Jak ujawniła w lipcu krakowska prokuratura, tajne dokumenty opisujące sposoby walki z mafią paliwową znaleziono podczas przeszukania w siedzibie BGM, w teczce należącej do Jana B. O korupcji mogą też świadczy dokumenty zabezpieczone u podejrzewanego o udostępnienie tajnych materiałów ze śledztwa byłego komendanta wojewódzkiej policji Mieczysława K., który został aresztowany m.in. pod zarzutem ujawnienia tajemnicy państwowej i służbowej. O korupcji wśród funkcjonariuszy policji szczebla centralnego oraz o możliwościach kupowania przepisów prawnych zeznawał też w Niemczech świadek w śledztwie paliwowym były prokurator Andrzej Czyżewski.
Jak podała w lipcu prokuratura, wyniki badań twardych dysków komputerowych, zabezpieczonych w siedzibie szczecińskiej spółki BGM, wskazują, że w spółce tej powstała treść jednego z paragrafów rozporządzenia ministra finansów o podatku akcyzowym od paliw. Według prokuratorów, "to był tylko jeden paragraf, ale najbardziej istotny, dający prawo do sprzedaży bez akcyzy paliwa do kutrów czterem spółkom, w tym dla BGM".
Według "Gazety Wyborczej" w lipcu, b. minister finansów z rządu Jerzego Buzka - Jerzy Bauc miał powiedzieć, że - jego zdaniem - zapis rozporządzenia z 2000 r. przygotowali ministerialni prawnicy. W kolejnych regulacjach prawnych, w których odstąpiono od wymieniania uprzywilejowanych spółek, ich nazwy podawano w wytycznych do rozporządzenia.
Jan B. nic nie wiedział także na temat lobbowania przez BGM w sprawie przepisów ustawodawczych. "Nie potrafię szczegółowo odpowiedzieć na pytanie, czy BGM lobbowało w sprawie ustaw. Potwierdzam jedynie swoje wcześniejsze wyjaśnienia, że w 1998 roku BGM przekazała darowiznę 100 tys. zł na AWS, ale nie wiem, czy to można nazwać lobbingiem" - powiedział.
Dodał, że jego spółka paliwowa BGM przekazywała rocznie bardzo wiele darowizn, głównie dla szkół i zakładów dzieci niepełnosprawnych. Darowizny wynosiły ok. 450 tys. zł rocznie.
Kolejny baron paliwowy spośród z 18 oskarżonych Zdzisław M. ze szczecińskiej spółki BGM również nie przyznał się do zorganizowania i kierowania mafią paliwową.
Złożył oświadczenie, w którym stwierdza, że nie uczestniczył w żadnej grupie mającej na celu dokonywanie przestępstw ani nie kierował niczyim działaniem, które w konsekwencji miałoby narazić Skarb Państwa na uszczuplenia podatkowe. Podkreślił, że nie znał nikogo ze współoskarżonych oprócz wspólników z firmy BGM.
Inaczej niż Jan B., który mówił o kolegialnym podejmowaniu decyzji strategicznych w spółce, Zdzisław M. twierdził, że nie był w zarządzie spółki i nie angażował się w jej bieżącą działalność. "W czasie kiedy byłem udziałowcem spółki zarząd sprawował jednoosobowo Jan B." - powiedział.
"Chcę dodać, że zbywając w grudniu 2000 roku udziały swojemu synowi byłem przekonany, że działalność BGM jest legalna" - powiedział M. Dodał, że w przeciwnym razie nigdy by udziałów synowi nie sprzedał.
W toczącym się przed Sądem Okręgowym w Krakowie procesie 18 oskarżonych zarzuty dotyczą organizacji grupy przestępczej, która doprowadziła do wyprania prawie 200 mln zł i dokonania oszustw podatkowych na kwotę blisko 280 mln zł.
Proces jest jednym z wątków wielowątkowego śledztwa paliwowego, prowadzonego w Prokuraturze Apelacyjnej w Krakowie.
ks, pap