Abp. Kowalczyk: sytuacja pod Pałacem Prezydenckim to "nieprzykładną i gorszącą manipulacją"

Abp. Kowalczyk: sytuacja pod Pałacem Prezydenckim to "nieprzykładną i gorszącą manipulacją"

Dodano:   /  Zmieniono: 20
fot.: Forum
Jako "nieprzykładną i gorszącą manipulację" krzyżem określił prymas Polski, abp Józef Kowalczyk, wydarzenia wokół krzyża, postawionego przed Pałacem Prezydenckim po katastrofie smoleńskiej.

Hierarcha odniósł się w ten sposób do konfliktu wokół krzyża, ustawionego przez harcerzy przed Pałacem Prezydenckim po katastrofie smoleńskiej. Przypomniał, że Episkopat dobitnie wyraził swoje stanowisko w tej sprawie. Apelował, aby wezwanie Jana Pawła II do obrony krzyża rozumieć właściwie, a nie - jak mówił prymas - opacznie, tendencyjnie i przewrotnie.

"Miejmy oczy otwarte; pamiętajmy o tym, o czym mówił Jan Paweł II - brońmy się przed takim manipulowaniem (symbolem - PAP) krzyża; to nie ma nic wspólnego z prawym sumieniem katolickim, nic wspólnego z prawą, prawdziwą postawą chrześcijanina" - powiedział abp Kowalczyk, nazywając wydarzenia wokół krzyża przed Pałacem "nieprzykładną i gorszącą manipulacją (znaku-PAP) krzyża". Wezwał do zaprzestania takich działań.

"Cele, które sobie stawiają politycy, można osiągać na drodze dialogu" - powiedział abp Kowalczyk. Odnosząc się do swojej ponad 20-letniej posługi nuncjusza apostolskiego w Polsce, kiedy był także dziekanem korpusu dyplomatycznego i współpracował z politykami, hierarcha podkreślił, że "polityka to sztuka budowania kompromisu, a nie sztuka budowania konfliktów i wielorakich nieporozumień, których nam w Polsce absolutnie nie potrzeba".

"Polityk to ten, który buduje dialog, który nie konfliktuje, który nie stwarza sytuacji drażliwych, ale szuka sposobu takiego traktowania swojego współrozmówcy, ażeby na miarę możliwości dojść do porozumienia" - powiedział abp Kowalczyk.

Prymas zaapelował o pozostawienie krzyża w takim znaczeniu i symbolice, w jakich jest on zakorzeniony w polskiej tradycji. Prosił Matkę Bożą o dar mądrości dla wszystkich, abyśmy - jak mówił - "klimatu żałoby i budującego wszystkich klimatu solidarności i jedności, w którym wyraził się szacunek dla ofiar tragedii, nie zaciemniali, nie przesłaniali jakimś dziwnym przetargiem i nieporozumieniem, wykorzystując w tym wszystkim krzyż - znak zbawienia - jako narzędzie przetargu, w charakterze jakiegoś zakładnika".

Prymas wskazał, że dar mądrości "zdobywa się na modlitwie, a nie na kombinacjach politycznych". Prosił, by nie burzyć jedności narodowej oraz solidarnego klimatu żałoby i szacunku dla ofiar tragedii smoleńskiej. "Mam obowiązek o tym mówić, bo uczestniczyłem w tych pogrzebach, w budowaniu tego klimatu. I dziwię się, że po paru miesiącach ten klimat i ta solidarność zostaje tak zaburzona dla jakichś celów - politycznych czy niepolitycznych - poprzez wykorzystywanie tendencyjne tego znaku zbawienia i miłości, który został zakwalifikowany jako narzędzie przetargu do osiągania celów" - powiedział arcybiskup.

Dużą część swojej homilii abp Kowalczyk, który jest metropolitą gnieźnieńskim i prymasem Polski od kilku miesięcy, poświęcił podsumowaniu swojej ponad 20-letniej posługi nuncjusza apostolskiego. Dziękował wszystkim za modlitwę i wsparcie w tym okresie.

Prymas ocenił, że niedzielne święto było dobrą okazją do systematycznego i syntetycznego przeglądu misji, którą wypełniał od 1989 r. Wśród najważniejszych wydarzeń w tym okresie wymienił m.in. przywrócenie nuncjatury w Polsce, podpisanie konkordatu, reorganizację struktur Kościoła w Polsce w 1992 r., stworzenie wydziałów teologicznych na uniwersytetach, modernizację siedziby nuncjatury, mianowanie wielu nowych biskupów oraz pracę jako dziekan korpusu dyplomatycznego.

Ponad 20-letnią pracę nuncjusza prymas złożył na Jasnej Górze jako - jak powiedział - "dar ofiarny". Do innych "darów duchowych" składanych w dniu maryjnego święta abp Kowalczyk zaliczył m.in. niedawną beatyfikację kapelana Solidarności, ks. Jerzego Popiełuszki, "bolesny dar cierpienia" powodzian oraz "bolesną tragedię", jaką była katastrofa smoleńska, a także "wielką, solidarną żałobę", która połączyła Polaków po tej tragedii. Podczas niedzielnej mszy modlono się też "o rychłe wyniesienie do chwały ołtarzy Jana Pawła II".

W tradycji polskiego Kościoła niedzielna uroczystość obchodzona jest także jako święto Matki Bożej Zielnej, stąd poświęcenie w czasie mszy kwiatów i ziół. To jedno z najstarszych i najważniejszych świąt maryjnych. Szczególnie uroczyście obchodzone jest na Jasnej Górze, gdzie co roku uczestniczą w nim tłumy wiernych. W tym roku było to blisko 100 tys. osób.

Pielgrzymów przywitał generał zakonu paulinów - gospodarzy jasnogórskiego sanktuarium - o. Izydor Matuszewski. Podkreślił, że naród polski wielokrotnie w swojej historii doświadczał pomocy Matki Bożej. Wskazał, że dziś Maryja "woła o prawdę w całym życiu narodu".

"Ona woła o prawdę w całym życiu narodu, nie o jej okruszyny zdeformowane przez niektóre media. Maryja woła o nawrócenie, którego wszystkim nam potrzeba. Jak bowiem odczytać te kataklizmy powodziowe w czasie, gdy wyniesiony został na ołtarze męczennik za prawdę w życiu społecznym, utopiony w wodach Wisły błogosławiony ks. Jerzy Popiełuszko? Jak odczytać katastrofę smoleńską? Jak odczytać drwiny z krzyża przed pałacem prezydenckim i robienie sobie z niego zabawy polityczno-satanistycznej?" - pytał o. Matuszewski.

Tysiące uczestników niedzielnych uroczystości przybyło w ostatnich dniach na Jasną Górę w pieszych pielgrzymkach. Od początku sierpnia do niedzieli do sanktuarium dotarły 53 piesze pielgrzymki, w których wędrowało w sumie prawie 82,5 tys. pątników. Od 22 maja, gdy rozpoczął się sezon pielgrzymkowy, w 157 pielgrzymkach przyszło ponad 100 tys. osób.

Tylko w pięciu pieszych pielgrzymkach z Warszawy weszło na Jasną Górę prawie 17,2 tys. osób. Liczne pielgrzymki przyszły też m.in. z Krakowa, Radomia i Podlasia. Najdłuższą trasę - 640 km - przeszła z Helu grupa kaszubska pielgrzymki gdańskiej, a także pielgrzymi z Łukęcina, Świnoujścia, Ustki, Suwałk i Gołdapi.

PAP, pp

 20

Czytaj także