Gazeta.pl opublikowała wywiad z anestezjologiem Wiktorem Sułkowskim po tym, jak lekarz odnalazł swoje nazwisko na pokazywanej w mediach liście, tzw. "deklaracji sumienia". - Nie zgadzam się. Zostałem zmanipulowany - twierdził w rozmowie.
- Zostałem przez przedstawiciela Izby Lekarskiej zaproszony na konferencję "Ból i cierpienie", która była organizowana na Uniwersytecie im. Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. Byłem tam słuchaczem jako lekarz i specjalista leczenia bólu, bo taką poradnię również prowadzę. Podczas konferencji chodziły panie z listą i zbierały podpisy. - Mówił Sułkowski, tłumacząc, jak znalazł się na liście.
Lista miała być deklaracją "poprawy świadomości lekarzy na temat bólu i cierpienia". - I dlatego złożyłem podpis. Była mowa o humanizacji medycyny, o poprawie jakości życia, o problemie medykalizacji życia... Proszę sobie wyobrazić: na schodach w auli podchodzi pani i mówi tego rodzaju rzeczy. Kto tego nie podpisze? - Pytał retorycznie Sułkowski. Potem okazało się, że jest to tzw. deklaracja wiary.
Lekarz twierdzi, że na karcie, którą podpisywał, nie było słowa o wierze i Bogu. - Czuję się zmanipulowany. Tak nie może być. Dlatego zależy mi, żeby w mediach pojawiło się moje sprostowanie. Nie jestem katolikiem, wychowałem się w wierze prawosławnej, a obecnie nie mam z religią żadnych związków. Moje poglądy można określić jako ateistyczne i antyklerykalne. Nie zgadzam się z tą deklaracją. Jest całkowicie sprzeczna z moimi przekonaniami. Dlatego nie zgadzam się na publikowanie mojego nazwiska w takim kontekście. - Podkreślał Sułkowski.
Gazeta.pl
Lista miała być deklaracją "poprawy świadomości lekarzy na temat bólu i cierpienia". - I dlatego złożyłem podpis. Była mowa o humanizacji medycyny, o poprawie jakości życia, o problemie medykalizacji życia... Proszę sobie wyobrazić: na schodach w auli podchodzi pani i mówi tego rodzaju rzeczy. Kto tego nie podpisze? - Pytał retorycznie Sułkowski. Potem okazało się, że jest to tzw. deklaracja wiary.
Lekarz twierdzi, że na karcie, którą podpisywał, nie było słowa o wierze i Bogu. - Czuję się zmanipulowany. Tak nie może być. Dlatego zależy mi, żeby w mediach pojawiło się moje sprostowanie. Nie jestem katolikiem, wychowałem się w wierze prawosławnej, a obecnie nie mam z religią żadnych związków. Moje poglądy można określić jako ateistyczne i antyklerykalne. Nie zgadzam się z tą deklaracją. Jest całkowicie sprzeczna z moimi przekonaniami. Dlatego nie zgadzam się na publikowanie mojego nazwiska w takim kontekście. - Podkreślał Sułkowski.
Gazeta.pl
