W 60. rocznicę mordu Żydów w Jedwabnem prezydent RP przeprosił ofiary pogromu, wyrażając żal, wstyd i skruchę.
- Te słowa z serca płynęły i sercem zostaną przyjęte - odpowiadał mu Szewach Weiss, ambasador Izraela w Polsce. Opowiadając o stodole, w której żywcem palono Żydów w Jedwabnem, przypominał w Polsce były i "inne stodoły", w których Żydów ukrywano i ratowano przed holocaustem.
Polska - nasza Polska - prosi dziś o przebaczenie, a ci, których prosi powinni prośbę przyjąć - mówił na cmentarzu pochodzący z Jedwabnego, a dziś na mieszkający w USA rabin Jacob Baker.
Wspominał on zabitych w Jedwabnem Żydów. "Ogień było widać daleko (...) i żadna straż nie była w stanie go ugasić. A pomiędzy ogniem stali Żydzi" - mówił łamiącym się głosem.
Uroczystości rozpoczęły się przed południem na rynku miasteczka. Ok. 1000 osób przeszło w Marszu Milczenia. Uczestnicy pochodu szli z rynku miasta na miejsce, w którym przed 60 laty spalono Żydów w stodole. Tam odbywa się żałobna część uroczystości.
Według Jana Tomasza Grossa, autora głośnej książki "Sąsiedzi", 10 lipca 1941 r. grupa Polaków, mieszkańców miasteczka i okolic, zebrała na rynku 1600 miejscowych Żydów, przez wiele godzin znęcała się nad nimi, po czym zagnała do stodoły i spaliła. Według Grossa, Polacy sami prosili niemieckich żandarmów, by mogli "rozprawić się" z Żydami, którym zarzucano kolaborację z armią ZSRR (w latach 1939 - 1941 Jedwabne pozostawało pod okupacją sowiecką).
Po książce Grossa doszło w Polsce do najważniejszej od wielu lat debaty o stosunkach polsko-żydowskich i do śledztwa przeprowadzonego przez IPN.
Wieczorem w Warszawie prezydent Aleksander Kwaśniewski spotka się z niektórymi uczestnikami obchodów w Jedwabnem, a w protestanckim kościele św. Trójcy odbędzie się uroczysty koncert, w którym udział zapowiedział premier Jerzy Buzek.
Czy uroczystości w Jedwabnem mogą stać się przełomem i impulsem do pojednania polsko - żydowskiego? Nie dla wszystkich. W przeddzień obchodów w Jedwabnem kolportowano ulotki z hasłem "My nie przepraszamy". Środowiska żydowskie tymczasem nie są usatysfakcjonowane treścią napisu na pomniku ofiar mordu.
W przeddzień uroczystości 60 rocznicy pogromu w Jedwabnem, Centrum Simona Wiesenthala (jedna z najaktywniejszych organizacji żydowskich w USA) ponownie skrytykowało napis na pomniku upamiętniającym ofiary zbrodni.
W oświadczeniu ogłoszonym w Jerozolimie, którego treść przekazana została w poniedziałek PAP przez kierownictwo Centrum w Los Angeles, dyrektor jego biura w Izraelu, dr Efraim Zuroff, zwrócił uwagę, że tekst napisu "nie odzwierciedla prawdy historycznej", gdyż nie ukazuje Polaków jako sprawców mordu.
les, pap
Czytaj też: Pomnik Lenina w grobie w Jedwabnem;
Żydzi o Jedwabnem: zmieńcie napis;
Biskupi przepraszają za Jedwabne;
Próba sumienia (rozmowa z Janem Tomaszem Grossem);
Upiory Jedwabnego.
Polska - nasza Polska - prosi dziś o przebaczenie, a ci, których prosi powinni prośbę przyjąć - mówił na cmentarzu pochodzący z Jedwabnego, a dziś na mieszkający w USA rabin Jacob Baker.
Wspominał on zabitych w Jedwabnem Żydów. "Ogień było widać daleko (...) i żadna straż nie była w stanie go ugasić. A pomiędzy ogniem stali Żydzi" - mówił łamiącym się głosem.
Uroczystości rozpoczęły się przed południem na rynku miasteczka. Ok. 1000 osób przeszło w Marszu Milczenia. Uczestnicy pochodu szli z rynku miasta na miejsce, w którym przed 60 laty spalono Żydów w stodole. Tam odbywa się żałobna część uroczystości.
Według Jana Tomasza Grossa, autora głośnej książki "Sąsiedzi", 10 lipca 1941 r. grupa Polaków, mieszkańców miasteczka i okolic, zebrała na rynku 1600 miejscowych Żydów, przez wiele godzin znęcała się nad nimi, po czym zagnała do stodoły i spaliła. Według Grossa, Polacy sami prosili niemieckich żandarmów, by mogli "rozprawić się" z Żydami, którym zarzucano kolaborację z armią ZSRR (w latach 1939 - 1941 Jedwabne pozostawało pod okupacją sowiecką).
Po książce Grossa doszło w Polsce do najważniejszej od wielu lat debaty o stosunkach polsko-żydowskich i do śledztwa przeprowadzonego przez IPN.
Wieczorem w Warszawie prezydent Aleksander Kwaśniewski spotka się z niektórymi uczestnikami obchodów w Jedwabnem, a w protestanckim kościele św. Trójcy odbędzie się uroczysty koncert, w którym udział zapowiedział premier Jerzy Buzek.
Czy uroczystości w Jedwabnem mogą stać się przełomem i impulsem do pojednania polsko - żydowskiego? Nie dla wszystkich. W przeddzień obchodów w Jedwabnem kolportowano ulotki z hasłem "My nie przepraszamy". Środowiska żydowskie tymczasem nie są usatysfakcjonowane treścią napisu na pomniku ofiar mordu.
W przeddzień uroczystości 60 rocznicy pogromu w Jedwabnem, Centrum Simona Wiesenthala (jedna z najaktywniejszych organizacji żydowskich w USA) ponownie skrytykowało napis na pomniku upamiętniającym ofiary zbrodni.
W oświadczeniu ogłoszonym w Jerozolimie, którego treść przekazana została w poniedziałek PAP przez kierownictwo Centrum w Los Angeles, dyrektor jego biura w Izraelu, dr Efraim Zuroff, zwrócił uwagę, że tekst napisu "nie odzwierciedla prawdy historycznej", gdyż nie ukazuje Polaków jako sprawców mordu.
les, pap
Czytaj też: Pomnik Lenina w grobie w Jedwabnem;
Żydzi o Jedwabnem: zmieńcie napis;
Biskupi przepraszają za Jedwabne;
Próba sumienia (rozmowa z Janem Tomaszem Grossem);
Upiory Jedwabnego.