Strażacy w Białymstoku dostali około 20 wezwań do zalanych piwnic, a także usuwania drzew i połamanych gałęzi, które spadały na samochody - poinformował oficer dyżurny w Wojewódzkim Stanowisku Koordynacji Ratownictwa w Białymstoku. Nikt nie ucierpiał.
"Oceniamy, że spadło 35-40 litrów deszczu na metr kwadratowy. To wszystko trwało krótko, burza była gwałtowna" - powiedział dyżurny synoptyk z Biura Prognoz w Białymstoku, Tomasz Siemieniuk.
Średnia norma miesięcznych opadów to 60 litrów na metr kwadratowy. Padający grad miał wielkość ziarnek grochu. Wiał silny wiatr.
Woda zalała m.in. około 100-metrowy odcinek ulicy Skłodowskiej, gdzie kierowcy mieli ogromne trudności z przejazdem. Samochody i autobusy kierowane były objazdami.
les, pap