Wypisywali "lewe" zaświadczenia
Jerzy D. i Maria Ż.-L. - według śledczych - są zamieszani bezpośrednio w sprawę Lwa R.: wystawili nieprawdziwą dokumentację medyczną, która miała później posłużyć do ewentualnego odroczenia wykonania kary wobec producenta filmowego. Prokuratura nie ujawnia, czy przyznali się do winy. Łódzka prokuratura od 2007 roku prowadzi śledztwo w sprawie korupcji, płatnej protekcji i fałszowania dokumentacji medycznej, na podstawie której sądy decydowały o odraczaniu wykonania kar lub nieosadzania w aresztach osób podejrzanych o popełnienie przestępstw - także gangsterów.
To była zorganizowana grupa
Osoby zamieszane w ten proceder, powołując się na wpływy w instytucjach wymiaru sprawiedliwości i zakładach opieki zdrowotnej - zdaniem śledczych - obiecały osobom, które miały np. trafić do więzienia, pomoc w odroczeniu wykonania kary. W tym celu korumpowano lekarzy, którzy za łapówki tworzyli fikcyjne dokumentacje medyczne czy fałszywe opinie lekarskie. W areszcie nadal przebywa 17 podejrzanych w tej sprawie, w tym producent filmowy Lew R. i jego syn, Marcin R. oraz warszawscy adwokaci Andrzej P. i Robert D. W sumie zarzuty w śledztwie usłyszały dotąd 23 osoby; wśród podejrzanych są także m.in. b. obrońcy Lwa R. - Marek Małecki i Piotr Rychłowski. Według prokuratury śledztwo ma wciąż charakter rozwojowy.
PAP, dar