KGB kontra Wprost

Dodano:   /  Zmieniono: 
Białoruskie KGB zatrzymało polskiego obywatela Tadeusza S. Podało, że wręczał łapówki za przemyt afgańskich imigrantów, a sprawa ma związek z "Wprost". Zaprzeczamy.
Służby prasowe KGB w Brześciu podają, że próba przemytu za łapówkę była prowokacją polityczną, związaną z niedawną publikacją w tygodniku "Wprost", w której informowano o możliwym wypuszczeniu z terenu Białorusi dziesiątków tysięcy nielegalnych imigrantów, którzy mieliby zalać Polskę i Europę.

Jak podaje Radio Swaboda, razem z Polakiem został zatrzymany obywatel Izraela Siergiej Kożewnikow. Obaj planowali jakoby przerzucenie z Białorusi do Polski kilkudziesięciu Afgańczyków.

Według informacji KGB z Brześcia, obydwaj zatrzymani utrzymywali, iż "strona polska jest bardzo zainteresowana podobnymi usługami białoruskich pograniczników". Mieli ponoć twierdzić, że na terenie Polski przejazd imigrantów będzie zorganizowany z pomocą polskiej policji - Afgańczycy mieli zostać przejęci w Białej Podlaskiej i odtransportowani do Bolesławca.

Sprawy karnej przeciwko zatrzymanym jednak nie wszczęto. "Obaj nie zdążyli popełnić przestępstwa" - mówią w KGB w Brześciu. Tadeusza S. deportowano do Polski w środę wieczorem. Obywatel Izraela otrzymał ostrzeżenie. Jego białoruska wiza będzie prawdopodobnie anulowana, a on sam otrzyma zakaz wjazdu na Białoruś.

"Wszystkie posiadane przez nas materiały bezsprzecznie świadczą o  próbach prowokacji politycznych ze strony zatrzymywanych osób. Wszystko odbywało się według scenariusza opisanego w polskim tygodniku +Wprost+" - powiedział dziennikarzom kierownik brzeskiego oddziału KGB Piotr Aksiuczyc.

-Gdy KGB utrzymuje, że tropi prowokacje, to znaczy, że prowokuje, a dementując: tylko potwierdza. Niewiele się tu zmieniło - komentuje Grzegorz Pawelczyk, autor przywoływanego przez Aksiuczyca artykułu. -Nie wiemy kto to jest Tadeusz S., nie wiemy dlaczego został zatrzymany. Mamy natomiast niepodważalne dowody na to, że to co napisaliśmy w artykule jest prawdą.

les, pap

Czytaj też: Lawina Łukaszenki