Szambo w salonie

Szambo w salonie

Znana feministka i obiecujący pisarz rozstają się w kłótni. Ona, żeby zdobyć przewagę w walce, ujawnia orientację seksualną osoby trzeciej. Czy ideologiczne guru może zrobić coś takiego i nadal pozostawać guru?

To się nazywa outing – mówi rzeczowo Yga Kostrzewa, działaczka na rzecz osób LGBT. W przeciwieństwie do coming outu, kiedy to gej albo lesbijka sami mówią głośno o swojej orientacji seksualnej, outing za samego zainteresowanego wykonuje ktoś inny, wbrew jego woli i wiedzy. Na świecie znane są przykłady świadomego outingu osób publicznych. W Polsce to chyba pierwszy taki przypadek. Nawet jeśli gdzieś już to się u nas zdarzyło, można śmiało uznać, że ikona ruchu równościowego, Kinga Dunin, należy do prekursorów tego zjawiska. Zdaniem osób związanych ze środowiskiem LGBT outing uderza w godność i prywatność ujawnionej osoby. Może przysporzyć jej kłopotów w pracy, w rodzinie czy wśród znajomych.

Jednak, jak mówi Kostrzewa, zdarza się, że jest uzasadniony, kiedy wymaga tego dobro społeczne, np. kiedy ktoś świadomie działa przeciw osobom LGBT. Jednak Kinga Dunin wykonała outing innemu człowiekowi, żeby podać w wątpliwość osiągnięcia zawodowe kogoś, z kim się właśnie kłóci i z kim ten człowiek jest podobno związany. – To skomplikowana i niesmaczna historia. Kinga naruszyła cudzą granicę godności i prywatności. Jednak sama też została bardzo skrzywdzona i to, co zrobiła, było reakcją na naruszenie jej własnej granicy godności – dodaje Kostrzewa.

FEMINISTKA I PISARZ

Kinga Dunin – feministka, publicystka, znana z walki o równość płci i z walki z dyskryminacją ze względu na płeć czy orientację seksualną. Łatwo jej podpaść, ale nie warto. Kiedy pisze, to nie tak, by nie urazić. Swoje poglądy i oceny wykłada dosadnie, przeciwnikom odpowiada ostro. Recenzentka literacka i jednocześnie promotorka i mentorka jednego z pisarzy. No i teraz jeszcze okazuje się, że jego była kochanka.

Ignacy Karpowicz – pisarz. Jedni uważają, że genialny, inni, że zachwyty są nieuprawnione i że Karpowicz to grafoman. Ponieważ oba sądy wygłaszają krytycy literaccy i wydawcy książek, którzy znają się na rzeczy, obiektywnej prawdy nie dojdziemy. Fakty są takie, że za debiutancką powieść „Niehalo”, wydaną przez wydawnictwo Czarne, dostał nominację do prestiżowych Paszportów „Polityki”. Dwa lata później, w 2009 r., dostał nominację do innej prestiżowej nagrody, Nike, za powieść „Gesty”. A za powieść „Balladyny i romanse” znowu dostał nominację do Nike (2011) i zdobył Paszport „Polityki” (2010). Pochodzi z Białegostoku. Przez kilka lat, kiedy przyjeżdżał do Warszawy, zatrzymywał się u Kingi Dunin. W ciągu ostatniego tygodnia pisarz i feministka wymienili między sobą bogatą korespondencję, którą przekazywali sobie za pośrednictwem mediów i Facebooka. Dzięki niej tysiące osób mogło się zapoznać ze szczegółami ich wzajemnej znajomości.

Z korespondencji tej wynika, że długo się przyjaźnili i wzajemnie cenili. „Kingę Dunin poznałem kilka lat temu na bankiecie po wręczeniu pewnej ważnej nagrody literackiej. […] Podziwiałem ją i szanowałem, imponowała mi jej odwaga w głoszeniu niepopularnych często sądów, przenikliwość, bezkompromisowość, błyskotliwość. Tak się na dobre rozpoczęła nasza znajomość” – pisze Karpowicz w e-mailu wysłanym do serwisu NaTemat.pl.

Jednak przyjaźń się skończyła. W ubiegłym tygodniu Dunin oskarżyła Karpowicza o to, że jest jej winien pieniądze i że nie chce ich oddać. „SPIERDALAJ – to była odpowiedź na moją kolejną już – grzeczną i nieagresywną – prośbę o zwrot długu. Poprzednie nie doczekały się żadnej reakcji. […] Stąd moja prośba, czy gdyby nadarzyła się okazja, ktoś mógłby o tym przypomnieć IGNACEMU KARPOWICZOWI. 13 tysięcy i jakieś 100-150 euro. Nigdy nie zakwestionował tej sumy”. Dunin napisała to na Facebooku. Po wpisie wybuchła środowiskowa bomba o zasięgu masowym, bo sprawę opisały media. Przyjaciele Dunin, m.in. Kazimiera Szczuka czy Agnieszka Graff, stanęli w obronie koleżanki. Dyskutowano o tym, czy nagłaśnianie publiczne czyjegoś długu jest etyczne, i argumentowano, że nieoddawanie pożyczonych pieniędzy nie jest, dlaczego więc należałoby ten fakt ukrywać. Porównywano sprawę do niepłacenia alimentów i publicznego napiętnowania alimenciarzy. Aż odezwał się Karpowicz, który dyskusji o natężeniu pluskającego strumyka nadał siłę spadającego wodospadu. Z długiego i emocjonalnego pisma opublikowanego w serwisie NaTemat.pl dowiedzieliśmy się, że Kinga Dunin molestowała go seksualnie.

„Pewnego razu, niedługo po pierwszym spotkaniu, zaproponowała mi, żebym, przejeżdżając przez Warszawę, zatrzymał się u niej – ma duże mieszkanie, mieszka z trzema kotami, miejsca jest dużo i problemu żadnego. Oczywiście zgodziłem się i ucieszyłem. W końcu lewicowa wyrocznia nie każdemu proponuje metę. Rozmawialiśmy długo, było wspaniale, poszedłem spać do gościnnego pokoju. I tak już pozostało. Bardzo zbliżyliśmy się do siebie. Moje uwielbienie i fascynacja kwitły w najlepsze. Za trzecim czy czwartym razem zaproponowała mi, żebym spał z nią w jej »małżeńskim« łóżku. »Będzie ci wygodniej niż na tym wąskim łóżku w pokoju gościnnym«. Niezbyt mi się ten pomysł spodobał, ale bałem się, że jeśli odmówię, straci mną zainteresowanie. […] Niestety spanie z czasem przestało być tylko spaniem, lecz łączyło się z dotykaniem, a potem z regularnym molestowaniem seksualnym. Czułem się okropnie, ale jak każda ofiara trwałem w tej toksycznej relacji”.

Aż do czasu, kiedy, jak pisze, zakochał się w kimś innym i chciał odejść. Wtedy Dunin miała go zgwałcić, a potem zatruwać mu życie, pisując z furią po kilkanaście e-maili dziennie. Dunin na to odpisała tak (także na łamach NaTemat.pl): „Kiedy ludzie rozstają się, o ile są ludźmi przyzwoitymi, załatwiają do końca pewne sprawy. Oddają sobie książki, płyty, filmy, a przede wszystkim pieniądze. Wyciąganie intymnych spraw po latach znajomości jest podłe. I nie zamierzam z nikim publicznie dzielić się tym, jak ja to widziałam i kto komu co proponował. Mogę jedynie powiedzieć, że jeśli Ignacy Karpowicz poważnie i naprawdę wierzy, że był molestowany […], powinien zwrócić się w tej sprawie do prokuratury. Albo do psychiatry”.

Po tym oświadczeniu dyskusja skoncentrowałaby się pewnie na tym, czy Karpowicz był ofiarą przemocy, czy też zniesławił Kingę Dunin. W komentarzach pod tekstami na ten temat zamieszczanych w internecie taka wymiana opinii już się zresztą rozkręcała. Jedni drwili, że nie da się zgwałcić mężczyzny, kiedy jest się kobietą, inni odpowiadali na to, że przypomina im się Andrzej Lepper i jego „nie da się zgwałcić prostytutki”. W sieci krążyły memy ze smutnym i chudym pisarzem na wąskim łóżku. Na społecznościowych profilach dziennikarzy i pisarzy trwała wymiana wrażeń na temat rozwoju akcji w najnowszej telenoweli godnej kolumbijskich produkcji. Pojawiały się także poważniejsze argumenty. Przykład wyznania Katarzyny Figury o tym, że była bita przez męża, a jednak przy nim trwała. Wtedy też szydercy pytali, dlaczego aktorka nie odeszła od oprawcy. A psychologowie tłumaczyli, że na tym polega rola ofiary, że się nie potrafi odejść, bo tkwi się w psychicznej zależności, w uwikłaniu. Osoby, które sprawę Dunin – Karpowicz potraktowały poważnie, porównywały te dwie sytuacje. „Czy on nie może być ofiarą tylko dlatego, że jest mężczyzną?” – pytały. I zwracały uwagę na to, że sympatia Dunin na karierę Karpowicza może mieć duży wpływ.

Jedni brzydzili się nią, inni brzydzili się nim. Ale wkrótce nastąpiło coś jeszcze. Coś, co zdaniem moich rozmówców ze środowiska dziennikarsko-literackiego oraz sprzeciwiających się dyskryminacji osób LGBT ustawiło sprawę w zupełnie innym świetle niż prywatna kłótnia. Kinga Dunin napisała na Facebooku: „Portal NaTemat okazał się obrońcą intymności, szkoda, że nie mojej. W tej sytuacji publikuję moje oświadczenie bez cenzury”. I ujawniła to, czego nie opublikowano w trosce o dobro osoby trzeciej. Że Karpowicz żyje w związku z człowiekiem, który ma istotny wpływ na przyznawanie nagrody Nike i na to, jakie książki dostaną dobre recenzje w jednym z dużych pism. Tylko że Dunin nie napisała tego tak jak powyżej. Podała szczegóły umożliwiające zidentyfikowanie człowieka, o którego chodzi. A potem zasugerowała, że w tych okolicznościach wiarygodność werdyktów jury jest nadszarpnięta. Jej konto na Facebooku jest tak ustawione, że każdy może przeczytać, co pisze. Po wskazówkach, które podała do publicznej wiadomości, wystarczy więc jedno hasło w Google, żeby poznać nazwisko partnera Karpowicza. Zresztą media już to zrobiły i można to znaleźć w serwisach plotkarskich. Trafiony.

KTOŚ TRZECI

Według działaczy LGBT outing jest uzasadniony, gdy osoba, wobec której się go stosuje, szkodzi innym i ma to związek z jej orientacją. Organizacje LGBT same prowadzą właśnie taki proces w USA. Ujawniają osoby, które są u władzy i wprowadzają dyskryminacyjne prawa, a same są homoseksualne, ale tego nie ujawniają.

Nie ma jednak dowodów na to, że człowiek, w którego uderzyła Dunin, komuś szkodzi. Dunin twierdzi, że może on mieć wpływ na werdykty jury nagrody literackiej, w której organizacji bierze udział, i że w związku z tym jego związek z Karpowiczem jest dwuznaczny. Jednak przedstawiciele jury zapewniają, że nie ma on żadnego wpływu na werdykty, nie może więc promować osoby, z którą się związał osobiście. Znajomi ujawnionego przez Dunin człowieka opowiadają z kolei, że poinformował on swoich szefów o związku z Karpowiczem, obawiając się posądzeń o stronniczość, i na recenzje książek pisarza nie ma wpływu. Czy outing wobec niego jest więc uzasadniony dobrem ogólnym? I czy związek Dunin z Karpowiczem nie zahaczał o podobne wątpliwości jak te, które wpływowa krytyk literacka podnosi teraz? Wtedy jednak milczała i nie uważała za stosowne głośno mówić o swojej relacji z pisarzem.

Środowisko Kingi Dunin na ten temat milczy. Publicystki i publicyści walczący o równe prawa płci i orientacji nie zabrali głosu publicznie, jak wtedy, gdy sprawa koncentrowała się wokół nieoddanych pieniędzy. Nikt nie napisał felietonu, nie wypowiedział się w komentarzu. Chciałam zapytać o to jedną z popularnych feministek i publicystek walczącą z dyskryminacją. „Uważam, że sprawa domaga się komentarza” – napisałam w SMS-ie do niej. Nie dostałam odpowiedzi. Inna osoba odmówiła. Jedynie Kinga Dunin podziękowała na Facebooku znajomym i nieznajomym za wsparcie. �

Kazirodztwo Hartmana, gwałt Ziemkiewicza

ostatnim czasie skandal wywołał W wpis na blogu tygodnika „Polityka” prof. Jana Hartmana, działacza Twojego Ruchu. Do mediów trafiły kluczowe zdania: „upada najsilniejsze tabu ziemskiego globu, jakim jest zakaz kazirodztwa” oraz „jeśli udaje się powiązać harmonijnie miłość macierzyńską albo bratersko-siostrzaną z miłością erotyczną, to osiąga się nową, wyższą jakość miłości i związku”. Na próżno Hartman podejmował próby tłumaczenia się. Najpierw wyrzucono go z partii Janusza Palikota, następnie władze Uniwersytetu Jagiellońskiego, na którym wykłada, skierowały sprawę do rzecznika dyscyplinarnego. Skandal wywołał też czołowy przedstawiciel „antysalonu”, czy – jak twierdzą inni – salonu prawicy. Publicysta Rafał Ziemkiewicz, odnosząc się do sytuacji zakonnika, który został oskarżony o gwałt, a następnie wyrzucony z zakonu, napisał na swoim Twitterze: „No cóż, kto nigdy nie wykorzystał nietrzeźwej, niech rzuci pierwszy kamień”.

Okładka tygodnika WPROST: 41/2014
Więcej możesz przeczytać w 41/2014 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0