Wszyscy piszemy program PO

Wszyscy piszemy program PO

Platforma ratuje się przed wizerunkiem partii oderwanej od spraw Polaków. Wysyła Ewę Kopacz w teren, a internautów zaprasza do pisania programu. Wynik? Pomysły tak egzotyczne, że posłowie złapali się za głowę.

Wprowadzenie związków partnerskich, usunięcie religii ze szkół, prywatyzacja służby zdrowia, legalizacja miękkich narkotyków i likwidacja Funduszu Kościelnego. Tak powinien wyglądać program Platformy Obywatelskiej, gdyby posłuchała internautów, których poprosiła o pomoc w przygotowaniu oferty programowej na zbliżające się wybory parlamentarne. Od dwóch tygodni w sieci można znaleźć firmowaną przez PO witrynę pytamyobywateli.pl. Jak informuje słowo wstępne, ma ona być panelem dyskusyjnym pomysłów Platformy, a także miejscem, gdzie internauci mogą zgłaszać własne propozycje. Rozwiązań programowych PO nie udało nam się tam znaleźć, przyjrzeliśmy się zatem tym zgłoszonym przez internautów, które strona pozycjonuje jako najlepsze.

Największą liczbę głosów poparcia otrzymała koncepcja usunięcia religii ze szkół. Jak przekonuje pomysłodawca, zaoszczędzone w ten sposób miliardy powinny zostać rozdysponowane na zajęcia z podstaw prawa, ekonomii i edukacji seksualnej. Dalej znajdziemy propozycje, by w imię walki o równość wprowadzone zostały związki partnerskie dla par jedno- i obupłciowych. Dużą popularnością cieszy się koncepcja likwidacji Funduszu Kościelnego i wprowadzenie odpisu podatkowego na Kościoły. W opinii internautów PO powinna także zalegalizować miękkie narkotyki. To z jednej strony zapewniłoby kontrolę państwa nad jakością i dystrybucją tych substancji, pomagając w wyparciu z rynku tzw. dopalaczy, z drugiej dałoby dodatkowe dochody budżetowi państwa. W pierwszej piątce najlepszych koncepcji znajduje się jeszcze kwestia prywatyzacji służby zdrowia. Ma krótkie uzasadnienie – obecna sytuacja w publicznym sektorze opieki zdrowotnej bez względu na to, czy jest się w nim leczonym, czy zatrudnionym, jest zła.

DZIWNE PROPOZYCJE

Politycy PO od tych koncepcji wyraźnie się dystansują. – To dla mnie egzotyka. Ale internet podobnie jak papier przyjmuje wszystko – ucina rozmowę konserwatywny poseł PO Andrzej Gut-Mostowy. Inni nasi rozmówcy wskazują, że pośród koncepcji populistycznych czy radykalnych znajdą się na pewno te, nad którymi warto dyskutować. Pytamy Joannę Muchę, rzeczniczkę sztabu wyborczego PO, o to, kiedy na portalu pojawią się pomysły jej partii, co jest tam zapowiedziane: „Pracujemy nad nowym programem wyborczym. Mamy pomysły na dobrą zmianę dla was, dla naszego kraju. Chcemy je z wami przedyskutować, dowiedzieć się, co o nich sądzicie”. Jest zdziwiona. – To zostało źle sformułowane, ten portal jest po to, by wyłuskać najbardziej popularne pomysły, które zgłaszają internauci – odpowiada, podkreślając, że to nie ona zajmuje się działaniami sztabu w internecie. Co myśli o tych, które obecnie cieszą się największym zainteresowaniem? – Takie wskazania świadczą o tym, że mamy do czynienia z osobami o mocno sprofilowanym światopoglądzie, ale na pewno będziemy z nimi dyskutować – zapewnia.

Portal pytamyobywateli.pl ma być wsparciem dla koordynatorów programowych, którzy pracują nad reformami dziesięciu priorytetowych obszarów dla rządu. Te sektory premier Ewa Kopacz wskazała na czerwcowej konwencji PO. Jak się dowiedzieliśmy, pomysł stworzenia zespołów programowych powstał w czasie, gdy szefem doradców Kopacz był Jacek Rostowski. – Koncepcja była taka, aby spotkać się w gronie parlamentarzystów Platformy i podyskutować, co warto w Polsce zmienić, które obszary wymagają reform. Posłowie i senatorowie jako ci będący najbliżej wyborców mieli wskazać, czego oczekują wyborcy – opowiada uczestnik tamtego spotkania i dodaje, że ku zdziwieniu wszystkich o wiele bardziej reprezentatywną grupę wystawił Senat. Jak relacjonuje nasz rozmówca, na początku wskazano osiem obszarów działań, potem ktoś zauważył, że zapomniano o zdrowiu oraz wsi i rolnictwie, więc je dodano. Poza tym uznano, że kluczowe są również kwestie bezpieczeństwa, edukacji i kultury, gospodarki, polityk: miejskiej, senioralnej oraz zagranicznej, a także programu dla młodych i rodzin.

PROBLEMY JUŻ ROZWIĄZANE

Wśród kwestii strategicznych brakuje na przykład sektora szkolnictwa wyższego i nauki. To dziwne, bo w obecnej perspektywie finansowej unijny budżet zapłaci za największy w historii program badań naukowych i innowacyjności. W sumie do 2020 r. na ten cel ma trafić 80 mld euro. Po za tym środowiska akademickie naciskają na rząd, by ten wprowadził wspierane finansowo rozwiązania, które będą zachęcały uczelnie do tworzenia związków uczelni. Dzięki temu zwiększałyby swój potencjał naukowy, stając się uniwersytetami badawczymi, awansowałyby w światowych rankingach, a ich prestiż wzmacniałby ogólny wizerunek polskiej nauki i szkolnictwa wyższego. To przyciągałoby do Polski zagranicznych studentów oraz zespoły naukowe, a co za tym idzie, pieniądze. Według ostatnich zestawień najbardziej prestiżowego na świecie rankingu uczelni, tzw. rankingu szanghajskiego, polski sektor szkolnictwa wyższego notowany jest w czwartej dziesiątce. Wyprzedzają nas takie kraje jak Meksyk, Czechy czy Grecja. Nie lepiej jest w obszarze innowacyjności, gdzie wyprzedza nas Bułgaria czy Mołdawia. Na temat szkolnictwa wyższego chętnie rozmawia z nami posłanka PO z sejmowej komisji ds. edukacji Joanna Fabisiak, na wstępie wskazując, że ubolewa nad tym, iż nie powstał zespół ds. nauki. Po chwili jednak się poprawia. Mówi, że rząd i sejm nauce i szkolnictwu wyższemu w ostatnich dwóch kadencjach poświęciły dużo czasu i poza kwestiami innowacyjności problemy w tych obszarach zostały już rozwiązane.

O ile to parlamentarzyści Platformy wskazali obszary, którymi powinny się zająć zespoły programowe, o tyle ich szefów wskazała już premier Kopacz. Tych nominacji nikt z klubu PO komentować nie chce. Niektóre wydają się oczywiste. Kwestiami bezpieczeństwa zajmuje się szef MON Tomasz Siemoniak, zdrowiem – minister zdrowia Marian Zembala, a wiceszef MSZ Rafał Trzaskowski polityką zagraniczną. Ale dla przykładu Urszula Augustyn, powołana na przełomie roku na pełnomocnika rządu ds. bezpieczeństwa w szkołach i wiceministra edukacji, będzie zajmowała się polityką rodzinną. Na jej profilu można przeczytać, że chce znaleźć odpowiedzi na takie pytania, jak ułatwić wychowywanie dzieci, a także jak poprawić jakość życia każdej polskiej rodziny.

Edukacja i kultura trafiły w ręce posłanki Zofii Ławrynowicz. Kompetencji w obszarze sztuki trudno jej odmówić (laureatka m.in. Festiwalu Piosenki Żołnierskiej w Kołobrzegu w 1992 r. i absolwentka podyplomowych studiów w zakresie higieny głosu). Jak wygląda jej doświadczenie w obszarze oświaty? Na początku stycznia tego roku na forum Sejmu Ławrynowicz przedstawiła się jako „nauczycielka z 30-letnim stażem pedagogicznym”. W rozmowie z nami przyznała, że w latach 1983-1992 pracowała jako wychowawca świetlicy w szkole podstawowej. Potem uczyła śpiewu w młodzieżowym domu kultury. Jednocześnie uzupełniała też wykształcenie, zdobywając dyplom pedagogiki Bałtyckiej Wyższej Szkoły Humanistycznej w Koszalinie. Jak przyznała, oba te doświadczenia zawodowe ukształtowały jej pedagogiczne doświadczenia, co dodatkowo potwierdza fakt, że w obu placówkach była zatrudniona na podstawie Karty nauczyciela, czyli ustawy, której podlegają jedynie pedagodzy. Na temat swoich pomysłów na edukację posłanka nie chciała z nami rozmawiać. Podobnie jak Agnieszka Pomaska, która ma przygotować program dla młodych. Na naszą e-mailową prośbę o przekazanie zarysów programowych odpowiedzieli nieliczni. Udało nam się ustalić, że być może pojawi się bon opiekuńczy, że lansowana ma być koncepcja budżetów obywatelskich (mieszkańcy współdecydują, na co miasto wydaje pieniądze).

DZIAŁANIA POZOROWANE

O ocenę działań PO poprosiliśmy politologa dr. Rafała Matyję. – Wsłuchiwanie się w głosy obywateli to próba ratowania wizerunku partii, która przecież zamknęła się na opinię społeczną, wyrzucając do kosza ustawy obywatelskie czy propozycje referendalne – mówi dr Matyja. W jego ocenie stworzenie portalu internetowego to fikcja, bo dyskusja internautów toczy się w kanałach społecznościowych, w których Platforma jest zupełnie nieaktywna. Podobnie ocenia decyzję o powołaniu zespołów programowych. – Specyfika działania rządu Platformy polega na tym, że decyzje programowe zapadają na poziomie ministerstw i ewentualnie zarządu, a partia po prostu ma nie przeszkadzać w ich realizacji – dodaje i przywołuje przykład czeskiej partii, która swego czasu nie tylko poprosiła obywateli o pomoc w pisaniu programu, ale także pytała się ich, jak powinna zachowywać się przy poszczególnych głosowaniach. – Zakończyło się to kompletną kompromitacją – mówi dr Matyja. ■

©� WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE

Okładka tygodnika WPROST: 31/2015
Więcej możesz przeczytać w 31/2015 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0