Schetyna: Bielecki premierem? Nie sądzę

Schetyna: Bielecki premierem? Nie sądzę

- Bielecki był już premierem paręnaście lat temu i nie sądzę, żeby teraz podjął się tego wyzwania - mówił w radiu TOK FM" Grzegorz Schetyna dementując informacje, jakoby Jan Krzysztof Bielecki miał zastąpić Donalda Tuska w fotelu premiera, gdyby ten zdecydował się kandydować na prezydenta. Szef klubu PO zdradził również szczegóły rozmowy, jaką kilka dni temu odbył z premierem Donaldem Tuskiem. O czym rozmawiali obaj panowie? - O życiu - ujawnił Schetyna.
Grzegorz Schetyna powiedział również, ze ustalili z premierem strategię przyszłej współpracy rządu z parlamentem, omówili plany na najbliższą przyszłość i przedyskutowali obecna sytuację. Pytany o rolę, jaką miałby odegrać Jan Krzysztof Bielecki po ewentualnym odejściu Donalda Tuska, powiedział, że były premier "raczej nie podejmie się tego wyzwania". - Nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki - uważa były wicepremier. Argumentował, że Bielecki prowadzi obecnie wielka firmę ( od sześciu lat jest prezesem Pekao SA - red. ) i "nie widzi w nim woli, chęci zostania premierem". - To jest bardzo trudna praca, on o tym wie i nie sądzę żeby chciał tego się podjąć - dodał szef klubu PO.

Tusk i Schetyna nie przyjaźnią się już tak jak dawniej

Od dawna już Schetyna jest wymieniany jako główny kandydat to funkcji po Tusku. Jednak po wybuchu afery hazardowej przyjaźń pomiędzy premierem a Grzegorzem Schetyną znacznie się ochłodziła. Tymczasem o Bieleckim pisze się, że jest głównym architektem zmian w rządzie i doradcą premiera po wykryciu tzw. afery hazardowej. Schetyna zapewnił jednak, że to tylko spekulacje medialne, a nawet jeśli tak było, to on o tym nic nie wie.

Według doniesień medialnych to właśnie Bielecki doradził premierowi zamiany w rządzie i nazwiska nowych ministrów - Jerzego Millera, Krzysztofa Kwiatkowskiego i Adama Giersza.

gazeta.pl, TOK FM, dar

Czytaj także

 1
  • wyjatek@yahoo.ca   IP
    To chyba jakis zart i farsa. Od pierwszego dnia po nominacji Tuska na premiera to najwiecej sie mowi o jego prezydenturze. Wyglada to jako glowny cel Tuskowego zycia politycznego i zycia tak wogole. Poprzez premierostwo do prezydentury.
    Jaki to ma sens ze tak \"pelen sukcesu\" premier na czele tak \"stabilnego\" rzadu majac tyle \"sukcesow\" zostawilby urzad premiera rezygnujac z szansy na ponowna kadencje po to tylko zeby zapewnic sobie urzad prezydenta. To jakas karykatura.