Ruch z obwodu królewieckiego do Polski coraz większy. Dane mówią same za siebie

Ruch z obwodu królewieckiego do Polski coraz większy. Dane mówią same za siebie

Granica Polski z obwodem królewieckim w 2018 r., zdjęcie ilustracyjne
Granica Polski z obwodem królewieckim w 2018 r., zdjęcie ilustracyjne Źródło: Shutterstock / Anton Gvozdikov
Z danych SG wynika, że ruch autobusowy na granicy Polski z obwodem królewieckim wzrósł w 2025 r. o 50 proc. Ruch podróżnych jest większy niż przed rosyjską inwazją na Ukrainę. Ekspert wskazał jednak, że problem leży gdzieś indziej.

Rosjanie chwalą się, że firma z Gdyni podstawi w lutym dodatkowe osiem autobusów na linii Królewiec – Gdańsk – donosi WP. Na trasach do i z Królewca operuje aktualnie 18 polskich i rosyjskich przewoźników. Rosyjscy internauci zauważają, że zwykły obywatel tego kraju „nie wsiądzie do takiego autobusu”. Trzeba bowiem mieć wizę pracowniczą lub studencką, zezwolenie na pobyt lub obywatelstwo kraju Unii Europejskiej. Polska ograniczyła wjazdy turystyczne.

Z danych Straży Granicznej wynika, że w ubiegłym roku ruch autobusów wzrósł o połowę – do 10,2 tys. przejazdów przez granicę Polski i Rosji w woj. warmińsko-mazurskim. W 2025 r. do naszego kraju wjechało 98 tys. Rosjan, a podróżujących Polaków było prawie 50 proc. mniej. Według SG przez polskie przejścia graniczne mają podróżować głównie Rosjanie i rosyjscy emigranci z niemieckimi paszportami, którzy jeszcze przed inwazją na Ukrainę otrzymali prawo pobytu w unijnej wspólnocie.

Najnowsze dane SG z granicy Polski i Rosji. Ekspert zabrał głos ws. potężnego wzrostu

Na 748 tys. przekroczeń granicy Polacy stanowili 112 tys., a 635 tys. to cudzoziemcy, przede wszystkim „rosyjscy Niemcy” i Rosjanie. Ekspert ds. bezpieczeństwa z Uniwersytetu w Białymstoku ocenił, że aktualny ruch na granicy nie jest podstawą do wprowadzania restrykcji. – Polska nie może zablokować granicy bez wyraźnego uzasadnienia, np. udowodnionych wrogich działań osób przekraczających granicę – mówił prof. Daniel Boćkowski.

– Obecny ruch ma głównie charakter tranzytowy – część Rosjan podróżuje dalej, m.in. do Niemiec, gdzie pracują, lub przemieszcza się z powodów rodzinnych i zawodowych – dodał. Ekspert zaznaczył, że „problemem są państwa, które wydają Rosjanom dokumenty uprawniające do wjazdu do strefy Schengen”. Mniej rygorystyczne podejście w tej sprawie mają np. Węgry. Prof. Boćkowski zwrócił też uwagę, że utrzymywanie ruchu granicznego pozwala sprawdzić kto i dlaczego przekracza granicę.

Czytaj też:
Przesmyk suwalski w rękach Kremla? Szef NATO reaguje na niemiecką grę wojenną, ekspert z kontrą
Czytaj też:
Woda na młyn dla Putina? Ekspert o kulisach materiałów z Rosji: „Wiem, na jakie ustępstwa musieli pójść”

Źródło: Wirtualna Polska