Powtórka zjazdu Związku Polaków na Białorusi

Powtórka zjazdu Związku Polaków na Białorusi

Dodano:   /  Zmieniono: 
W sobotę odbędzie się powtórzony 6. zjazd Związku Polaków na Białorusi. Zjazd jest efektem nieuznania przez białoruskie władze prawomocności zjazdu z marca i wybranego na nim kierownictwa z prezes Andżeliką Borys.
Organizatorzy podają, że na zjazd zaproszono także marszałków polskiego Sejmu i Senatu oraz kierownictwo Wspólnoty Polskiej.

Borys uważa, że nikt z polskich władz nie przyjedzie na tak zorganizowany zjazd, aby go nie uprawomocniać. Sama Borys nie może pojechać na otwarcie zjazdu choćby z tak prozaicznego powodu, że w  sobotę na godzinę 10.00 (9.00 czasu polskiego, kiedy zjazd się zaczyna) została po raz 45. wezwana na przesłuchanie na milicję.

Andżelika Borys zjazd w Wołkowysku nazywa "farsą". Jej zdaniem będzie to "demonstracja siły" i pokaz tego, jak władze białoruskie w sposób "demokratyczny" przeprowadzają zjazd organizacji społecznej. Borys powiedziała PAP, że przedstawiciele lokalnych władz zastraszali członków Związku, aby ci pojechali na zjazd. Jej zdaniem, mimo to wiele kół terenowych m.in. z Nowogródka, Wołkowyska i Mińska, postanowiło nie wysyłać swoich delegatów.

Według Borys, władze białoruskie już mają swojego kandydata na  prezesa Związku i ten kandydat zwycięży.

W zjeździe w Wołkowysku ma wziąć udział ponad 180 delegatów. Zaproszono również przedstawicieli białoruskich ministerstw Oświaty, Kultury, Sprawiedliwości oraz Państwowego Komitetu do  Spraw Religii i Narodowości. Delegaci najpierw wezmą udział w mszy świętej w miejscowym kościele. Sam zjazd będzie obradować w  Wołkowyskim Domu Kultury, przy czym początek jednodniowych obrad będzie otwarty dla dziennikarzy. Właściwa część zjazdu będzie zamknięta dla prasy. Natomiast po zakończeniu imprezy zostanie zorganizowana konferencja prasowa.

Tadeusz Kruczkowski, uznawany przez białoruskie władze za prezesa Związku Polaków, twierdzi, że zjazd jest po to, aby uratować ZPB. Wcześniej zapowiadał, że nie będzie ponownie kandydował na  stanowisko prezesa. W wywiadzie dla Polskiego Radia przed zjazdem powiedział natomiast: "Mam nadzieję, że nowym prezesem nie będę ja". Kruczkowski widzi co najmniej 10 dobrych kandydatów, którzy mogliby pokierować tą największą - liczącą 22 tysiące członków -  organizacją polską na Białorusi. Z członków starszego pokolenia wymienia np. Ryszarda Kacynela, inżyniera z grodzieńskiego biura projektowego oraz Konstantego Tarasiewicza, przez ostatnie lata prezesa Rady Naczelnej ZPB. Z młodych działaczy - jego zdaniem -  na prezesa mogliby startować m.in. Edward Kałosza, prawnik oraz  Andrzej Dubikowski, były redaktor naczelny tygodnika "Głos znad Niemna".

Kruczkowski mówi, że zjazd jest organizowany zgodnie z prawem i  nie słyszał, aby np. lokalne władze białoruskie zmuszały kogokolwiek do udziału w nim. Jego zdaniem na zjeździe będą reprezentowane wszystkie oddziały ZPB z wyjątkiem mińskiego oddziału miejskiego.

Kruczkowski podkreśla, że w zjeździe nie mogą uczestniczyć osoby wykluczone ze Związku Polaków, czyli jego oponenci. Według niego grodzieński oddział miejski wykluczył z szeregów ZPB Józefa Porzeckiego, pełniącego przez ostatnie lata funkcję wiceprezesa ZPB, Andżelikę Borys, wybraną na marcowym zjeździe na prezesa ZPB, Tadeusza Malewicza, wybranego na marcowym zjeździe na prezesa Rady Naczelnej i Tadeusza Gawina, założyciela i pierwszego prezesa ZPB.

W maju białoruskie Ministerstwo Sprawiedliwości uznało, że  marcowy zjazd zorganizowano z naruszeniem prawa i tym samym nie  był prawomocny. Ministerstwo oświadczyło, że władzę w Związku zachowuje stare kierownictwo z prezesem Tadeuszem Kruczkowskim na  czele i rekomendowało starym władzom zjazd powtórzyć.

Andżelika Borys i jej zwolennicy nie pogodzili się z decyzją Ministerstwa Sprawiedliwości. Borys nadal urzędowała w siedzibie ZPB. Polskie władze protestowały przeciwko decyzji władz białoruskich.

W tym czasie na tle sytuacji w Związku Polaków pogorszyły się polsko-białoruskie stosunki. Doszło do wzajemnego wydalania dyplomatów. Nie przyniosły widocznych efektów polsko-białoruskie konsultacje w sprawie rozwiązania konfliktu.

Wydarzenia zaczęły nabierać tempa, gdy stara Rada Naczelna ZPB na  posiedzeniu w Szczuczynie 27 lipca wyznaczyła termin powtórnego zjazdu Związku na 27 sierpnia. Tego samego dnia wieczorem przy pomocy milicji władzę w grodzieńskiej siedzibie Związku przejął Tadeusz Kruczkowski.

Zaraz potem Polska wezwała ambasadora Tadeusza Pawlaka na  konsultacje do Warszawy. Zaś Borys i jej najbliżsi współpracownicy zaczęli mieć problemy z władzami białoruskimi -  zatrzymywano ich, karano grzywnami lub aresztem. Nadal ciągle są wzywani na przesłuchania na milicję.

1 sierpnia Grodno odwiedził wicemarszałek Sejmu Donald Tusk, który udzielił poparcia Borys. Potem na Białoruś nie wpuszczono grupy polskich eurodeputowanych. Zaczęli mieć problemy niektórzy polscy dziennikarze działający na Białorusi.

ss, pap

+
 0

Czytaj także