Siemiątkowski vs Kaczmarek: konfrontacja

Siemiątkowski vs Kaczmarek: konfrontacja

Dodano:   /  Zmieniono: 
Były szef UOP Zbigniew Siemiątkowski i były minister skarbu Wiesław Kaczmarek są ponownie przesłuchiwani w śledztwie, które ma wyjaśnić okoliczności zatrzymania w 2002 roku ówczesnego szefa PKN Orlen Andrzeja Modrzejewskiego.
Prokuratura wezwała obu świadków na konfrontację. Chodzi o to, by  zweryfikować sprzeczności we wcześniej złożonych przez nich zeznaniach. Po południu w prokuraturze ma się też stawić b. premier Leszek Miller. Także on ma wziąć udział w konfrontacji.

"Jak patrzę na przebieg tych wszystkich zeznań, to myślę, że ta konfrontacja jest nawet niepotrzebna. Jaki koń jest, wszyscy widzą" - powiedział dziennikarzom przed wejściem do prokuratury Kaczmarek.

Pytany, czy łatwo będzie mu spojrzeć w oczy osobom, z którymi się spotka, Kaczmarek odpowiedział: "To oni się muszą wstydzić, bo jak się robi taką prowokację typu łapówka, bierze w tym udział premier, szefowie służb, pan Kulczyk, to ja nie widzę powodów, żeby nie patrzeć im prosto w oczy".

Modrzejewski, który ma w postępowaniu status pokrzywdzonego i  także przyjechał we wtorek do prokuratury, powiedział dziennikarzom, że jego zdaniem każda ze stron będzie w czasie konfrontacji podtrzymywała swoją wersję wydarzeń.

"Są co najmniej dwie prawdy. Wdaje mi się, że, podobnie jak przed komisją śledczą, każda ze stron będzie podtrzymywała swoje zeznania" - mówił Modrzejewski. Jego zdaniem, Kaczmarek powinien powiedzieć "naprawdę to, co wie, wtedy prawda będzie miała jakiś pełniejszy wymiar".

Siemiątkowski, który w czasie gdy doszło do zatrzymania Modrzejewskiego pełnił obowiązki szefa UOP, powiedział przed przesłuchaniem, że podtrzymuje wszystko to, co wcześniej powiedział w tej sprawie - w prokuraturze i przed sejmową komisją śledczą.

"Ja w żaden sposób swojej wersji wydarzeń nie zmieniam, tak je  zapamiętałem i tak to wyglądało. (...) Siódmego (lutego 2002 roku -  PAP) rano u premiera nie rozmawialiśmy o zatrzymaniu Modrzejewskiego" - podkreślił Siemiątkowski.

Zaznaczył, że ma już za sobą ponad 30 godzin przesłuchań w  komisji śledczej, jest to jego trzecia wizyta w prokuraturze w tej sprawie, więc do wtorkowego przesłuchania podchodzi bez emocji.

"Oczekujemy, że się wyjaśnią te wątpliwości, których się nie  udało się wyjaśnić komisji śledczej. Być może dojdą panowie do  przekonania, że jednak prawda może być tylko jedna, a nie dwie. Na  razie są dwie prawdy, jak wiemy choćby z przesłuchań przed komisją śledczą" - powiedział pełnomocnik Modrzejewskiego prof. Zbigniew Ćwiąkalski.

Zastrzegł jednak, że po konfrontacji nie oczekuje rewelacji. Pytany, czy wie, kto kłamie, pełnomocnik odpowiedział, że ma swoje zdanie na ten temat, ale musi to ocenić prokuratura.

Katowicka prokuratura bada, czy funkcjonariusze publiczni przekroczyli swoje uprawnienia w czasie zatrzymania Modrzejewskiego. W kwietniu ubiegłego roku "Gazeta Wyborcza" powołując się na Kaczmarka napisała, że szefa PKN Orlen zatrzymano za wiedzą premiera Millera, by uniemożliwić zawarcie wartego 14 mld zł kontraktu na dostawę ropy naftowej. Dawał on firmie J&S wyłączność na dostawy rosyjskiej ropy dla PKN Orlen, co miało zagrażać bezpieczeństwu energetycznemu kraju. Śledztwo rozpoczęło się po publikacjach prasowych i doniesieniu złożonym przez posła PiS Zbigniewa Ziobrę. Katowiccy prokuratorzy jeszcze nikomu nie  przedstawili zarzutów w tej sprawie.

W lutym 2002 r. Modrzejewski został zatrzymany na kilka godzin przez UOP. Po złożeniu wyjaśnień i postawieniu mu zarzutu w  sprawie ujawnienia ówczesnemu szefowi PZU Życie Grzegorzowi Wieczerzakowi poufnej informacji, został zwolniony. W 2003 r. Modrzejewski został o to formalnie oskarżony. Nie przyznał się do  winy. Grozi mu do 3 lat więzienia i 1 mln zł grzywny. Krótko po  zatrzymaniu, w lutym 2002, przestał być prezesem koncernu.

ss, pap