Szef MSWiA Krzysztof Janik oświadczył w lipcu, że prawdopodobnie do połowy sierpnia policja zdąży ustalić, kto mógł przekazać informację o akcji CBŚ i w jaki sposób dotarła ona do Jagiełły. Według Janika, nie ma w tej grupie wiceministra Zbigniewa Sobotki.
Prokuratura zarzuca posłom Jagielle i Długoszowi, że działając "wspólnie i w porozumieniu", i z jeszcze jedną co najmniej wtajemniczoną osobą, utrudnili postępowanie karne przez poinformowanie starosty starachowickiego o planowanej akcji CBŚ przeciw grupie podejrzanych o przestępstwa kryminalne.
4 lipca "Rzeczpospolita" doniosła, że z policyjnego podsłuchu wynika, iż Jagiełło zadzwonił do jednego ze starachowickich samorządowców i ostrzegł go przed planowaną akcją CBŚ. Jagiełło miał się powołać na informacje uzyskane od Sobotki. Długosz zaprzeczał, jakoby mógł dowiedzieć się, że policja interesuje się członkami SLD w Starachowicach od zastępcy komendanta wojewódzkiego policji w Kielcach Ryszarda Mochockiego i poinformować o tym starachowickiego posła Jagiełłę.
Dwaj starachowiccy samorządowcy zostali zatrzymani w marcu przez CBŚ i aresztowani. Prokuratura oskarżyła starostę starachowickiego o usiłowanie wyłudzenia ponad 28 tys. zł odszkodowania za rzekomo skradzione auto, a byłego wiceprzewodniczącego rady powiatu o wyłudzenie odszkodowania i łapówkarstwo. 20 sierpnia w Sądzie Rejonowym w Starachowicach rozpocznie się ich proces.
rp, pap