Karty wyborcze w aucie komendanta były podliczone

Karty wyborcze w aucie komendanta były podliczone

Dodano:   /  Zmieniono: 
(fot. Wprost) Źródło: Wprost
Karty do głosowania z wyborów samorządowych w 2010 r. znalezione w aucie podejrzanego o zabójstwo byłego komendanta policji z warszawskiej Białołęki, były wcześniej podliczone. Prokuratura wyjaśnia, dlaczego nie trafiły do archiwum.
- Według ustaleń śledczych karty do głosowania zostały zliczone, sporządzony został protokół i miały następnie zostać przewiezione do  archiwum. Wyjaśniamy okoliczności, dlaczego nie zostały tam złożone -  powiedziała rzeczniczka Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga prok. Renata Mazur.

Na wypełnione karty do głosowania natrafili policjanci wyjaśniający okoliczności zabójstwa 52-letniego Dariusza S., biznesmena z Legionowa. Znaleźli je podczas przeszukania samochodu 42-letniego oficera policji. Mariusz W. odmówił składania wyjaśnień w tej sprawie. Prokuratorzy przesłuchali kilku członków obwodowej komisji wyborczej z Białołęki. Podejrzany o zabójstwo były oficer policji od połowy lipca przebywa na  obserwacji psychiatrycznej. Według śledczych obserwacja jest konieczna, bowiem biegli psychiatrzy po jednorazowym badaniu nie byli w stanie ocenić i wypowiedzieć się co do poczytalności podejrzanego w chwili zbrodni. Pod koniec marca prokuratura postawiła Mariusz W. zarzut zabójstwa i  zacierania śladów. Mężczyzna nie przyznał się do winy. Grozi mu dożywotnie więzienie.

Motywy zabójstwa 52-letniego Dariusza S. nie są znane. Mężczyzna związany z rynkiem nieruchomości zaginął na początku lutego. Po raz ostatni był widziany w okolicy Legionowa, gdzie prowadził interesy. W  połowie marca jego zwłoki z ranami postrzałowymi odnaleziono w pobliskim lesie. Zaraz po zatrzymaniu, policja informowała o potwierdzonych powiązaniach finansowych i kontaktach osobistych funkcjonariusza z  biznesmenem. Drugim z zatrzymanych w sprawie jest 41-letni Piotr M., który -  według śledczych - mógł pomagać funkcjonariuszowi. Przedstawiono mu zarzut utrudniania postępowania i składania fałszywych zeznań. Mężczyzna przyznał się do zarzucanych czynów.

zew, PAP