- W latach 80. był plan utworzenia batalionu pancernego z makiet - 58 czołgów, do tego wozów zabezpieczenia. Skończyło się na produkcji kilku makiet czołgów T-72 i bojowego wozu piechoty BWP-1. Ostatnią badaną przez wojsko była makieta ciężarówki Star 266 - mówi rzecznik Lubawy Janusz Walczak. Dodaje, że prezentowany produkt "spełnia normę obronną na makietę pneumatyczną", określającą, z jakiej odległości makieta ma być dla obserwatora nie do odróżnienia od prawdziwego wozu.
- Sztab Generalny przygotowuje wymagania związane z programem symulatorów i trenażerów. Jednym z jego elementów jest maskowanie baz - przyznaje wiceminister obrony Marcin Idzik. Dodaje, że nie wiadomo, kiedy nastąpi zakup i czy zostanie kupiony produkt Lubawa. - Wszystkie armie świata, jeśli poważnie myślą o maskowaniu i działaniach pozorujących, sięgają po makiety. Wypada żałować, że u nas traktuje się je po macoszemu, a makiety były dotychczas wykonywane dosłownie w pojedynczych egzemplarzach - tłumaczy redaktor naczelny miesięcznika "Raport" Grzegorz Hołdanowicz. Zaznacza, że "na wschodzie powstają środki pozorujące większości sprzętu". - Warto też odnotować, że element pozorowania zaplanowano w Nabrzeżnym Dywizjonie Rakietowym Marynarki Wojennej - podkreśla.
Najsłynniejszy przypadek użycia makiet miał miejsce przed inwazją w Normandii, gdy na potrzeby dezinformacji stworzono fikcyjną grupę amerykańskiej armii pod rozkazami gen. Pattona. Używając tysięcy fałszywych czołgów, dział i pojazdów, łącząc ich ruchy z dezinformacją w eterze alianci stworzyli wrażenie, że desant ma nastąpić w Norwegii, nie we Francji. Niemcy przerzucili całe dywizje w pobliże domniemanej koncentracji alianckich wojsk.PAP, arb