Czy rośliny są świadome?
Na początku swojej drogi Zoë Schlanger była przekonana, że doskonale wie, czym jest roślina. Jednak rozmowy z botanikami zmusiły ją do całkowitego przedefiniowania tego, jak postrzega zielony świat. Dziennikarka skupiła się na stosunkowo młodej dziedzinie nauki – badaniu zachowania roślin. Odkryła dowody na to, że są one znacznie bardziej wyrafinowane, niż przypuszczaliśmy.
Przykładowo poznasz wyniki badań naukowych pokazujące, że rośliny potrafią odróżniać się od innych i ocenić, czy są z nimi spokrewnione. Zdumiewają również ich mechanizmy obronne: fasola półksiężycowata i tytoń w odpowiedzi na atak żerujących owadów potrafią „wezwać” ich naturalnych wrogów. Z kolei pewna odmiana pomidora wydziela substancje chemiczne, które sprawiają, że głodne gąsienice, zamiast pożerać liście, zjadają siebie nawzajem. Jak przyznaje autorka:
Dopiero teraz uświadomiłam sobie, że w życiu każdej mijanej rośliny dzieje się więcej – zarówno nad ziemią, jak i pod ziemią – niż kiedykolwiek sobie wyobrażałam.
W jaki sposób zapach może być komunikatem?
Język zapachów pozwala przesyłać wiadomości bezpośrednio przez powietrze. Obserwacje biologa Richarda Karbana wykazały, że substancje chemiczne wydzielane przez szałwię potrafi zinterpretować nawet tytoń. Ten sam naukowiec odkrył, że szałwia reaguje znacznie silniej na ostrzeżenia wysyłane przez jej genetycznych krewnych – na przykład o tym, że w pobliżu ucztują głodni roślinożercy.
Z kolei ekolodzy Aino Kalske, Kaori Shiojiri i André Kessler dostrzegli fascynującą różnicę w zachowaniu nawłoci. Rośliny żyjące w spokojnych rejonach, rzadko niepokojone przez szkodniki, w razie ataku wydają sygnały alarmowe zrozumiałe wyłącznie dla ich najbliższej rodziny. Jednak te same rośliny rosnące na bardziej niebezpiecznych terenach komunikują się w sposób jasny dla wszystkich sąsiadów w okolicy, a nie tylko dla biologicznych krewnych. Autorka tak podsumowuje te odkrycia:
Można byłoby zatem uznać, że rośliny mają dialekty i są wystarczająco świadome kontekstów, aby wiedzieć, kiedy je wykorzystać (…). Pozostają zatem w stałym kontakcie ze swoim otoczeniem i ze zmiennym statusem zagrożeń. Ich komunikacja nie jest wcale podstawowa, ale złożona i warstwowa, z wielością znaczeń.
Jak rośliny reagują na dotyk?
W tym kontekście Zoë Schlanger przywołuje temat elektryczności i zastanawia się, co się dzieje, gdy ona zanika. Odpowiedź przynoszą wyniki zaskakującego eksperymentu: narkoza działa na rośliny niemal identycznie jak na ludzi – pozbawia je reakcji na bodźce. Naukowcy poddali znieczuleniu ogólnemu muchołówki i okazało się, że w takim stanie przestały reagować na dotyk, czyli nie zamykały się na ofierze, bez względu na to, ile włosków czuciowych zostało podrażnionych. Kwadrans po tym, jak znieczulenie przestało działać, wszystko wróciło do normy. Podobny efekt zaobserwowano u mimozy wstydliwej.
To, że dotyk ma dla roślin ogromne znaczenie, potwierdziły również badania Mordecaia Jaffe’a. Wykazał on, że pod wpływem dotyku roślina potrafi się skrócić, zmienić swoją budowę lub stać się bardziej elastyczna. W naturze to umiejętność na wagę złota, pozwala bowiem przetrwać wichury czy uniknąć uszkodzeń spowodowanych przez przemieszczające się zwierzęta.
Jak naukowcy dowiedli, że rośliny słyszą?
Badacze Heidi Appel i Rex Cocroft zastanawiali się, czy rośliny potrafią „usłyszeć” swoich napastników. Aby to sprawdzić, przeprowadzili eksperyment z rzodkiewnikiem i gąsienicą bielinka kapustnika. W badaniu użyli piezoelektrycznych przetworników gitarowych, które zostały dostrojone do dokładnej częstotliwości drgań wywoływanych przez żucie owada. Po zarejestrowaniu tych wibracji odtworzono je roślinom i zbadano ich reakcję.
Okazało się, że rzodkiewnik słyszy. Co więcej, próby z innymi dźwiękami – na przykład pieśniami godowymi mszyc – nie wywołały żadnej odpowiedzi. Roślina reagowała konkretnie i wyłącznie na dźwięk rzeczywiście zagrażającego jej szkodnika. Jak podkreśla autorka:
(…) to, co odkryli, to nie była zaledwie mała cegiełka. To był dowód na to, że rośliny naprawdę potrafią słyszeć – na swój własny, pozbawiony uszu sposób. Dźwięk to dla nich czysta wibracja. I potrafią zareagować, gdy wyczują wibrację, o której wiedzą, że może być wydawana przez coś, co im zagraża.
Co tak naprawdę zawdzięczamy roślinom?
Biorąc pod uwagę rzetelne dowody, na których oparta jest książka Zoë Schlanger, powinniśmy przestać patrzeć na otaczającą nas zieleń jedynie jako na dekoracyjne tło. To nie jest bezimienna masa, lecz „tysiące odrębnych i kruchych osobników, tak różnych od siebie jak pstrąg od lwa”. Autorka „Światłożerców” przytacza między innymi lekcje biologii Simona Gilroya, który uświadamia swoim studentom fundamentalną prawdę: to właśnie rośliny przekształciły atmosferę Ziemi z mieszaniny trujących gazów w powietrze nasycone tlenem.
To pokazuje głęboką zależność: ludzkie ciało jest zbudowane z cukrów wytwarzanych w procesie fotosyntezy. Rośliny produkują tlen i materię organiczną, która staje się naszą żywnością. To dzięki nim oddychamy i żyjemy. Zrozumienie ich roli powinno nas prowadzić od lekceważenia do głębokiego szacunku:
Dobrostan społeczności roślinnych na świecie zależy teraz od ludzkiej postawy wobec nich. Gdy potraktujemy rośliny jako istoty, możemy postrzegać je na ich własnych warunkach. Być może moglibyśmy też spojrzeć na nie z tym szczególnym podziwem, ale traktując je jako większą całość? Ich biologiczna wartość leży w ich funkcji członków powiązanych ze sobą społeczności – bogatych i pełnych międzygatunkowych interakcji – które podtrzymują świat: ten świat, którego wszyscy jesteśmy częścią.
Zoë Schlanger uznała, że te niezwykłe historie są zbyt ważne, by miały pozostać jedynie w świecie hermetycznych debat naukowych. Jej książka „Światłożercy. Jak tajemnicza inteligencja roślin zmienia nasze rozumienie życia na Ziemi” otwiera przed czytelnikami furtkę do zupełnie nowej rzeczywistości. Jeśli zdecydujesz się przez nią przejść, odkryjesz świat, który może zrewolucjonizować Twoje codzienne życie.

