Milewski za śmiercią Popiełuszki! (aktl.)

Milewski za śmiercią Popiełuszki! (aktl.)

20 lat po śmierci ks. Jerzego Popiełuszki wyszło na jaw, że politycznym inspiratorem porwania w 1984 r. był ówczesny sekretarz KC PZPR Mirosław Milewski.
Tę sensacyjną informację ujawnił historyk prof. Andrzej Paczkowski, powołując się na nieznany dokument, który znajduje się w rękach prywatnych. - Jestem w niezwykłej sytuacji, gdyż nieżyjący już właściciel dokumentu zastrzegł, by nie ujawniać go  przed 2010 rokiem - powiedział Paczkowski. Wyjaśnił, że zdecydował się jednak ujawnić dokument wcześniej w związku z przypadającą w tym roku 20. rocznicą męczeńskiej śmierci księdza.

Prof. Paczkowski zaprezentował dokument podczas debaty "Władza wobec Kościoła i opozycji" i promocji książki pt. "Ksiądz Jerzy Popiełuszko" autorstwa Ewy Czaczkowskiej i Tomasza Wiścickiego, wydanej przez "Świat Książki".

Według prof. Paczkowskiego, dokument ten stanowi zapis z dyskusji w dniu 25 października 1984 roku o godz. 11.45 w Urzędzie Rady Ministrów na temat działań politycznych w związku politycznymi konsekwencjami uprowadzenia ks. Jerzego Popiełuszki 19 października 1984 roku. Obecni byli: ówczesny premier gen. Wojciech Jaruzelski, szef URM gen. Michał Janiszewski, płk (brak imienia) Kołodziejczak i mjr Wiesław Górnicki.

Autor dokumentu podkreśla, że najpierw odbyła się burzliwa dyskusja w związku z tym, że główny organizator porwania i jego sprawca Grzegorz Piotrowski powoływał się w nocy z 24 na 25 października w pierwszych swoich zeznaniach na poparcie bliżej nieokreślonych sił w aparacie władzy.

"Nie było różnic między generałami, co do politycznej i  personalnej odpowiedzialności Milewskiego za tę sprawę. Wspomniani towarzysze jednomyślnie i bez zastrzeżeń opowiedzieli się za  natychmiastowym usunięciem tow. Milewskiego ze stanowiska sekretarza KC PZPR bez konieczności wyjaśniania przyczyn, które to  spowodowały. Zwrócono uwagę nie tylko na działalność polityczną Milewskiego skierowaną przeciwko linii IX Zjazdu PZPR, ale także na afery o charakterze finansowym" - podkreśla dokument, cytowany przez historyka.

"Premier Jaruzelski, podzielając dezaprobatę zebranych dla  działalności tow. Milewskiego, nie mając wątpliwości, co do  politycznej, a może nawet osobistej odpowiedzialności tow. Milewskiego za uprowadzenie, a być może i za morderstwo na osobie ks. Popiełuszki, sprzeciwił się jednocześnie podejmowaniu decyzji personalnych w stosunku do tow. Milewskiego" - powiedział prof. Paczkowski podczas prezentacji dokumentu.

"Biorę na siebie odpowiedzialność za upublicznienie tego dokumentu, który nie jest żadnym dokumentem ostatecznym czy rozstrzygającym. W historii jest bardzo mało takich dokumentów" -  podkreślił Paczkowski.

Jego zdaniem, dokument jest wiarygodny, choć nie zna on oryginału, tylko jest w posiadaniu jego kserokopii. Przemawia za  tym znajomość innych dokumentów z tej samej kancelarii, które - w  jego ocenie są - "absolutnie wiarygodne". "Stąd też sądzę, że i ten został sporządzony 25 października" -  powiedział.

"Linia polityczna, która została ustalona 25 października, a  potem została upubliczniona - chociaż w łagodnej formie - była powtarzana i jest powtarzana do dzisiaj, że śmierć księdza Popiełuszki nie była zamysłem centrali politycznej, tylko była wynikiem konfliktu wewnętrznego w kierownictwie partii komunistycznej, że ta część, która chciała dokonać czynu, który by  zmienił sytuację przynajmniej kadrową, miała jakąś łączność z  zewnętrznymi ośrodkami" - powiedział prof. Paczkowski.

Dodał, że nie widzi też powodu, żeby 20 lat po śmierci ks. Popiełuszki przestrzegać testamentu nieżyjącego już autora dokumentu, aby jeszcze przez sześć lat go nie ujawniać. "Sądzę, że  duch majora Górnickiego wybaczy mi, że popełniłem faux pas" -  zaznaczył prof. Paczkowski.

Według historyków PRL, Milewski uchodził za zaufanego człowieka Moskwy, opowiadającego się w latach 80. za twardą rozprawą z  "Solidarnością".

Milewski, który w PRL pracował długo w wywiadzie, by w 1981 r. zostać szefem MSW, a w latach 80. - sekretarzem i członkiem Biura Politycznego KC PZPR. Został odsunięty w połowie lat 80. przez gen. Wojciecha Jaruzelskiego za udział w aferze "Żelazo" z lat 70. (przemyt złota i biżuterii przez wywiad PRL).

W 1995 roku zeznając przed komisją odpowiedzialności konstytucyjnej (która zajmowała się wnioskiem o postawienie przed Trybunałem Stanu autorów stanu wojennego), nie krył swych kontaktów z warszawskimi rezydentami KGB. Podkreślał tylko, że  były one częścią jego "służbowych obowiązków".

W 1997 r. Milewski został oskarżony o bezprawne uwięzienie i  przekazanie władzom sowieckim żołnierza AK. 20 marca 1947 r., jako pracownik WUBP w Białymstoku, Milewski zatrzymał w Milkach i  przekazał władzom sowieckim Czesława B. W 2001 roku sąd w Giżycku uniewinnił Milewskiego z powodu braku wystarczających dowodów. Prokuratura odwołała się od wyroku, a sprawę przejął IPN.

Wymieniony jako uczestnik spotkania ówczesny premier i I sekretarz KC PZPR gen. Wojciech Jaruzelski nie chciał komentować odkrycia prof. Andrzeja Paczkowskiego. "Nic na ten temat nie powiem, dopóki nie zobaczę tego dokumentu" - powiedział.

Pos. Jan Olszewski, który był oskarżycielem posiłkowym w procesie sprawców zabójstwa ks. Jerzego Popiełuszki, powiedział, że dokument może, ale nie musi, rzucić nowe światło na sprawę śmierci księdza. "Po jego ujawnieniu jednak powinni się odezwać niektórzy żyjący uczestnicy spotkania opisywanego w tym dokumencie. I to jest przede wszystkim coś nowego" - dodał b. premier.

Ppowiedział też, że bardzo trudno mu jest zająć precyzyjne stanowisko, ponieważ nie zna dokumentu w całości. Pytanie brzmi -  tłumaczył Olszewski - jakie były intencje sporządzającego ten dokument i na ile był on zgodny z faktami. To, jak dodał, pozostawia krytyce naukowej tego dokumentu.

em, pap

Czytaj także

 0

Czytaj także