Obserwujcie Strażników!

Obserwujcie Strażników!

Dodano:   /  Zmieniono: 
„Strażnicy,” wydany w 1986 r. komiks Alana Moore’a i Dave’a Gibbonsa, to jedno z największych dzieł w historii gatunku i zdecydowanie największe, jeśli chodzi o opowieści o superbohaterach. Adaptacja Zacka Snydera ze względu na zrozumiałe ograniczenia sztuki filmowej nie jest w stanie oddać całej głębi pierwowzoru, ale i tak stanowi bardzo udaną próbę.
Twórcy komiksu postanowili odpowiedzieć na dwa proste pytania: co by było, gdyby ludzie zafascynowani rysunkowymi opowieściami naprawdę zaczęli nosić peleryny i walczyć ze złem, i gdyby ktoś naprawdę uzyskał nadludzkie zdolności. Efekt był powalający. Zamiast standardowej opowieści o superherosach i superłotrach miłośnicy komiksów otrzymali wielopłaszczyznową, porywającą rozmachem opowieść, gdzie metafory i emocjonalne niuanse były równie ważne co sama akcja. Każdy z bohaterów miał dokładnie nakreślony profil psychologiczny (pokazujący przede wszystkim, że ludzie zakładający kostiumy nie mogą być do końca normalni), a miejscami naprawdę komiksowa fabuła była tylko pretekstem do dyskusji o podstawowych kwestiach moralnych  Oczywiście, jak każde wielkie dzieło, „Strażnicy" zostawili jej rozstrzygnięcie w rękach czytelnika.

[[mm_1]]

Wybór Zacka Snydera jako reżysera został więc przyjęty z mieszanymi uczuciami – z jednej strony miał on na koncie udaną ekranizację „300" Franka Millera, z drugiej jednak zastosowanie estetyki z tamtego filmu byłoby zdecydowanie złym pomysłem. Na szczęście tak się nie stało, choć w niektórych scenach widać zamiłowanie autora filmu do pokazywania krwi i łamania kończyn. Snyder trzyma się pierwowzoru w zasadzie wiernie, bez spłycania jego wymowy bardziej, niż to było konieczne. Jedyna poważna zmiana dotyczy zakończenia, co i tak nie zmienia jego przesłania. Brakuje również wątku „komiksu w komiksie" który jednak zostanie zaprezentowany później, jako oddzielny film wydany bezpośrednio na DVD.

Dużym atutem jest klimatyczna, retro-futurystyczna sceneria alternatywnego roku 1985. W świecie tym na skutek działań superbohaterów samochody poruszają się dzięki energii elektrycznej, a na niebie roi się od statków powietrznych, ale z drugiej strony w użyciu ciągle są poczciwe dyskietki czy taśmy wideo. Smaczku dodają gościnne występy postaci z naszej rzeczywistości: Richarda Nixona, Henry’ego Kissingera czy Pata Buchanana. Całość dopełnia idealnie dobrana ścieżka dźwiękowa, ze starymi hitami doskonale komentującymi bieg wydarzeń.
Jedyne zastrzeżenie można mieć do długości filmu. Niechęć reżysera do robienia skrótów zaowocowała prawie trzema godzinami materiału, który może być nie do końca strawny dla osób nieprzyzwyczajonych do opowieści o nadludziach. Warto jednak zaakceptować tę konwencję, by przekonać się, że za maskami i obcisłymi kostiumami również kryją się zwykli śmiertelnicy i ich słabości.