Janik ma swoje Starachowice? (aktl.)

Janik ma swoje Starachowice? (aktl.)

Dodano:   /  Zmieniono: 
Prokuratura zbada domniemany przeciek o zamiarze zatrzymania burmistrza Dębicy Edwarda B. "Fakty" TVN wiążą ze sprawą b. szefa MSWiA Krzysztofa Janika
Zastępca prokuratora generalnego Kazimierz Olejnik powiedział, że lubelskiej Prokuraturze Apelacyjnej przekazano "jedną ze spraw prowadzonych dotychczas przez prokuraturę w  Rzeszowie". Nie ujawnił żadnych szczegółów i nie odniósł się do  sugestii TVN.

We wtorek lubelska prokuratura apelacyjna otrzymała akta sprawy ujawnienia Edwardowi B. informacji o planowanych wobec niego działaniach Centralnego Biura Śledczego - poinformował rzecznik prasowy prokuratury Cezary Maj. Rzecznik CBŚ Zbigniew Matwiej powiedział, że informacja o domniemanym przecieku w  związku z operacją zatrzymania Edwarda B. dotarła do szefa CBS na  początku tego roku i została przekazana prokuraturze.

Sam Krzysztof Janik zaprzecza, że uprzedził Edwarda B. o grożącym mu zatrzymaniu. Początkowo zaprzeczał, że w tamtym czasie w ogóle kontaktował się z B. Potem jednak na zwołanej w Sejmie konferencji prasowej oświadczył: "Mogło tak być, że dzwoniłem w przeddzień zatrzymania do Edwarda B. lub jego żony, ale na pewno nie uprzedzałem o możliwości zatrzymania, bo o tym nie wiedziałem. Gdybym zaś wiedział, to bym na pewno nie dzwonił i nie informował".

Sprawa ma związek ze śledztwem prowadzonym przez lubelską Prokuraturę Apelacyjną na temat domniemanego przecieku o zamiarze zatrzymania przez Centralne Biuro Śledcze burmistrza Dębicy Edwarda B. CBŚ zatrzymało go w styczniu 2003 roku. "Fakty" TVN wiążą przeciek z Janikiem, ówczesnym szefem MSWiA.

"Edwarda Brzostowskiego znam od lat 80. (...), jest kimś więcej niż tylko moim znajomym, znam jego żonę i syna, jej kłopoty ze  zdrowiem i problemy ekonomiczne syna" - oświadczył Janik.

Podkreślił, że "obserwował zatrzymanie Brzostowskiego w mediach z  oczywistym zaniepokojeniem". Jak dodał, rozmawiał z jego żoną po  zatrzymaniu, "radząc spokój i postępowanie zgodnie z zasadami procedury".

CBŚ zatrzymało B. w styczniu 2003 roku i doprowadziło go do  prokuratury w Rzeszowie, prowadzącej śledztwo przeciw dziewięciu osobom podejrzanym o założenie grupy przestępczej i dokonywanie przestępstw w firmach z branży paliwowej. Wobec B., którego zwolniono po przesłuchaniu, zastosowano wtedy 50 tys. zł poręczenia majątkowego i zakaz opuszczania kraju.

Janik oświadczył we wtorek, że "od wiosny 2001 roku wiedział o  kłopotach firmy +Tankpol+, z którą Brzostowski robił interesy". Jak dodał, po aresztowaniu prezesów tej firmy zwracało się do  niego "wiele osób z prośbą o interwencję na ich rzecz i wskazując na związki Brzostowskiego z ich działaniem".

"Rozmawiałem o tym z Edwardem Brzostowskim wielokrotnie, ale  żadnej interwencji nie podejmowałem" - zaznaczył Janik.

Polityk podkreślił w oświadczeniu, które rozdano dziennikarzom, że jego nazwisko "ostatnio często pojawia się w zeznaniach osób zamieszanych w rozmaite afery, zwłaszcza paliwowe (nazwisko Janika pojawia się m.in. w zeznaniach b. prokuratora Andrzeja Czyżewskiego, który jest w tych dniach przesłuchiwany przez krakowską Prokuraturę Apelacyjną w sprawie tzw. afery paliwowej)".

Według Janika, być może ma to związek z powołaniem przez niego "międzyresortowego zespołu, który zaczął poważnie zwalczać +przekręty+ paliwowe, a zwłaszcza eliminować możliwości ich dokonywania". "Czasem myślę, że właśnie zaczyna mi się wystawiać rachunki za tamte działania" - oświadczył szef klubu SLD.

ss, ks, pap