Sekta w cieniu bazyliki

Sekta w cieniu bazyliki

Dodano:   /  Zmieniono: 
Od kilkunastu lat w Bydgoszczy działa GROŹNA SEKTA, którą uwiarygodniali katoliccy księża. W trakcie egzorcyzmów zmarł mężczyzna, dwie osoby związane z grupą popełniły samobójstwa. Mimo to miejscowy biskup nie wydaje oświadczenia ostrzegającego przed kontaktem ze wspólnotą.

Opani Irenie i jej szczególnej łasce od Boga Alicja dowiedziała się od znajomej w rodzinnym mieście na wschodzie Polski. Usłyszała, że pewna pobożna emerytka w Bydgoszczy doznaje prywatnych objawień, ma wizje i uzdrawia chorych. I że pomaga ludziom, którzy tak jak Alicja mają kłopoty rodzinne. Najpierw trzeba do niej napisać list, później – jeśli Irena uzna to za właściwe – można pojechać na egzorcyzmy.

LIST Z NIEBA

Odpowiedź, która przyszła do Alicji z Bydgoszczy, nie była jednak od pani Ireny, lecz od samego Boga Ojca. „Ja, Bóg Ojciec Przedwieczny, mówię do Ciebie, córeczko kochana Irenko, co dotyczy Alicji…” zaczynało się spisane na komputerze orędzie. Bóg Ojciec zalecał modlitwę i pełne zaufanie do Ireny, do której trzeba było przyjechać trzy razy na wypędzenie złego ducha. Pod wskazanym adresem w Bydgoszczy Alicja zastała stary dom z kamienną kapliczką. W środku przy gierkowskiej meblościance zasłany obrusem ołtarzyk, na nim kilka świętych figurek Matki Boskiej, obraz Chrystusa Króla, dwie liturgiczne świece oraz naczynie na wodę i sól. Na wieszaku ornat do odprawiania mszy. Alicja nie uważa się za pierwszą naiwną. Wiele słyszała o sektach, jako gorliwa katoliczka wiedziała, że nie powinna się pakować w nic, co pachnie magią. Ale u Ireny był ksiądz Mieczysław, przedstawiający się jako kierownik duchowy wizjonerki.

Więcej możesz przeczytać w 31/2014 wydaniu tygodnika e-Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0

Czytaj także