Ostrowskigate?

Dodano:   /  Zmieniono: 
Zbigniew Wassermann (PiS) zawiadomił prokuraturę o przestępstwie. Uważa, że szef firmy Ostrowski Arms obracał bez zezwolenia towarami o znaczeniu strategicznym. Premier zapowiedział zbadanie sprawy.
W doniesieniu Wassermann przypomniał, że ustawa o obrocie z zagranicą towarami, technologiami i usługami o znaczeniu strategicznym dla bezpieczeństwa państwa zabrania handlu takimi towarami na rynku międzynarodowym. Wolno to robić tylko wówczas, gdy uzyska się specjalne zezwolenie. Tymczasem - jak pisze poseł w zawiadomieniu o przestępstwie - z publikacji prasowych wynika, że firma Ostrowski Arms nie ma zgody na międzynarodowy handel uzbrojeniem. Wassermann uważa ponadto, że "zasadne jest pytanie", czy Bumar musiał przegrać przetarg na uzbrojenie irackiej armii. Jego zdaniem to, że służby specjalne nie zablokowały udziału w  przetargu firmy Ostrowskiego, "działającej w tym obrocie bezprawnie, bez wymaganego zezwolenia", mogło je skompromitować. Według Wassermanna, wyjaśnienia wymaga też, czy przestępstwa nie  popełniły Wojskowe Służby Informacyjne i Agencja Wywiadu, które nie wykorzystały wiedzy o firmie Ostrowski Arms.

Natomiast premier Leszek Miller polecił, aby Kolegium d/s służb specjalnych zbadało prawidłowość postępowania instytucji rządowych w związku z przetargiem na uzbrojenie armii irackiej. Poinformował o tym rzecznik rządu Marcin Kaszuba. Zagadnienie ma opracować powołany do tego celu zespół zadaniowy kolegium. Jak podał Kaszuba - i kolegium, i zespół "będą pracować w  trybie niejawnym". Rzecznik rządu nie chciał powiedzieć kto będzie kierował pracami zespołu oraz w jakim terminie wyniki pracy zespołu mają być gotowe.

Firma Ostrowskiego wchodzi w skład konsorcjum Nour, które wygrało przetarg na dostawy broni dla nowej irackiej armii. Przetarg ten przegrała popierana przez rząd firma Bumar; zaoferowała znacznie wyższą cenę. Ostrowski, który nie ma zezwolenia na międzynarodowy handel uzbrojeniem, twierdzi, że nie chce prowadzić transakcji, a  tylko kojarzyć firmy.

W poniedziałek Jan Rokita (PO) powiedział, że "istnieje podejrzenie, iż WSI mogło przyczynić się do niekorzystnego dla Polski rozstrzygnięcia przetargu zbrojeniowego dla Iraku".

Wojskowe Służby Informacyjne w żadnym stopniu ani w jakiejkolwiek formie nie miały wpływu na  rozstrzygnięcia przetargu zbrojeniowego dla Iraku - broni się WSI w komunikacie przesłanym PAP. "Przetarg nie odbywał się w Polsce, nie rozstrzygały go polskie organy tylko tymczasowa administracja Iraku. Rozstrzygnięcia te  nie były oparte na polskim prawie" - podkreśliła w komunikacie Małgorzata Ossolińska p.o. rzecznika WSI. em, oj, pap

Więcej na ten temat czytaj w tygodniku Wprost: Fuzja Ostrowskiego