Niepokorny ksiądz oskarża biskupa Hosera

Niepokorny ksiądz oskarża biskupa Hosera

Dodano:   /  Zmieniono: 9
Odsunięty od pełnienia posługi kapłańskiej przez arcybiskupa warszawsko-praskiego Henryka Hosera ks. Wojciech Lemański opublikował oświadczeni, w którym przedstawił co jego zdaniem "stanowi rzeczywiste źródło takiego postępowania Abp. Hosera”.
Ks. Lemański w oświadczeniu wyjaśnił, że jego konflikt z biskupem rozpoczęła się w styczniu 2010 roku. "Przez ostatnie lata próbowałem wyjaśnić i zamknąć tamtą sprawę zgodnie z nauczaniem Ewangelii i wymogami prawa kościelnego. Zwracałem się do Abp. Hosera, Abp. Nuncjusza Migliore i do Metropolity Warszawskiego kardynała Nycza. Starania te przyniosły skutki odwrotne od oczekiwanych. Dekrety, "próby dyscyplinowania”, zakaz wypowiadania się w mediach - odbieram jako próby ukrycia tamtego incydentu i zamknięcia mi ust” – napisał ksiądz Lemański.

Duchowny zaznaczył, że nigdy nie miał na celu szkodzenia Kościołowi. "Kocham Kościół, jest On moim domem i nie pozwolę się z Niego wypchnąć”- dodał odwołany proboszcz parafii w Jasienicy.

Następnie ksiądz Lemański przedstawił kalendarium wydarzeń, które miały doprowadzić do decyzji biskupa. Publikujemy je w całości.

Kalendarium zdarzeń wg ks. Lemańskiego


"Najpierw było spotkanie w kurii w lipcu 2008 roku i prośba skierowana do Abp. Hosera o jego błogosławieństwo na mój udział w dialogu chrześcijańsko-żydowskim. To były pierwsze dni Abp. Hosera w naszej diecezji. Biskup zachęcał, bym aktywnie uczestniczył nie tylko w działalności na polu dialogu chrześcijańsko-żydowskiego, ale również w innych wymiarach funkcjonowania diecezji. Błogosławieństwo, o które zabiegałem u Abp. Hosera, otrzymałem.

Wobec wydarzeń z września i grudnia 2009 roku, jakie miały miejsce w dekanacie tłuszczańskim, skierowałem list do Abp. Hosera. Po liście zostałem wezwany do kurii na spotkanie z moim biskupem. Do spotkania doszło w styczniu 2010 roku. Dobrze tamto zdarzenie zapamiętał mój brat – Abp. Hoser. Wspomniał o tym w swoim oświadczeniu dla KAI. We mnie zapisało się tamto zdarzenie bolesną raną.

Na naganne zachowanie Abp. Hosera zareagowałem natychmiast, wyrażając swój sprzeciw. Abp.Hoser zrozumiał mój sprzeciw, ale znów do karygodnego zachowania powrócił. To, co się wydarzyło podczas mojego spotkania z Abp. Hoserem, można by, czerpiąc z przypadku kardynała O'Briena, określić terminem – "głęboko niestosowne zachowanie wobec księdza”. Opuściłem kurię i porażony tym, jak zachował się wobec mnie mój biskup, wracałem do Jasienicy, by kontynuować wizytę duszpasterską w domach moich parafian. W drodze zadzwonił do mnie redaktor Zbigniew Nosowski. Nie potrafiłem ukryć wzburzenia, zdenerwowania, rozgoryczenia. Opowiedziałem o zdarzeniu w kurii. Obaj byliśmy tym przybici i dłuższy czas nie potrafiliśmy wypowiedzieć ani słowa.

Mijały kolejne tygodnie, a w miejsce oczekiwanej przeze mnie reakcji ze strony Abp. Hosera, rozpoczęła się akcja dyskredytowania mojej osoby i mojego posługiwania. Abp. Hoser informował mnie, że nie posiada żadnych materiałów negatywnych na mój temat, ale że polecił dziekanowi Władysławowi Trojanowskiemu zbieranie takich materiałów. Z treścią dwóch takich donosów zapoznał mnie Abp.Hoser podczas jednego z naszych spotkań.

Po jakiś czasie poprosiłem Abp. Hosera o spotkanie. Doszło do niego w maju 2010 roku. W rozmowie powróciłem do zdarzenia ze stycznia i w cztery oczy znów wypowiedziałem swoją jednoznaczną ocenę tamtego zdarzenia i wyraziłem oczekiwanie przeprosin. Nie było żadnej reakcji. Jednocześnie Abp. Hoser poinformował mnie o swojej decyzji o karnym przeniesieniu do innej parafii. Wyraziłem zdziwienie taką decyzją i zapowiedziałem zgodne z prawem kościelnym kroki w tym zakresie. Działania te okazały się skuteczne i do przeniesienia nie doszło. W tym czasie do akcji włączył się ksiądz kanclerz Wojciech Lipka. Zachowania, wypowiedzi, zabiegi czynione w miejscach, w których pełniłem posługę duszpasterską (w tym również na Białorusi), owocowały coraz to nowymi i coraz bardziej absurdalnymi oskarżeniami i szykanami ze strony dziekana Władysława Trojanowskiego i kanclerza Wojciecha Lipki. Dziekan Trojanowski inicjował takie działania na terenie szkoły, w której byłem katechetą i wobec wiernych parafii, w której on sam pełni posługę duszpasterską. Jednocześnie obaj ci księża zaczęli wypowiadać się w sposób dyskredytujący mojego ojca i moich jasienickich parafian.

W lipcu 2010 roku skierowałem kolejny list do Abp Hosera, w którym prosiłem o położenie kresu działaniom przeciwko mnie ze strony wymienionych księży. W liście powróciłem do wydarzenia ze stycznia 2010 roku. Skutkiem tego listu była intensyfikacja szykan. Moje kolejne listy do Abp Hosera z sierpnia 2010 roku, września 2011 roku i października 2011 roku nie przyniosły żadnych pozytywnych rezultatów.

W styczniu 2012 roku zostałem wezwany na sesję kurialną i w obecności drugiego biskupa i czterech innych księży ponowiono wobec mnie różnorakie oskarżenia. Podczas tamtej sesji wobec zebranych przypomniałem mojemu biskupowi o zdarzeniu ze stycznia 2010 roku. Abp. Hoser nazwał to szantażem z mojej strony. Zachowanie Abp. Hosera i niektórych księży podczas tamtej sesji kurialnej odebrałem jako kolejne szykany i wywieranie presji na mnie. Pod koniec sesji wręczono mi przygotowany wcześniej dokument o udzieleniu upomnienia kanonicznego.

Napisałem kolejny list do Abp. Hosera, przypominając, że doznałem od niego krzywdy, której on nie tylko nie naprawił, ale którą próbuje ukryć, przedstawiając w swoich wypowiedziach, decyzjach i działaniach księdza Lemańskiego, którego skrzywdził, jako przestępcę i osobę niszczącą Kościół.

1 marca 2012 roku skierowałem list do Nuncjusza Apostolskiego w Polsce wraz z załączeniem kopii listów do Abp. Hosera. Skorzystałem ze ścieżki, którą znacznie później wskazał księżom podczas wielkoczwartkowej homilii Abp. Sławoj Leszek Głódź. Rezultat był żaden. Otrzymałem krótką odpowiedź, w której Arcybiskup Nuncjusz uchylił się od jakiegokolwiek uczestnictwa w rozstrzygnięciu tego konfliktu.

Podjąłem starania o spotkanie z Metropolitą Warszawskim, celem zapoznania go z moją sytuacją i rozwiązania tej trudnej kwestii bez jej upubliczniania. Kardynał Kazimierz Nycz nie zdecydował się jednak przyjąć mnie i wysłuchać. Po jakimś czasie dowiedziałem się, że kardynał Nycz został przez redaktora Nosowskiego poinformowany o skandalicznych źródłach tej sprawy. Niestety nadal nie otrzymałem żadnych sygnałów o możliwości spotkania, wysłuchania i ewentualnej pomocy ze strony mojego Metropolity.

Mój kolejny list do Abp. Nuncjusza wysłałem 17 września 2012 roku. Informowałem, że ze swej strony czynię wszelkie starania, by sprawę rozstrzygnąć zgodnie ze wskazaniami Ewangelii i przepisami prawa kościelnego. Wobec bezskuteczności tych starań, upublicznienie może okazać się dla mnie jednym sposobem obrony przed działaniami podjętymi w kurii warszawsko-praskiej przeciwko mnie. Prosiłem o radę i pomoc. Otrzymałem suchą, urzędniczą odpowiedź i znów pozostałem ze sprawą sam.

W tym czasie Abp Hoser podjął kolejne działania wobec mojej osoby. Artykuły autorstwa redaktora Henryka Zielińskiego wyraźnie inspirowane przez kurię, stały się elementami kampanii medialnej zainicjowanej przez "Idziemy” i podjętej przez środowiska związane z księdzem redaktorem Henrykiem Zielińskim. Kolejne oskarżenia, pomówienia i insynuacje na mój temat były od tej pory wypowiadane już nie tylko w kurii, seminarium duchownym, w kościele dziekana Trojanowskiego, ale także w prasie i na witrynach internetowych.

Otrzymałem od Abp. Hosera kolejno: następne upomnienie kanoniczne, zakaz wypowiadania się w mediach, wreszcie dokument o rozpoczęciu procedury usunięcia z urzędu proboszcza.

W liście z dnia 25 października 2012 roku Abp. Hoser wezwał mnie do zaprzestania korespondencji z nim. Na osobiste spotkanie z Abp. Hoserem bezskutecznie oczekuję od sierpnia 2012 roku, kiedy to zgłosiłem kanclerzowi Wojciechowi Lipce prośbę o rozmowę z moim biskupem. Przypomniałem o tej prośbie podczas udzielania mi kolejnych kar przez Abp. Hosera, ale jak dotąd bezskutecznie.

W ostatnim czasie przedstawiono mi propozycję mediacji między mną a Abp. Hoserem. Przystałem na nią, choć uważam, że pomiędzy skrzywdzonym i krzywdzącym trudno o działania mediacyjne. Niestety Abp. Hoser odrzucił wszystkich zaproponowanych mediatorów, a wreszcie wycofał się z samej procedury, którą wcześniej jakoby zaakceptował.

Zdarzenie ze stycznia 2010 roku w kurii diecezji warszawsko-praskiej miało według mnie wyraźny związek z moim zaangażowaniem w dialog chrześcijańsko-żydowski, o czym świadczyła treść rozmowy z Abp. Hoserem, a następnie działania, wypowiedzi i pisma autorstwa księdza kanclerza Wojciecha Lipki, oraz działania i wypowiedzi dziekana Władysława Trojanowskiego" - opisywał ks. Lemański.

Na decyzję bp Hosera o przeniesieniu z dniem 14 lipca ks. Lemańskiego na emeryturę, duchowny odpowiedział, informując że odwoła się od niej do Watykanu.

Radio zet, parafiajasienica.pl, ml
Ankieta: Kto ma rację w sporze między ks. Wojciechem Lemańskim a abp. Henrykiem Hoserem?
 9

Czytaj także