Halina Mlynkova: Przeraża mnie, że ktoś miałby się karmić moim życiem prywatnym

Halina Mlynkova: Przeraża mnie, że ktoś miałby się karmić moim życiem prywatnym

Halina Mlynkova
Halina Mlynkova / Źródło: Ula Koska
Aktorki, które do niedawna nie były topowymi, dziś takimi się stają, bo sprzedają swoją codzienność w sieci – na Instagramie, Facebooku czy YouTube. Ktoś zmienia status społeczny i to wystarcza, by wywołać zachwyt. Sama nie chciałabym, by moje życie było podporządkowane Instagramowi, by wymyślanie tego, co tam należałoby wrzucić, zakłócało moje inne działania. Nie chcę bawić ludzi pajacując – mówi w rozmowie z „Wprost” polsko-czeska piosenkarka i prezenterka Halina Mlynkova.

Wprost: Sprzedaje pani w sieci swoje używane ubrania. Chodzi tylko o ekologię, puszczanie ubrań w świat? Czy ta forma pani działalności będzie się może rozwijać?

Halina Mlynkova: Jestem na samym początku, wykorzystuję czas, bo nie gram koncertów. Ale bardzo bym chciała, by działalność się rozwijała. Między innymi dlatego, że im bardziej zgłębiam temat ekologii, tym trudniej mi zrozumieć, dlaczego sobie tak szkodzimy?

Dlatego małymi krokami, w swojej dziedzinie, dzięki możliwościom, które mam – czy to dzięki spotkaniom z ludźmi, do których dochodzi dzięki muzyce, czy przez internet, social media, mogę swoim rzeczom dać drugie życie.

Ktoś może z nich korzystać, zwłaszcza, że sprzedaję rzeczy w świetnym stanie.

Pani zdarza się kupować rzeczy z drugiej ręki?

Tak. Nawet kilka ubrań czy dodatków, które dzisiaj czekają na nowych właścicieli w moim „sklepie”, to rzeczy z drugiej ręki. Bardzo lubię zresztą te strony internetowe, dzięki którym rzeczy używane mogą dostać nowe życie.

Podziwiam też koleżanki, które w lumpeksach „stacjonarnych” znajdują prawdziwe perełki, sama z nich nie korzystam, bo ja po prostu bardzo nie lubię robić zakupów. Wyjście na zakupy najczęściej u mnie kończy się tym, że w drzwiach sklepu uświadamiam sobie, jak zły był to pomysł. I wychodzę. Wolę zdecydowanie internet.

Kiedy pojawiła się u pani świadomość, że jednak trzeba o ekologii myśleć, troszczyć się o planetę?

Lata temu. Moja mama to urodzony ekolog. Ma dzisiaj 75 lat, ale od zawsze żyła ekologicznie, zdrowo się odżywiała i nie dlatego, że o ekologii gdzieś przeczytała. Po prostu u niej tak było. Jest mistrzynią segregacji śmieci. Każdy papierek, każda skorupka ma u niej swoje miejsce. To ona dawała mi przykład wiele lat temu, zanim pojawiła się ta słuszna moda na segregację.

Artykuł został opublikowany w 17/2021 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

-
 0

Czytaj także