Równiejsi w leczeniu

Równiejsi w leczeniu

Dodano:   /  Zmieniono: 
Ponad cztery miliony zł zapłacą w tym roku podatnicy za leczenie uprzywilejowanych osób w państwie wraz z ich rodzinami, ponad to, co wpłacili oni jako składki na ubezpieczenie zdrowotne.
Lekarze są oburzeni. Twierdzą, że "to sprzeczne z  konstytucyjną zasadą równości obywateli wobec prawa, szczególnie w  sytuacji, gdy zwykli obywatele czekają na zabiegi po kilkanaście miesięcy" - ujawnia krakowski "Dziennik Polski".

Dziennik przypomina, że w grudniu 1998 r., tuż przed wprowadzeniem reformy systemu zdrowia, w ustawie o wynagrodzeniach osób zajmujących kierownicze stanowiska w państwie zapisano, że  osobom tym oraz ich rodzinom przysługują z budżetu państwa dodatkowe pieniądze na leczenie - niezależne od tych, jakie ma  NFZ, który dysponuje składkami na ubezpieczenie zdrowotne.

Wśród beneficjentów tego zapisu znajdują m.in. ministrowie i  wiceministrowie, wojewodowie, ich zastępcy, sędziowie Trybunału Konstytucyjnego i Sądu Najwyższego, posłowie i senatorowie oraz członkowie zarządów gmin.

Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy uznał, że zapisy ustawy kłócą się z art. 68. ust. 2 konstytucji, który głosi, że: "obywatelom (....) władze publiczne zapewniają równy dostęp do  świadczeń opieki zdrowotnej finansowanej ze środków publicznych". Związek skierował sprawę do Trybunału Konstytucyjnego. Sędziowie stwierdzili jednak, że przepisy nie przewidują, by  wnioski w takich sprawach mogły składać do TK związki zawodowe, i  sprawę oddalili.

W tej sytuacji OZZL wystąpił do Rzecznika Praw Obywatelskich z  prośbą, by on to zrobił. Rzecznik nie dopatrzył się jednak w zaskarżonym przepisie sprzeczności z konstytucją - relacjonuje "DP".