- Ewangelia to dobra, radosna nowina i trzeba ją opowiadać wszystkim bez wyjątku i bez względu na to, pod jakim sztandarem stoją, ile mają lat, jakie mają odznaczenia, jakie mają stopnie wojskowe, czy są bardziej czy mniej zasłużeni. Kiedy przychodzimy do Kościoła, wszyscy jesteśmy równi, z tej samej "gliny". Bóg jest naszym Ojcem, a my jesteśmy braćmi - mówi o swojej wizji kierowania duszpasterstwem wojskowym bp Guzdek. - Jestem piątym z kolei biskupem polowym. W roku 2019 ordynariat polowy będzie obchodził stulecie swojego istnienia. Na pewno zapoznam się z działalnością moich poprzedników: bp. Stanisława Galla, abp. Józefa Gawliny, abp. Sławoja Leszka Głódzia, który właściwie odtwarzał struktury ordynariatu po wojnie, i z działalnością bp. Tadeusza Płoskiego, ale przecież każdy z nas jest inny - przede wszystkim trzeba być sobą - dodaje. Zaznacza, że chce "dotykać serca i intelektu".
Pytany o stosunek do żołnierzy biskup podkreśla, że "szanuje wszystkie stopnie, ale jako biskup podejdzie do każdego". - Dla mnie wszyscy są najważniejsi. Jeżeli w moich oczach ktoś nie byłby najważniejszy, to w ogóle nie byłby ważny. Nikt nie nosi w sobie całej prawdy. Trzeba stanąć wobec drugiego, spojrzeć w jego twarz. Trzeba tę twarz czytać i próbować zrozumieć, a wtedy więcej się dowiemy o człowieku - wyjaśnia.
Nowy biskup polowy nie chce na razie wypowiadać się na temat zmian w ordynariacie zakładających m.in. ograniczenie liczby księży służących w wojsku. - Księża kapelani to priorytet. Jeśli będziemy razem, głosząc Ewangelię miłości, pokoju i jedności, wówczas będziemy wiarygodni. Nie można mówić o miłości i jedności, gdyby ich nie było między nami - mówi tylko.
PAP, arb