W Warszawie, w dzielnicy Ursynów, wybuch pożar budynku i pojazdu wieloosobowego. W budynku, który znajdował się nieopodal busa, znajdowała się remontowana strzelnica.
Szczegóły sprawy przekazał redakcji Polsat News jeden z dyżurnych z wydziału prasowego KM PSP miasta stołecznego Warszawy.
Warszawa. Szczegóły dot. tragedii na Ursynowie
Niedługo po pojawieniu się pożaru strażacy otrzymali zgłoszenie. Natychmiast na miejsce wezwano karetki z zespołami ratownictwa medycznego, a także wozy służbowe PSP. „Interwencję podjęło pięć zastępów straży” – ustaliła stacja TVN24. To jednak nie wszystko, bo w okolicy zdarzenia, na terenie Ursynowa, lądował też śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego.
W rozmowie z dziennikiem „Fakt” kapitan Jan Bentkowski – przedstawiciel warszawskiej straży – podał liczbę ofiar – zginęły cztery osoby. Jak dowiedziała się natomiast redakcja TVN24, wśród nich są osoby, które przebywały w budynku, a także w pojeździe.
– W chwili obecnej funkcjonariusze, pod nadzorem prokuratora, prowadzą czynności na miejscu. Jest tam obecny również biegły z zakresu pożarnictwa. Będziemy ustalać, co było przyczyną pożaru. Jeśli chodzi o tożsamość osób – jest ona w trakcie ustalania. Wiemy, że są to mężczyźni – obywatele Polski oraz Ukrainy. To osoby w wieku ok. 40. Zgłoszenie otrzymaliśmy po południu – na numer alarmowy. Z informacji, jakie uzyskałam, wynika, że osoba przetransportowana śmigłowcem [LPR – red.] jest w stanie ciężkim, a przewieziona karetką pogotowia jest w stanie niezagrażającym życiu. Z tego, co wiem na chwilę obecną, wszystkie osoby, które były i są ofiarami, to pracownicy ekipy remontowej – przekazała dziennikarzom na konferencji prasowej aspirant sztabowa Marta Haberska, Oficer Prasowa Komendanta Rejonowego Policji Warszawa II.
Czytaj też:
Oburzające działanie, po raz pierwszy na granicy. Plan mundurowym z Białorusi nie wypaliłCzytaj też:
14-latka trafiła na SOR. Treść wypisu wywołała skandal
