Premierzyca

Premierzyca

Dodano:   /  Zmieniono: 
Przez kilka dni miałam okazję towarzyszyć Ewie Kopacz. Obserwowałam z bliska, jak rozwiązuje kryzys związany z wypowiedzią Radosława Sikorskiego. Jakim będzie premierem?

Ładnie pani redaktor wygląda – wita mnie premier. Narzeka, że sama musi chodzić w mundurkach. – Mam ich pięć. Granatowa garsonka, szara garsonka, brązowa garsonka. Niewielki wybór. Na co dzień w sytuacjach prywatnych premier woli luz: dżinsy i koszule. W czasie rozmowy ze mną zdejmuje szpilki – to znak, że czuje się swobodnie. Gdy jest zmęczona, lubi być boso, jednak na ogół pozwala sobie na to tylko wśród osób z najbliższego otoczenia. Najważniejszy element gabinetu pani premier to okrągły stolik. Przy nim rozmawia z gośćmi i podejmuje decyzje. Jest tu miejsce dla siedmiu osób, zwykle najściślejszego grona współpracowników. Na środku leżą papiery, obok miska z malinami. Na końcu pokoju biurko. W okresie urzędowania Donalda Tuska królowały na nim warzywa: marchewki, kalarepa, rzodkiewki. Teraz powróciły słodycze. Premier jest od nich uzależniona, ostatnio jednak mocno schudła.

Więcej możesz przeczytać w 44/2014 wydaniu tygodnika e-Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0

Czytaj także