- Nie akceptuję tezy zawartej w pytaniu, że ludzie od teraz, kiedy myśmy podjęli pewne działania, będą się bali przychodzić na stadiony - oświadczył szef rządu. Dodał, że chciałby twardo zaprotestować przeciwko "sugestiom, że problem z bandyterką na stadionach zaczął się od momentu, kiedy Tusk zamknął stadiony".
"Działam w interesie podatników"
Premier poinformował jednocześnie, że 11 maja spotka się z szefami klubów piłkarskiej ekstraklasy w sprawie bezpieczeństwa na stadionach. - Jutro będę miał okazję przedstawić decyzje, które podjęliśmy i działania, jakie podejmiemy w najbliższej przyszłości, na spotkaniu z szefami klubów ekstraklasy - zapowiedział. Oświadczył również, że działa w interesie "zwykłych obywateli, płatników podatków". - W interesie tych obywateli, wśród nich także spokojnych kibiców piłkarskich, będziemy jako rząd reagowali wszędzie tam, gdzie dochodzi do przemocy, pospolitych przestępstw i będziemy konsekwentnie postępowali tak, jak to zaprezentowaliśmy podczas ostatniej kolejki ligowej - podkreślił.
"Uczył nie będę - będę egzekwował"
Tusk stwierdził też, że w sprawie bezpieczeństwa na stadionach oczekuje od instytucji i wszystkich ludzi dobrej woli bezwarunkowego wsparcia. - Przygotowaliśmy cały system działań dotyczących egzekucji zakazów stadionowych, wkraczania policji zawsze wtedy, kiedy będzie popełniane wykroczenie lub przestępstwo na stadionie oraz zamykania stadionów wtedy, kiedy według opinii policji one nie są bezpieczne - podkreślił szef rządu. Dodał, że rząd będzie te działania konsekwentnie realizował. Zaznaczył, że nie jest jego zadaniem wychowywanie kibiców i przestępców. - Nie będę też uczył klubów, co jest ich interesem, nie będę uczył PZPN, na czym polegają przepisy UEFA, ale będę twardo respektował prawo państwowe i interes zwykłego człowieka - zapowiedział szef rządu.
Premier podkreślił, że każdy, kto na stadionie czy w związku z widowiskiem sportowym popełni wykroczenie lub przestępstwo może być pewien, że zostanie ukarany. - Będzie traktowany jak przestępca, a nie jak kibic, a miejsca, w których notorycznie będą się powtarzały tego typu sytuacje, będą zamknięte dla widowni - dodał.
"Wojewoda nie była świadoma moich intencji"
Premier był też pytany, czy wojewoda kujawsko-pomorska Ewa Mes powinna zostać zdymisjonowana za to, że mimo negatywnej opinii policji wydała zgodę na mecz o Puchar Polski w Bydgoszczy. - Zakładam, że nie była świadoma, jaka jest moja intencja w tej kwestii, także z tego względu, że jest stosunkowo świeżo na tym urzędzie - ocenił. W jego opinii wojewoda podjęła decyzję "ze względu na presję środowiskową i władz lokalnych, i PZPN-u" oraz na "stosunkowo średnią orientację w specyfice piłkarskiej". - Wie, że już takich decyzji podejmować nie powinna - zapewnił premier dodając, że nie widzi powodów, by dymisjonować wojewodę.
PAP, arb