektakle poza dużymi miastami. Z kolei program "Biblioteka" zakłada przekształcenie gminnych bibliotek w centra dostępu do wiedzy, poprzez wykorzystanie technicznych innowacji. Przewidziano też aktywizację gminnych ośrodków kultury w ramach programu "Dom kultury".

ND, PAP

Czytaj także

 1
  • Diesirae   IP
    Kultura wysoka - zwrot ładnie brzmi, a nie wiadomo co się pod nim kryje. Takie słowa wytrychy niczego nie otwierające a mające świadczyć o znajomości rzeczy. Często tak kultura to nudny, beznadziejny film, beznadziejna sztuka, książka o niczym, której nie da się czytać bez bólu zębów. Za kulturę wysoką uchodzi ponuractwo, mamrotanie pod nosem, obrazy epatujące brzydotą, sztuka skandalizująca (niczego nie wnosząca i nie budująca tylko rozwalająca). Okazuje się, że komedia, uśmiech, pogodne książki, jasne barwy na obrazach nie należą do kultury wysokiej.