Wartym wynotowania na wstępie jest fakt, iż „Looking” to dzieło Micheala Lennana oraz Andrew Haigha. Ten ostatni zaprezentował światu „Zupełnie Inny Weekend” - skromną opowieść o weekendowym romansie dwóch Brytyjczyków. Jak mówi wielu - produkcję ukazującą historię miłosną tak, jak ma to miejsce w heteroseksualnych dramatach. Tym, co urzekło krytyków w dziele reżysera był przede wszystkim fakt bliskości życia i naturalności zachowania bohaterów. Zasada patrzenia na rzeczywistość - blisko protagonistów, ukazując ich w codziennych sytuacjach, jest punktem zbieżnym obu dzieł. Mimo poszerzenia kręgu zainteresowania z dwóch do wielu postaci, twórcom udało się zachować tę samą szczerość wypowiedzi.
„Looking” to interesująco zilustrowane zbliżenia międzyludzkie. Serial w detalu przygląda się życiu trzech przyjaciół - Patricka (Jonathan Groff), Augustina (Frankie J. Alvarez) i Doma (Murray Bartlett). Panowie są w różnym wieku, dlatego zmagają się z nieco innymi problemami, które w ciekawy sposób relacjonowane są na ekranie. Ich przyjaźń można przyrównać do tej, która łączyła kobiety z „Seksu w wielkim mieście”. Mimo, że bohaterowie prowadzą osobne życia, zawsze znajdą czas dla siebie nawzajem.
![]()
To zresztą nie jedyny element upodabniający „Looking” do wspomnianej produkcji. Drugim, być może nawet ważniejszym, jest otwartość rozmów o seksie i intymności. Bez zahamowań, czy krygowania - bezpośrednio i dosadnie. „Seks” wyznaczył ścieżkę, „Zupełnie inny weekend” w pewien sposób przełamał tabu mówienia o homoseksualizmie bez jakiejkolwiek oceny, a „Looking” kontynuuje passę obydwu produkcji. Na przykładzie dwóch ostatnich dzieł widać też różnice kulturowe między Wielką Brytanią, a Ameryką. Jedną z nich jest chociażby to, że w „Looking” nikt nie patrzy krzywo na bohaterów, gdy całują się na ulicy. Żaden z nich nie wojuje o sprawę. Są wyemancypowani, pogodzeni ze swoją sytuacją. Ich orientacja seksualna jest ponadto tylko jedną z przypisanych cech, nie definiującą ich osoby. Serial skupia się raczej na ich perypetiach związanych z pracą i skomplikowanym życiem osobistym niż na problemach, jakie środowisko może mieć z ich orientacją. „Looking” przedstawia bowiem świat z perspektywy wyoutowanych, pogodzonych ze swoją seksualnością gejów, którzy, tak jak każdy, poszukują jedynie miłości. I którzy, tak jak każdy, mówią wprost, że chcieliby znaleźć miłość na miarę uczucia, łączącego Rossa i Rachel, słynną parę z najlepszego serialu, jaki powstał - „Przyjaciele”. Umiejscowienie akcji w San Francisco, jak się czasem mówi - mekce homoseksualistów - na pewno miało wpływ na takie zaprezentowanie sprawy.
Serial pokazuje też ciekawe, choć nietypowe, podejście do życia. Gdy jeden z bohaterów spotyka przypadkiem dobrze płatnego żigolaka, ten mówi mu wprost o swoim zawodzie. Gdy bohater jest zdziwiony, że mężczyzna z taką lekkością mówi mu o swojej profesji, ten odpowiada: „Tym się właśnie zajmuję. Gdybym się tego wstydził, to bym tego nie robił”. Mimo niecodziennego przykładu dla zilustrowania zasady: „zarabiaj na tym co lubisz robić”, należy zauważyć, że takie podejście do rzeczywistości jest trafne, a nawet słuszne. Chwilę później z ust bohaterów pada zdanie głoszące, że należy bardziej starać się w pracy zawodowej, by być takimi, jakimi chcielibyśmy być, a nie jedynie by wyczekiwać końca dnia pracy. „Róbmy to, co sprawia nam pełną przyjemność i prowadzi do samoulepszenia”, zdają się mówić twórcy, wzmacniając tym samym amerykański etos pracy nad sobą.
Mimo podejmowania trudnych tematów, „Looking” jest lekką i przyjemną opowieścią, którą można przyrównać do „Dziewczyn” Leny Dunham. Oba seriale pokazują podobną rzeczywistość zmagań młodych ludzi z otaczającym światem. Sposób prezentacji problemów oraz specyficzna, niewygładzona stylistyka, w której niczego się nie upiększa, są do siebie bardzo zbliżone. Bohaterowie obydwu produkcji z łatwością mogliby się ze sobą spotkać. Zapewne by się nie polubili, ale pochodzą z tej samej rzeczywistości. Pod względem formalnym „Looking” sprawdza się jednak ciekawiej. Zdjęcia, czasami przerzucone niczym przez instagramowy filtr i ścieżka dźwiękowa, przygotowana z popowo-elektronicznych kawałków robią świetne wrażenie.
Warto pochylić się także nad zgrabnym i sensownym polskim tytułem dzieła, znajdującym swoje odniesienie w samym serialu. Biorąc pod uwagę tytuły poszczególnych odcinków: „Looking for (something)”, trafną nazwą dla produkcji, byłoby też „Poszukując”. HBO Polska, decydując się jednak na „Spojrzenia” sprytnie zwróciła uwagę na jeden z atutów dzieła, czyli tytułowe spojrzenia, które padają między bohaterami. Sposoby wyrażania różnorodnych emocji przez tak niewielką czynność, jaką są odmienne style patrzenia, wypadają w „Looking” wyjątkowo ciekawie. Prosty gest, wiele treści. Szczególnie intrygująco wypada to w scenach dwóch pierwszych spotkań Patricka i Richiego. Wymiana spojrzeń, pełna uśmiechów, jest zwyczajnie urocza.
„Spojrzenia” są kolejnym serialem HBO, posiadającym niezwykle wiarygodnych bohaterów, który potrafi zaangażować w śledzenie ich perypetii życiowych, obfitujących w różnorodne problemy. Robi to z lekkością, sprawiając, że z przyjemnością towarzyszy się postaciom w każdej sytuacji, w której się znajdą. Z tego powodu warto więc spojrzeć przychylnym okiem na chłopaków z „Looking”.
