- Jeśli jeden eurodeputowany zarabia więcej niż prezydent, premier i prymas razem wzięci, to jest chore - przekonywał na antenie Radia Zet poseł PSL Stanisław Żelichowski. Ostatnio, po publikacjach mediów, które ujawniły, że PO kupuje z partyjnej kasy garnitury dla premiera i sukienki dla jego żony, Janusz Palikot zaproponował, by premier zarabiał w Polsce ok. 50 tys. złotych (obecnie zarabia kilkanaście tysięcy złotych brutto).
Politycy innych partii zwracali jednak uwagę na niestosowność wydawania partyjnych pieniędzy na ubrania szefa rządu. - Lekkość z jaką PO do tego podchodzi, jest dla mnie niesmaczna - podkreślał eurodeputowany Europy Plus Marek Siwiec. Z kolei Krzysztof Gawkowski z SLD podkreślał, że garnitury premiera powinny być kupowane z funduszu reprezentacyjnego Kancelarii Prezesa Rady Ministrów (Tusk zlikwidował ten fundusz w ramach oszczędności - red.).
arb, Radio Zet
arb, Radio Zet
