Bonk: Sprawiedliwość dosięgnie tych, którzy zabili mi dziecko

Bonk: Sprawiedliwość dosięgnie tych, którzy zabili mi dziecko

Dodano:   /  Zmieniono: 
Bartłomiej Bonk, FOT.TEDI/NEWSPIX.PL / newspix.pl / Źródło: Newspix.pl
Biegli opolskiej prokuratury ustalili, iż powodem śmierci jednej z córek Bartłomieja Bonka, brązowego medalisty Igrzysk Olimpijskich jest błąd lekarki. - Wszyscy myśleli, że tak tylko krzyczę, ale okazało się, że mam rację. To wszystko jest w akcie oskarżenia - mówi sztangista.
Córki Bartłomieja Bonka przyszły na świat w listopadzie 2012 roku w Samodzielnym Specjalistycznym Zespole Opieki Zdrowotnej nad Matką i Dzieckiem w Opolu. Pierwsza z bliźniaczek przyszła na świat bez powikłań, druga po 45 minutach, z dużym niedotlenieniem mózgu. Po 15 miesiącach od urodzenia dziewczynka zmarła. 

Wewnętrzna komisja powołana przez szpital uznała, iż błąd popełnili lekarze, którzy nie podjęli decyzji o cesarskim cięciu. Dwóch lekarzy straciło stanowiska. 

Na początku lipca 2014 roku opolska prokuratura skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko lekarce, która przyjmowała poród. Hanna Ż. stanęła przed sądem. Usłyszała zarzut nieumyślnego spowodowania śmierci. 

Stwierdzono, iż lekarka nie wykonała ponownie badania USG oraz nie przeprowadziła odpowiednich badań osłuchowych. Decyzją sądu Hanna Ż. ma zakaz wykonywania zawodu. 

- Żeby ludzie, którzy popełniają takie rażące błędy zaczęli ponosić konsekwencje. Wtedy podczas takich porodów przemyślą dwa, trzy lub nawet pięć razy nim podejmą decyzję. Zastanowią się czy dobrze robią (...)  Muszę tę sprawę doprowadzić do końca. Dlatego też to nagłośniłem. Wiem, że sprawiedliwość dosięgnie tych, którzy zabili mi dziecko - tłumaczy Bartłomiej Bonk.  

Oskarżona nie przyznaje się do winy. O jej dalszym losie zdecyduje sąd. Pierwsza rozprawa zaplanowana jest na 21 września 2014 roku.

tvn24.pl
 0

Czytaj także