Sprawa dotyczy sokoła wędrownego, którego zarejestrowano w gnieździe na dachu elektrociepłowni Wrotków w Lublinie. Umieszczono tam fotopułapkę, która miała rejestrować zachowanie ptaków drapieżnych.
Obecnie znajduje się tam para sokołów Wanda i Czajnik oraz ich troje piskląt – wynika z informacji przekazanych stronie „Sokole oko” na Facebooku oraz przez Stowarzyszenie na rzecz dzikich zwierząt „Sokół”.
Na nagraniu z 6 maja widać, jak Wanda przez dłuższą chwilę wpatruje się prosto w kamerę, a także podchodzi bliżej urządzenia i bacznie je obserwuje z każdej strony. Ptak wydawał się bardzo zaciekawiony, po czym zajął się pisklętami.
„Wandzia wreszcie wyluzowała, odpoczywa, ma czas dla siebie. I chyba się nudzi. Z cyklu – oko w oko – Wandzia rozkminia kamerę” – czytamy pod filmem.
Dlaczego sokół wpatrywał się w urządzenie?
Według ornitologów sokół mógł spoglądać w stronę kamery, ponieważ nie stanowił on naturalnego elementu otoczenia. W związku z tym wymagał dodatkowego sprawdzenia, szczególnie dlatego, że w gnieździe były pisklęta. Szczegółowe sprawdzanie otoczenia jest typowe dla drapieżników oraz ptaków, które pilnują młodych.
Historia sokołów w Lublinie
Stowarzyszenie na rzecz dzikich zwierząt „Sokół” relacjonuje w sieci życie sokołów wędrownych w Polsce. W tym m.in. tych znajdujących się w Lublinie. Jak wynika z przekazanych informacji, po raz pierwszy zauważono ptaka tego w pobliżu elektrociepłowni w Lublinie w 2015 roku.
„Po szybkich konsultacjach z miejscowym ornitologiem z LTO – Gerardem Potakiewiczem – i za jego namową, już 1 marca 2016 roku, zostało zamontowane na kominie gniazdo dla sokołów”, następnie, w 2019 roku zamontowano system kamer, który umożliwiał podgląd ptaków.
Czytaj też:
Najmłodsze uzdrowisko w Polsce zyska nową atrakcję. Koszt? 9 mln złCzytaj też:
Polacy mają dość ćmy bukszpanowej. Te 3 krzewy robią dziś furorę w ogrodach
