Jest śledztwo w sprawie awaryjnego lądowania Boeinga

Jest śledztwo w sprawie awaryjnego lądowania Boeinga

Dodano:   /  Zmieniono: 
Boeing 767, fot. Wikipedia / Brian from Toronto, Canada
Warszawska prokuratura okręgowa wszczęła śledztwo dotyczące wtorkowego awaryjnego lądowania Boeinga 767 na warszawskim lotnisku im. Chopina. Prawdopodobnie na początku przyszłego tygodnia rozpoczną się przesłuchania pasażerów, będą mieć oni status pokrzywdzonych.
Jak powiedziała rzeczniczka warszawskiej prokuratury okręgowej Monika Lewandowska, śledztwo wszczęto z artykułu 174 Kodeksu karnego. Mówi on o "sprowadzeniu bezpośredniego zagrożenia katastrofą w ruchu lotniczym". Grozi za to od 6 miesięcy do 8 lat więzienia. - Prokuratura będzie ustalać, jak doszło do konieczności awaryjnego lądowania, czy dopełnione zostały wszystkie procedury i czy z tym zdarzeniem wiąże się błąd ludzki - dodała.

Jak wyjaśniła, prokurator zdecydował się na taki artykuł, bo może on mieć zastosowanie do tego przypadku. - Gdy dochodzi do takiej sytuacji (wypadku, awaryjnego lądowania) jesteśmy zobligowani do przeprowadzenia postępowania - zaznaczyła Lewandowska. Przypomniała, że w tej sprawie przesłuchani zostali już członkowie załogi. - Prokuratura zamierza przesłuchać też wszystkich pasażerów. Otrzymają oni status pokrzywdzonych. Przesłuchania powinny rozpocząć się już w następnym tygodniu - zaznaczyła rzecznik. Jak dodała, śledztwo powierzone zostało do prowadzenia Komendzie Stołecznej Policji. Lewandowska powiedziała również, że prokuratura współpracuje w tej sprawie z ekspertami Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych, którzy także wyjaśniają przyczyny awaryjnego lądowania. - Samolot został zabezpieczony. Przeprowadzane będą na nim dalsze czynności i oględziny - dodała.

Samolot Polskich Linii Lotniczych LOT Boeing 767 wylądował awaryjnie na stołecznym lotnisku we wtorek po południu. Maszyna nie mogła wysunąć podwozia i lądowała "na brzuchu". Na pokładzie było 220 pasażerów i 11 członków załogi; nikt nie został ranny. Uszkodzony samolot zablokował obydwa pasy startowe lotniska. Maszyna została już podniesiona z płyty lotniska i przetransportowana do bazy technicznej LOT-u.

Także w czwartek wiceprzewodniczący Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych Maciej Lasek powiedział, że w ciągu 30 dni powstanie wstępny raport w tej sprawie. Zastrzegł jednak, że będzie on zawierał podstawowe informacje dotyczące zdarzenia.

pap, ps

 0

Czytaj także