Morawieckiemu nie udało się pozwać Agory w trybie wyborczym

Morawieckiemu nie udało się pozwać Agory w trybie wyborczym

Dodano:   /  Zmieniono: 1
Sąd Okręgowy w Warszawie oddalił wniosek złożony w trybie wyborczym przez kandydata na prezydenta Kornela Morawieckiego przeciwko Agorze - wydawcy gazety "Metro". Zdaniem sądu, sprawa z którą wystąpił Morawiecki, nie powinna być rozpatrywana w trybie wyborczym.
Powodem pozwu Morawieckiego - w czasach PRL m.in. założyciela Solidarności Walczącej - była notka biograficzna, która ukazała się 27 kwietnia na łamach bezpłatnego, ogólnopolskiego dziennika "Metro". Napisano w niej, że Morawiecki w czasach PRL był działaczem opozycji, jednak "nie był wówczas związany z Solidarnością". Morawiecki argumentował, że informacja, jakoby nie był związany z NSZZ "Solidarność", była nieprawdziwa, a ponieważ ukazała się przed jego oficjalną rejestracją w Państwowej Komisji Wyborczej jako kandydata na prezydenta, utrudniła mu zbieranie niezbędnych do tego 100 tysięcy podpisów. Według niego, informacja ta mogła zostać negatywnie odebrana przez jego potencjalnych wyborców. W związku z tym, Morawiecki domagał się od "Metra" zadośćuczynienia w wysokości 50 tysięcy złotych.

Kandydat na prezydenta przekonywał, że z NSZZ "Solidarność" związany był od samego początku jej powstania - był m.in. delegatem na pierwszy zjazd we wrześniu 1981 roku. Po delegalizacji związku w stanie wojennym, założył Solidarność Walczącą, jednak w dalszym ciągu aktywnie działał w podziemnych strukturach "S". Członkiem Związku - jak podkreślał - jest do dziś; brał m.in. udział w ostatnim jego zjeździe jesienią ubiegłego roku. Pełnomocnik "Metra", mecenas Joanna Kosmal wnioskowała z kolei o oddalenie pozwu. Argumentowała, że skoro 27 kwietnia Morawiecki nie był jeszcze zarejestrowany oficjalnie przez PKW jako kandydat na prezydenta (zarejestrowany był tylko jego Komitet Wyborczy), to w tym czasie nie przysługiwała mu ochrona przewidziana w na mocy ustawy o wyborze prezydenta RP.

Sąd oddalił wniosek Morawieckiego. W uzasadnieniu sędzia Rafał Oleszewski przywołał art. 80 ustawy o wyborze prezydenta, mówiący o tym, w jakich okolicznościach można wystąpić do sądu z wnioskiem w trybie wyborczym. Jak mówił, tryb wyborczy obowiązuje podczas trwania kampanii wyborczej, a ustawa w żaden sposób nie warunkuje tego, kiedy ktoś staje się kandydatem, a więc osobą uprawnioną do składanie wniosku w trybie wyborczym. Olszewski zwrócił jednak uwagę, że zgodnie z art. 80 ustawy, aby sąd przychylił się do wniosku strony pozywającej, muszą być spełnione kumulatywnie dwie przesłanki: po pierwsze informacja, która staje się przedmiotem wniosku musi być nieprawdziwa, a po drugie musi zostać zawarta w materiale wyborczym. - Bezsprzecznie przyznać należy rację wnioskodawcy, że informacje znajdujące się materiale prasowym, w odniesieniu do wnioskodawcy są co najmniej nieprecyzyjne, jednakże sam fakt zawarcia informacji nieprecyzyjnych lub nawet nieprawdziwych nie daje podstaw do występowania w trybie wyborczym, dlatego że musi być spełniona kolejna przesłanka pozwalająca na przyjęcie, że konkretny materiał prasowy jest formą propagandy lub agitacji - uzasadniał Olszewski. Sędzia powiedział również, że "w żaden sposób nie można przyjąć", że napisanie, iż wnioskodawca nie był związany z Solidarnością, zaszkodziło, czy ewentualnie pomogło.

PAP, arb
 1

Czytaj także