Pogrzeb żołnierzy AK po 64 latach

Pogrzeb żołnierzy AK po 64 latach

Dodano:   /  Zmieniono: 1
Szczątki żołnierzy Armii Krajowej, w tym prawdopodobnie por. Jana Borysewicza "Krysi", zostały w sobotę złożone w nowo wybudowanej przez Radę Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa kwaterze wojennej na cmentarzu w Ejszyszkach na Litwie.
Uroczystość tę poprzedziła msza św. celebrowana przez biskupa polowego WP, gen. dyw. Tadeusza Płoskiego. Uczestniczyli w niej m.in.: ambasador RP w Wilnie Janusz Skolimowski, sekretarz Rady OPWiM Andrzej Przewoźnik, prezes Stowarzyszenia "Wspólnota Polska" Maciej Płażyński, prezes Oddziału Solecznickiego Związku Polaków na Litwie Zdzisław Palewicz, prezes Światowego Związku Żołnierzy AK Czesław Cywiński oraz weterani AK Okręgu Wileńskiego i Nowogródzkiego.

W homilii biskup Płoski podkreślił, że "krzyże na kwaterze będą upamiętniały żołnierzy Armii Krajowej, którzy spoczywają w bezimiennych mogiłach ziemi wileńskiej i nowogródzkiej, m.in. jednego z legendarnych dowódców Armii Krajowej, por. Jana Borysewicza, ps. +Krysia+".

Hierarcha przypomniał, że jesienią 2008 roku środowisko byłych żołnierzy nowogródzkiej AK i ich rodzin obiegła informacja o tym, że w zasypanej studni koło miasteczka Ejszyszki (obecnie Litwa) odnaleziono szczątki porucznika AK Jana Borysewicza, ps. "Krysia". "Wiadomość ta zelektryzowała kombatantów z Nowogródczyzny, a przede wszystkim żołnierzy komendanta +Krysi+, jednego z najdzielniejszych i najzdolniejszych partyzantów Armii Krajowej, nie tylko na Nowogródczyźnie, ale zapewne na całych północno-wschodnich Kresach Rzeczypospolitej" - podkreślił bp Płoski.

Dodał, że "Krysia" poległ 21 stycznia 1945 r. pod wsią Kowalki na Nowogródczyźnie w walce z grupą operacyjną NKWD. Zdaniem biskupa, "sam ten fakt był wystarczającym powodem, by postać tego dzielnego człowieka przemilczeć w PRL". Biskup dodał, że pamięć o nim była niewygodna również z innych powodów, ponieważ był żołnierzem zawodowym Wojska Polskiego, partyzantem AK, który "walczył z Polskę niepodległą, wolną, ale też i całą, a nie taką, jakiej chcieli komuniści".

W wygłoszonym podczas mszy przemówieniu Andrzej Przewoźnik podkreślił, że "dziś, po ponad 65 latach, spełniamy obowiązek wobec tych, którzy walczyli w obronie ojczyzny, wobec tych, którym nie było dane doczekać wolnej Polski". Dodał, że tym pochówkiem przywracamy ich pamięć do panteonu bohaterów Polski. "Dziś, mimo upływu tylu lat, Polska o nich pamięta, pamięta o swoich bohaterach" - zaznaczył.

Prezes Wspólnoty Polskiej Maciej Płażyński podkreślił, że dzięki bohaterskiej walce żołnierzy AK mamy dziś wolną Polskę i Europę. "Powstaje pytanie, jak tę wolność zagospodarować, jak bronić polskiej tożsamości w wolnej Litwie, jak bronić polskiej szkoły" - powiedział.

Prezes Oddziału Solecznickiego Związku Polaków na Litwie Zdzisław Palewicz powiedział, że uroczystość jest złożeniem hołdu "żołnierzom, którzy oddali życie za ojczyznę, którzy walczyli o honor narodu polskiego

Po mszy odbyły się uroczystości pogrzebowe, połączone z odsłonięciem krzyża upamiętniającego żołnierzy AK, którzy spoczywają w bezimiennych mogiłach Wileńszczyzny i Nowogródczyzny, a których szczątki, w miarę odnajdywania grobów, będą w przyszłości mogły być w tej kwaterze godnie pochowane.

Prezes Światowego Związku Żołnierzy AK Czesław Cywiński powiedział: "Jesteśmy tu, żeby zameldować porucznikowi Borysewiczowi, iż do końca naszych dni będziemy pamiętać o tobie i twoich żołnierzach. Polska nigdy nie da się zniszczyć, dopóki będą tacy Polacy, jakim byłeś ty i twoi żołnierze".

Szczątki mężczyzn odkryto podczas prac archeologiczno-ekshumacyjnych prowadzonych jesienią ubiegłego i wiosną bieżącego roku na terenie grodziska Majak pod Ejszyszkami. Tam, według wskazań miejscowej ludności, w 1945 roku NKWD wrzuciła do głębokiej nieczynnej studni zwłoki żołnierzy Armii Krajowej, poległych w walce z oddziałami sowieckimi.

Miały znajdować się tam m.in. zwłoki por. Borysewicza, legendarnego dowódcy AK, obrońcy Wileńszczyzny i Ziemi Nowogródzkiej, poległego 21 stycznia 1945 roku pod Kowalkami (dzisiejsza Białoruś). Jego ciało Sowieci obwozili po okolicznych wsiach i miasteczkach, chcąc złamać opór polskiej ludności; wystawiano je m.in. na rynku w Ejszyszkach.

Prace archeologiczne, jak wynika z relacji Przewoźnika, utrudniało kilkadziesiąt zalegających w studni niewypałów różnego rodzaju amunicji artyleryjskiej. Zdaniem ekspertów, można przypuszczać, że wrzucono je tam celowo, by utrudnić wyjęcie ciał i ich godny pochówek.

W efekcie prac wydobyto szczątki trzech młodych mężczyzn. Miały, jak podał sekretarz ROPWiM, "ślady przestrzelin oraz pchnięć typowym sowieckim trójgraniastym bagnetem".

Niestety nie znaleziono przy nich żadnych przedmiotów, które umożliwiłyby identyfikację zabitych żołnierzy.

"Nie możemy więc z całą pewnością potwierdzić, że wśród wydobytych szkieletów są szczątki por. Jana Borysewicza +Krysi+, czy schwytanego podczas wyprawy po ciało komendanta konspiratora z placówki AK w Kowalkach o nazwisku Tamulewicz, czy też zastrzelonego 21 stycznia 1945 r. Józefa Kwietnia ps. Mucha i innego, figurującego w raporcie NKWD jako nieznany, młodego żołnierza AK" - powiedział Przewoźnik.

pap, em

 1

Czytaj także