Język nie całkiem obcy

Język nie całkiem obcy

Wyjazdy zagraniczne mogą być piękne. Trzeba się jednak porozumieć. Wymachiwanie rękoma nie jest w najlepszym guście. Uczmy się więc języków przez całe życie.
26 września obchodzony jest Polsce i w całej Europie jako Europejski Dzień Języków. Mottem tegorocznych obchodów jest "uczenie się języków przez całe życie".
W naszym kraju dzieci rozpoczynają obowiązkowo naukę języka obcego w czwartej klasie szkoły podstawowej. Coraz częściej rodzice inwestują w naukę obcego języka i to nie tylko angielskiego. Nie chcą żeby ich dziecko pomimo poza granicami ojczyzny czuło się jak analfabeta.
Z danych GUS wynika, że uczniowie wszystkich typów szkół najczęściej uczą się w szkole języka angielskiego (58,2 proc. uczniów). Następne w kolejności są: j. niemiecki (33,7 proc.), j. rosyjski (11,4 proc.), j. francuski (3,8 proc.), j. hiszpański (0,1 proc.) i j.włoski (0,1 proc.).
Część uczniów uczy się w szkole więcej niż jednego języka obcego. W szkołach podstawowych, gdzie obowiązkowa jest nauka tylko jednego języka obcego, aż 11 proc. uczniów uczy się dodatkowo -  nadobowiązkowo innych języków obcych. Niewątpliwie wiąże się to z dodatkowymi kosztami.
"Trzeba się uczyć języków obcych. Gdy wejdziemy do Unii Europejskiej będziemy więcej podróżować, więcej też obcokrajowców będzie przyjeżdżać do Polski. Jeśli nie będziemy znać języków nie  będziemy mogli się porozumieć" - uważa Kasia, uczennica gimnazjum.
"Wyraźnie widać, że od pewnego czasu uczniom naprawdę zależy na  tym aby nauczyć się języka obcego. Mają silną motywację do nauki języka, chcą także poznawać kulturę innych narodów" - powiedziała Elżbieta Staniszewska, nauczycielka języka niemieckiego w  gimnazjum.
"Obserwuje się ostatnio wśród rodziców modę na to, aby na każdym etapie nauki dzieci mogły się uczyć języków obcych. Nawet szukając przedszkola dla dziecka niektórzy rodzice pytają czy jest tam prowadzona nauka języka obcego, mimo, że w tzw. ramowym programie nauczania w przedszkolach nie ma nauczania języków obcych. Dlatego też coraz większa liczba przedszkoli oferuje naukę języka w ramach zajęć dodatkowych (w przedszkolach publicznych nauka języka obcego jest przedmiotem dodatkowym i rodzice muszą za nią dodatkowo płacić " - powiedział mazowiecki kurator oświaty Ryszard Raczyński.
"Również szkoły ponadgimnazjalne uczniowie i rodzice wybierają pod kątem tego jakie są tam języki obce i na jakim poziomie są one prowadzone oraz czy oprócz tych języków, które są zagwarantowane ramowymi planami nauczania są jeszcze dodatkowo inne języki" -  uważa Raczyński. Dodał, że "samorządy w coraz większym stopniu zapewniają środki na dodatkowe zajęcia z języków obcych".
Trudno jednak o nauczyciela języka obcego z powołania. Absolwentów obcych filologii odstraszają niskie nauczycielskie pensje.
"Niektóre samorządy próbują nauczycielom języków obcych więcej płacić, m.in. poprzez wysokie dodatki motywacyjne. To się czasami udaje. Zachęca się także nauczycieli tych specjalności, gdzie jest mniejsze zapotrzebowanie niż liczba chętnych, np. nauczycieli nauczania początkowego, do przekwalifikowania się" - dodał.
"Wspomagają na także cudzoziemcy - wolontariusze. Trafiają oni szczególnie do mniejszych miejscowości, mniej atrakcyjnych dla  polskich nauczycieli, za to ciekawe dla zagranicznych studentów. Na prowincji mamy w ten sposób sporo nauczycieli +native speakerów" - powiedziała Maria Bołtruszko z departamentu współpracy międzynarodowej ministerstwa edukacji.
mg, pap

Czytaj także

 0