Konformiści Mitteleuropy

Konformiści Mitteleuropy

Czesi są jak trabanty: mali, nijacy, ale niezatapialni. Co świetnie pokazał Jirzi Menzel w filmie "Obsługiwałem angielskiego króla".
Życie Jana Dite ("dite" po czesku oznacza "dziecię"), głównego bohatera "Obsługiwałem angielskiego króla", stało się dla Menzla pretekstem do opowiedzenia o losach Czechów w pierwszej połowie XX wieku. Widzimy więc młodego Dite stawiającego pierwsze kroki w zawodzie kelnera, a za jego plecami obserwujemy rodzące się Czechy, które po I wojnie światowej wyrwały się z objęć cesarstwa austro-węgierskiego. Nasz kelner dojrzewa, a wraz z nim jego kraj krzepnie w swej niezależności. Później nadciąga II wojna światowa – ale zawieruchę wojenną i Dite i Czechy przeczekują bez większego uszczerbku. Dopiero komunizm staje się prawdziwą plagą, która łamie życie kelnera i niszczy kraj.

Dite to koniunkturalista bez zasad. Jest gotów na wszystko, byle tylko zrealizować swoje marzenie: zostać milionerem. Mimo to Menzel ma do niego stosunek ciepły, niemal ojcowski. Wybacza mu wszystkie błędy, a w końcówce staremu kelnerowi pozwala nawet wygłosić kilka filozoficznych tyrad o życiu i przemijaniu. Bo dla niego Dite to kwintesencja Czech, kraju bez kręgosłupa, który chce przede wszystkim w spokoju doczekać jutra. Dlatego w "Obsługiwałem angielskiego króla" najważniejsze są piwo, jedzenie, seks, pieniądze. Prawie nic nie ma tam o wartościach wyższych: miłości, wierności, niepodległości. Jedynie kelner Skowronek, zwierzchnik Ditiego, manifestacyjnie pokazuje, że dla niego są sprawy ważniejsze niż spokój oraz pełna kabza. I fatalnie kończy - jakby na jego przykładzie Menzel chciał powiedzieć: Czechu, nie wychylaj się, to zbyt wiele kosztuje.   

Główny bohater filmu Menzla został całkowicie wyprany z cech charakterystycznych; jest niski, blady, pozbawiony osobowości. Zupełnie jak trabant, najpopularniejszy samochód Europy Środkowej. Dziś ten wytwór NRD-owskiej myśli motoryzacyjnej stał się kultowy – właśnie dzięki tej nieporadności. Wszyscy go lekceważyli, dzięki czemu przetrwał najgorsze czasy i dziś urósł do rangi symbolu dawnego ustroju. Czesi są identyczni. Żyją w małym kraju, więc nigdy nie mogli dyktować warunków. W tym państwie zawsze wiał wiatr historii. Raz Niemcy, raz Austriacy, czasem Rosjanie albo Węgrzy – każdy starał się przejąć nad nim kontrolę. Czechom pozostawało trwać. Stali się dokładnie tacy jak Dite: bladzi, prawie przezroczyści, bez żadnych cech, które mogłyby na nich zwrócić uwagę. Nauczyli się cieszyć rzeczami małymi: piwem, knedliczkami, spokojnym popołudniem. Dziś ten ich konformizm stał się kultowy – dlatego proza Hrabala ma tak wielu fanów, dlatego tak wiele osób obejrzy "Obsługiwałem angielskiego króla". Lepiej oglądać takie życie na ekranie kina niż mieszkać w takim kraju.


"Obsługiwałem angielskiego króla" ("Obsluhoval jsem anglického krále"), reż. Jirzi Menzel, Czechy/Niemcy/Słowacja/Węgry, 2006


Czytaj także

 0

Czytaj także