"Dzięki policji nie doszło do wielkich rozrób"

"Dzięki policji nie doszło do wielkich rozrób"

Marek Biernacki (fot. mat. posła)
- 11 listopada policja zrealizowała główny cel - nie dopuściła do otwartej konfrontacji dwóch manifestacji. Nie doszło do wielkich rozrób, nie doszło do bójki czy awantur między manifestacjami, między ludźmi, między cywilami - oświadczył w RMF FM były szef MSWiA, poseł PO Marek Biernacki. Zapowiedział, że wydarzeniami w Warszawie zajmie się sejmowa Komisja Administracji i Spraw Wewnętrznych.
- 11 listopada policja zrealizowała podstawowy cel, czyli nie dopuściła do bójek czy spotkania dwóch manifestacji, a w konsekwencji do konfrontacji, która mogłaby się przerodzić w dosyć wielką awanturę - oświadczył Biernacki. Były minister zaapelował, by wstrzymać się z ocenianiem działań policji, ponieważ trzeba przeanalizować pewne elementy zachowania służb porządku publicznego.

Zobacz galerię zdjęć z Marszu Niepodległości

W święto niepodległości w Warszawie doszło do wielu incydentów. Na Krakowskim Przedmieściu grupa ludzi określających się mianem "antyfaszystów" (głównie obywateli Niemiec) zaatakowała członków polskiej grupy rekonstrukcyjnej, po czym schroniła się w Nowym Wspaniałym Świecie, lokalu "Krytyki Politycznej". Na pl. Konstytucji zamaskowani bandyci starli się z policją i uczestnikami blokującej "Marsz Niepodległości" grupy "Kolorowej Niepodległej". Policja użyła m.in. gazu łzawiącego i armatek wodnych. Wieczorem na Pl. na Rozdrożu, gdzie kończył się "Marsz Niepodległości", grupa zamaskowanych osób podpaliła dwa auta należące do TVN. Policja rozbiła marsz, który został już wcześniej rozwiązany przez organizatorów.

"Czy policja nie powinna tej grupy zneutralizować prędzej?"

11 listopada w związku z zamieszkami zatrzymano 210 osób, w tym 95 obcokrajowców. 40 policjantów zostało lekko rannych. Do szpitali przewiezionych zostało 29 osób, które odniosły obrażenia. Czy policja nie popełniła błędu, dopuszczając do tych zdarzeń? - Musimy to przeanalizować dokładnie. Mnie najbardziej interesuje moment, w którym doszło do dużej bijatyki na placu Konstytucji. Później - według relacji medialnych - ta sama grupa pojawiła się na placu Na Rozdrożu. Więc tu jest ten element, czy policja nie powinna tej grupy prędzej zneutralizować, zatrzymać, w jakiś sposób zadziałać, czyli jak tę grupę powstrzymać - komentował Biernacki.

Zdaniem byłego szefa MSWiA, policja musiała działać bardzo ostrożnie i - rozprawiając się z chuliganami - pamiętać o innych manifestujących grupach i o presji opinii publicznej. - Policja nie chciała być formacją agresywną - ocenił poseł PO.

"Policjanci też działają w emocjach"

W sieci pojawiły się filmy, na których widać, jak nieumundurowani lub ubrani w policyjne kamizelki funkcjonariusze kopią ludzi. - To fragment, który wymaga wyjaśnienia - podkreślił Biernacki oceniając, że w policji na pewno będzie w tej sprawie wewnętrzne postępowanie. - Gdy rozpocznie się już przepychanka czy bardzo ostra reakcja policji, to zaczyna działać adrenalina. Policjanci to też są przecież ludzie, oni też działają w emocjach - stwierdził polityk. - Sejmowa Komisja Administracji i Spraw Wewnętrznych na jednym z pierwszych posiedzeń zajmie się sprawą zamieszek w Warszawie - zapowiedział.

zew, RMF FM, PAP

Czytaj także

 1
  • socjolog IP
    Dalej chronicie bufetową? Jedynie prezydent mówił o randze tego święta, dla innych było mało ważne, a dla jeszcze innych stało się okazją do dalszego napuszczania Polaków na Polaków... Dla zdrajców Trybunał Stanu, dla szczurów - kastracja polityczna. Tyle komantarza, choć policja faktycznie była biedna przez tę bufetową....