Demokracja po białorusku (aktl.)

Demokracja po białorusku (aktl.)

Władze Białorusi powtórzyły, że Związek Polaków na Białorusi będzie mógł działać pod warunkiem przeprowadzenia nowego zjazdu i wyboru nowych władz.
Taką opinię wyraził Stanisłau Buko, szef Państwowego Komitetu do spraw Religii i  Mniejszości przy Radzie Ministrów Białorusi. Jak powiedział Buko i co powtarza tamtejsze Ministerstwo Sprawiedliwości, po marcowym VI Zjeździe Organizacji Społecznej ZPB (OS ZPB) do administracji prezydenta, Ministerstwa Sprawiedliwości i Komitetu ds. Religii i Mniejszości Narodowych wpłynęło rzekomo wiele skarg od członków organizacji, w tym od delegatów na ten zjazd.

"Ministerstwo Sprawiedliwości po przeanalizowaniu materiałów dotyczących przygotowań i przeprowadzenia zjazdu ujawniło poważne naruszenia statutu OS ZPB i białoruskiego prawa, które stały się powodem podjęcia decyzji o uznaniu zjazdu za nieprawomocny" -  podkreślił szef urzędu.

Według Buki 145 z 265 delegatów zostało wybranych na zjazd z  naruszeniem prawa. Twierdzi on, że "wśród naruszeń statutu organizacji i prawa były takie przypadki jak reprezentowanie przez delegatów oddziałów niezarejestrowanych, wybór delegatów nie na  zebraniach a przez kierownictwo oddziałów lub na zebraniach, gdzie nie było kworum, naruszenie procedury prowadzenia zjazdu, itp."

Dlatego "Radzie Naczelnej organizacji wybranej na V zjeździe zaproponowano, aby zgodnie ze statutem Związku wyznaczyła datę i miejsce powtórnego szóstego zjazdu". "Aby wyjść z kryzysu - twierdzi szef urzędu - niezbędne jest przeprowadzenie zjazdu OS ZPB, wybranie kierownictwa organizacji zgodnie ze statutem i białoruskim prawem". "OS ZPB z powodzeniem będzie kontynuować swoją działalność z uwzględnieniem pozytywnych doświadczeń i przy wsparciu organów państwowych Białorusi (Komitetu do spraw Religii i mniejszości Narodowych przy Radzie Ministrów Republiki Białoruś, Ministerstwa Kultury, Ministerstwa Oświaty, obwodowych, miejskich i rejonowych komitetów wykonawczych i innych.)".

Według Buki "nie można negować faktu, że wina za złe przeprowadzenie marcowego zjazdu leży po stronie kierownictwa OS ZPB, które nie przejawiło hartu ducha i woli reprezentowania interesów wszystkich członków organizacji. Prezes OS ZPB Tadeusz Kruczkowski był faktycznie odsunięty od przygotowań do zjazdu. Zgodnie z decyzją Rady Naczelnej przygotowania do zjazdu powierzono wiceprezesowi OS ZPB, Józefowi Porzeckiemu. Obecnie kierownictwo organizacji powinno wiele przemyśleć i uwzględniając uwagi Ministerstwa Sprawiedliwości usunąć błędy i przygotować szósty zjazd w sposób właściwy i odpowiedzialny".

Buko dodał, że "na posiedzeniu Rady Naczelnej OS ZPB 27 lipca 2005 roku podjęto decyzję przeprowadzenia szóstego zjazdu 27 sierpnia w Wołkowysku".

Nieuznawana przez białoruskie władze prezes Związku Polaków na Białorusi (ZPB) Andżelika Borys zaprzeczyła w  sobotę zarzutom szefa Państwowego Komitetu do  spraw Religii i Mniejszości przy rządzie Białorusi, jakoby podczas organizacji w marcu VI zjazdu ZPB doszło do poważnego naruszenia statutu i białoruskiego prawa.

Statut Związku nie reguluje trybu powoływania delegatów na zjazd i procedura zastosowana przed marcowym zjazdem w niczym nie odbiegała od procedury stosowanej od  16 lat podczas wyborów delegatów na pięć wcześniejszych zjazdów - wyjaśniła.

Przypomniała, że białoruskie władze utrudniają poszczególnym małym oddziałom zrzeszającym w terenie otrzymanie tzw. adresu prawnego co jest wymagane do ich rejestracji. Oddziały te  zarejestrowane są przy Zarządzie Głównym Związku, a mają swą siedzibę w prywatnych mieszkaniach, gdyż władze nie chcą przydzielać im stosownych pomieszczeń.

Borys zarzuciła Tadeuszowi Kruczkowskiemu, że w sposób bezprawny przedłużył o ponad trzy miesiące czteroletnią kadencję władz i do zjazdu zamiast w listopadzie 2004 roku doszło dopiero w marcu 2005 roku. Nie zwoływał też przewidzianych statutem posiedzeń Rady Naczelnej.

Twierdzi ona, że posiedzenie Rady Naczelnej ZPB, które miało miejsce 27 lipca w Szczuczynie i wyznaczyło datę powtórnego VI zjazdu na 27 sierpnia, odbyło się pod presją białoruskich władz, które zmusiły jej członków do zebrania się. Jest ona zdania, że  zjazd w Grodnie będzie "zjazdem niemym", na wzór XVIII-wiecznego "sejmu niemego".

W kościele katedralnym w Grodnie odbyła się w  sobotę msza w intencji Związku Polaków na Białorusi. W trakcie nabożeństwa kościół był wypełniony po brzegi. Jak się ocenia, w  mszy uczestniczyło ponad tysiąc osób.

Ksiądz, który ją odprawiał, mówił o znaczeniu prawdy. Po mszy do  zebranych przed kościołem ludzi przemówiła Andżelika Borys. Podziękowała ludziom za poparcie. Wśród uczestniczących w mszy nie zauważono Tadeusza Kruczkowskiego, prezesa Związku Polaków uznawanego przez białoruskie władze.

Tymczasem białoruska agencja informacyjna "Biełta" podała, że 95 proc. obywateli Białorusi uważa, że w konflikcie między obu państwami jest winna strona polska. Według danych ośrodka socjologicznego "Ekoom", który pojawił się przed ubiegłorocznymi wyborami parlamentarnymi i referendum i podaje wyniki sondaży po myśli władz, ponad 76 proc. badanych uważa, że Białoruś powinna podjąć jak najostrzejsze kroki w stosunkach z Polską, łącznie z zerwaniem stosunków dyplomatycznych.

Białoruskie media państwowe opisują konflikt wokół Związku Polaków jako próbę mieszania się Polski w  wewnętrzne sprawy Białorusi. "Sowietskaja Biełorussija", największy państwowy dziennik, pisze w komentarzu redakcyjnym, że "tylko zupełnie umysłowo niedorozwinięty człowiek może uwierzyć paplaninie, iż na Białorusi jest dyskryminowana i represjonowana polska mniejszość". Dziennik nie ma wątpliwości, że w przypadku milczenia władz Związek Polaków na Białorusi "zamieniłby się w dynamicznie rozwijającą się partię polityczną, na której sztandarach wypisano by żądania zamiany zwartych skupisk Polaków w administracyjne enklawy".

Organ administracji prezydenta Białorusi pisze dalej, że  białoruskie władze zachowywały się powściągliwie, "gdy polskie władze województwa białostockiego rozpoczęły kryminalne represje tamtejszych Białorusinów, miejscowych dziennikarzy". Wtedy Mińsk uznał, że jest to wewnętrzna sprawa Polski i domagał się jedynie, aby była ona obiektywnie wyjaśniona w oparciu o polskie prawo". "SB" zadaje pytanie, "dlaczego polskie władze uważają za możliwe jaskrawe i bezapelacyjne mieszanie się w analogiczne białoruskie sprawy wewnętrzne".

Największe białoruskie pismo opozycyjne "Narodnaja Wola" informuje natomiast, że polski Senat zaprotestował przeciwko polityce prezydenta Aleksandra Łukaszenki wobec polskiej mniejszości na  Białorusi, a minister spraw zagranicznych Adam Daniel Rotfeld odwołał do kraju na konsultacje ambasadora Polski i zamierza polsko-białoruskim konfliktem zainteresować Unię Europejską. Jedyny opozycyjny dziennik zwraca uwagę, że MSZ Ukrainy wyraziło zaniepokojenie sytuacją wokół Związku Polaków na Białorusi. Pisze, że Polska nadal popiera Andżelikę Borys, wybraną na prezesa Związku na marcowym zjeździe i siłą usuniętą przez białoruską milicję z siedziby Związku Polaków w Grodnie. Gazeta uważa, że  białoruskie MSZ komentuje wydarzenia w sposób standardowy: "winni są wszyscy oprócz nas".

em, pap

Czytaj także

 0