Woda na młyn dla Putina? Ekspert o kulisach materiałów z Rosji: „Wiem, na jakie ustępstwa musieli pójść”

Woda na młyn dla Putina? Ekspert o kulisach materiałów z Rosji: „Wiem, na jakie ustępstwa musieli pójść”

Doktor Kuba Benedyczak gościem „Rozmowy Wprost”
Doktor Kuba Benedyczak gościem „Rozmowy Wprost” Źródło: Wprost
Pełne półki w sklepach, nowoczesna Moskwa, olśniewające zabytki Sankt Petersburga. Rozmowy ze „zwykłymi” Rosjanami o sytuacji w kraju, a nawet wojnie. To widzimy w relacjach polskich vlogerów i dziennikarzy, którzy pojechali do Rosji. O tym, jak powstają takie materiały, opowiada w podcaście „Rozmowa Wprost” dr Kuba Benedyczak, analityk PISM. – To jest kontrolowane – zaznacza.

Nie tylko Maria Wiernikowska z Kanału Zero, ale też kilku popularnych polskich vlogerów odwiedziło w ostatnich miesiącach Rosję. W ich materiałach widzimy pełne półki w sklepach, drogie samochody, nowoczesną Moskwę, słyszmy zachwyt nad zabytkami Sankt Petersburga. Za każdym razem twórcy tłumaczyli, że chcą obalić mity i stereotypy, pokazać prawdziwe oblicze tego kraju, zwyczajnych Rosjan i ich codzienność. Pytanie jednak, gdzie postawić granicę między obiektywnym, podróżniczym lub dziennikarskim materiałem a takim, który jest wodą na młyn rosyjskiej propagandy.

Odpowiedzi szuka w podcaście „Rozmowa Wprost” doktor Kuba Benedyczak, analityk PISM i autor książki „Oddział chorych na Rosję”.

– Wiem, na jakie ustępstwa musieli pójść. Jak bardzo to, co pokazują, jest trochę jak wycieczka po Korei Północnej. Pokazują tylko to, na co dostali pozwolenie od smutnych pań i panów z FSB, od władz regionalnych, od pograniczników, którzy ich sprawdzają – zauważa Benedyczak.

– Po części robią dobrą robotę w tym sensie, żebyśmy nie traktowali Rosjan już kompletnie jako orków ludojadów, bo jednak tam żyją normalni ludzie, którzy płaczą, chorują, śmieją się. Ale w ten sposób normalizujemy też kraj, który w zeszłym roku dwukrotnie nas zaatakował, stanowi dla nas zagrożenie – mówi dalej nasz gość. I podkreśla, że materiału, który pokazywałby prawdziwą rosyjską rzeczywistość, nie da się zrealizować „w realiach półtotalitarnej Rosji”.

Czego więc twórcy materiałów z Rosją nie pokazują?

— Nikt nie pokazuje tego, że połowa ludności wiejskiej nie posiada dostępu do normalnej toalety, że szkoły wyglądają jak z lat 60-tych, sale się rozpadają, a w wielu miastach 50-tysięcznych nie ma karetek i szpitali. Jest mnóstwo wyludnionych wsi, na Syberii jest ogromny problem z alkoholizmem, poziom HIV jest równy krajom afrykańskim, gdzie toczą się wojny — wymienia doktor Benedyczak.

Jak powstają materiały z Rosji? „Na pewno przyklejają im ogon”

Artykuł został opublikowany w 7/2026 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.