10 lat od śmierci Amy Winehouse. „Jestem skonsternowany”

10 lat od śmierci Amy Winehouse. „Jestem skonsternowany”

Amy Winehouse
Amy Winehouse / Źródło: Newspix.pl / WENN
Przyzwyczaiłem się już do tego, że im jestem starszy, tym szybciej płynie czas i perspektywa wydania książki np. za dwa lata jest zleceniem „na wczoraj”. Mimo to byłem nieco skonsternowany, czytając, że od śmierci Amy Winehouse mija właśnie dziesięć lat.

Cała dekada. Już jest inna moda, inny świat. Ale genialna piosenkarka z fatalnymi problemami z tejże mody nie wyszła. Jej pozycja umacnia się, staje klasyką. Tak dobrze starzeją się tylko najlepsi. Pamiętajmy jednak, że na sukces muzyka składa się praca zbiorowa. Amy nie zaśpiewałaby „Back to black”, gdyby ktoś nie skomponował muzyki, ktoś nie akompaniował, a często także i nie ułożył tekstu (w tym wypadku akurat była autorstwa samej piosenkarki).

Na zjawisko rangi Amy Winehouse składa się więc cudowny zbieg okoliczności, spotkanie się paru genialnych artystów w jednym czasie, miejscu i studiu nagrań.
Źródło: Wprost
 1

Czytaj także