Kasa Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych świeci pustkami, choć jeszcze 4 lata temu ekonomiści szacowali, że zgromadzona suma wystarczy mu na 40 lat.
W 2001 r. Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych, mając świadomość, że instytucja traci płynność, pożyczał pieniądze firmom, które - co można było przewidzieć - nie były w stanie ich zwrócić. FGŚP utopił w ten sposób prawie 77 mln zł. Teraz ma problemy z wypłacaniem pensji pracownikom bankrutujących firm - pisze "Życie".
Cztery lata temu Instytut Badań nad Gospodarką Rynkową wyliczył, że Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych zgromadził sumę, która wystarczy mu na 40 lat. Dziś wiadomo, że kasa jest pusta, twierdzi publicystka "Ż" Elżbieta Anders, której udało się dotrzeć do raportu NIK.
Dyrektor FGŚP przekonuje, że nie ma powodów do niepokoju, bo pieniądze są wypłacane, tyle że z opóźnieniem. Tymczasem kwoty za zaległe pensje szczecińskich stoczniowców musiał przekazać minister gospodarki - podkreśla "Ż".
em, pap
Cztery lata temu Instytut Badań nad Gospodarką Rynkową wyliczył, że Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych zgromadził sumę, która wystarczy mu na 40 lat. Dziś wiadomo, że kasa jest pusta, twierdzi publicystka "Ż" Elżbieta Anders, której udało się dotrzeć do raportu NIK.
Dyrektor FGŚP przekonuje, że nie ma powodów do niepokoju, bo pieniądze są wypłacane, tyle że z opóźnieniem. Tymczasem kwoty za zaległe pensje szczecińskich stoczniowców musiał przekazać minister gospodarki - podkreśla "Ż".
em, pap